Semeniuk wypalił przed półfinałem. Oto co naprawdę myśli o reprezentacji Włoch
- Mam naprawdę serdecznie dosyć grania przeciw reprezentacji Włoch. Trzeba naprawdę napocić się, po meczu głowa niesamowicie pulsuje od myślenia cały czas na boisku, co zagra Simone Giannelli. Jednak jeśli dochodzi się do ostatniego etapu turnieju, to prędzej czy później trzeba się skonfrontować z taką drużyną - mówi Kamil Semeniuk, który bardzo dobrze spisał się w kolejnym meczu, mając duży udział w pokonaniu Turków. Odniósł się też do słów, wypowiedzianych przez tego klubowego kolegę z Włoch.

- Na pewno byłoby to inne spotkanie, gdyby grał Mandiraci, dystrybucja w ataku pewnie by się trochę porozkładała. Ja celowałem, że jeśli nie będzie drugiej armaty w jego postaci, to ofensywa będzie oparta na ich atakującym (Adis Lagumdzija - przyp.), który zawsze był ich numerem jeden. A moim zdaniem w tym spotkaniu tak to nie wyglądało. Był omijany przez rozgrywającego, nie wiem czemu tak poprowadził to spotkanie, ale to jest ich ogródek i niech oni się w nim bawią. My skupiamy się na sobie, jak my gramy - stwierdził na wstępie Kamil Semeniuk, zadowolony z tego, w jakim stylu "biało-czerwoni" zameldowali się w strefie medalowej mistrzostw świata na Filipinach.
Kamil Semeniuk ma dosyć bitew z Włochami. "Jest to kompletny zespół"
W pojedynku przeciwko bardzo osłabionej kadrze znad Bosforu przyjmujący zdobył osiem punktów, wszystkie w ataku. zbyt długo jednak nie rozwodził się nad meczem, który w tym momencie już stał się historią. Pełna uwaga od razu została skierowana na wielkiego rywala w półfinale, którym w sobotę będą Włosi.
- Teraz wielka Italia. Będziemy się starać z całych sił, aby wejść do finału, ale na pewno nie będzie to łatwe zadanie. Półfinał z nimi jest przedwczesnym finałem. Na pewno będzie mocna walka o to, aby wejść do meczu o złoto. Myślę, że dyspozycja dnia i detale zaważą na wyniku - ocenia "Semen", doskonale znający tę ligę, bo na co dzień występujący w zespole Sir Safety Perugia.
W tym starciu stanie naprzeciwko swojego klubowego kolegi, geniusza na rozegraniu, Simone Giannellego. I wcale nie cieszy go to, że stoczą bezpośrednią batalię.
- Ja już mam naprawdę serdecznie dosyć grania przeciw reprezentacji Włoch. Jednak jeśli dochodzi się do ostatniego etapu turnieju, to prędzej czy później trzeba się skonfrontować z taką drużyną. Ja wiem, że to będzie ciężkie spotkanie. Znamy się bardzo dobrze, zarówno oni nas jak i my ich. Mieliśmy w tym sezonie okazję zagrać już w wielkim finale dużego turnieju. Jednak oni na pewno zagrają teraz inaczej, to znaczy zdecydowanie lepiej niż w Chinach. Mecz na pewno będzie ciekawy dla oka, mam nadzieję że wyjdziemy z tej batalii zwycięsko - odparł "Semen".
Jak grom z jasnego nieba. Polscy siatkarze totalnie zaskoczeni. Grbić komentuje
Jeden z dziennikarzy słusznie dociekał, na czym w takim razie polega ta niechęć, czy jak to nazwał sam siatkarz "dosyć grania przeciwko Włochom". Nie miał problemów, by bezpośrednio odnieść się do tej kwestii.
- Bo z nimi zawsze gra się ciężko. Pomimo tego, że ostatni finał był dość łatwy, to przeważnie te mecze są dość ciężkie. Oni naprawdę bardzo dobrze grają, mają wysokich zawodników. Grają bardzo dobrze w systemie blok-obrona. Jest to kompletny zespół, nie mają jakiegoś słabego punktu zaczepienia, aby w jakimś elemencie faktycznie ich starać się ukuć. Na każdej pozycji mają światowych zawodników, grających na bardzo wysokim poziomie. Mimo tego, że nie ma ich podstawowego przyjmującego Daniele'a Lavii, to jest Mattia Bottolo, który też świetnie się wkomponował w tę drużynę. I naprawdę prezentują się wyśmienicie. Dlatego nie lubię z nimi grać, bo zawsze jest ciężko. Trzeba naprawdę napocić się, po meczu głowa niesamowicie pulsuje od myślenia cały czas na boisku, co zagra Simone - wyczerpująco wyjaśnił.
Wspominając najcięższy dotąd mecz z Włochami, wskazał starcie na poprzednich mistrzostwach świata w finale, gdzie górą była Italia. - Tam naprawdę było bardzo ciężko. Myślę, że my wtedy nie dojechaliśmy fizycznie, bo byliśmy po bardzo ciężkim półfinałowym boju z reprezentacją Brazylii. Myślę, że tutaj każdy będzie w podobnej sytuacji, jeśli chodzi o fizyczność. Mamy dwa dni na przygotowanie się, więc nie będzie ewentualnych argumentów narzekania, że ktoś miał mniej czasu. Startujemy z tej samej pozycji - zestawił przeszłość z teraźniejszością.
Semeniuk: Może to oni muszą pokazać coś lepszego niż pokazali w Chinach?
Wtedy wysłannik Interii przytoczył Semeniukowi słowa wspomnianego Giannellego, który po meczu z Belgami w mixed-zone powiedział dziennikarzom, że według niego najlepiej grającą reprezentacją dotąd na tym turnieju jest... Polska. Jak odebrał te słowa?
Dziękuję za taki komplement. Jesteśmy też numerem jeden jeśli chodzi o ranking FIVB, więc to nie jest dziwne, że nawet wielka reprezentacji Włoch, a zwłaszcza jej kapitan, tak twierdzi. Postaramy się wywiązać z takiej łatki faworytów i zagrać naprawdę bardzo dobre spotkanie z tą drużyną. I zobaczymy, jak wszystko się potoczy, sam jestem tego ciekawy. Na pewno to będzie ciężka batalia.
Ale jednocześnie szybko się zgodził, że mogła to być także zagrywka wytrawnego gracza, który z pozycji obrońcy tytułu przerzucił "gorącego kartofla", czyli mała psychologiczna gierka.
- No właśnie, tak też może być. To my przerzućmy na nich, że może to oni są teraz najmocniejsi? Może to oni muszą pokazać coś lepszego niż pokazali w Chinach? - zrewanżował się "Semen", nawiązując do bolesnej klęski zespołu z Półwyspu Apenińskiego w boju o złoto w finałach Ligi Narodów.
No właśnie, czy wobec tego jego zdaniem porażka w Chinach może przeciwnikom siedzieć w głowach?
- Na pewno będą chcieli się zrewanżować i zagrać lepszą siatkówkę. Dołączył do nich Roberto Russo, ale za to wypadł Lavia, więc mogą prezentować taką samą siatkówkę, jaką prezentowali przez ostatnie lata. Faktycznie finał w Chinach nie wyszedł im kompletnie, więc nie spodziewam się, że będą grali podobnie, tylko zdecydowanie lepiej. Sądziłem, że ich ćwierćfinał z Belgią będzie spotkaniem zaciętym, ale tak naprawdę się przez niego przespacerowali. Są w dobrej formie, będzie mocne granie - nie ma wątpliwości nasz doskonały przyjmujący.
Z Manili - Artur Gac





![Piłka nie chciała spaść. Najdłuższe wymiany meczu Polska - Brazylia [WIDEO]](https://i.iplsc.com/000N2C52O3ERO17U-C401.webp)



![Semeniuk błyszczał na parkiecie. Te akcje warto zobaczyć [WIDEO]](https://i.iplsc.com/000N2C3Q0AGGUVY7-C401.webp)


