- Czasami takie jest życie sportowców. Powtarzałem od samego początku, że każdy z nas musi być zawsze gotowy, bo nigdy nie wiadomo czy przydarzy się jakaś kontuzja i będzie taka potrzeba. Dzisiaj akurat trafiło na mnie - dzielił się swoimi emocjami Kewin Sasak.
Kewin Sasak mocno krytyczny wobec siebie
- Nie jestem do końca zadowolony. Myślę, że nie pomogłem aż na tyle drużynie, ale takie też jest życie. Bardzo ważny mecz dla mnie, ale dla nas turniej jeszcze się nie kończy. Jutro chcemy wyjść i walczyć o medal - dodał nasz atakujący.
Dopiero z biegiem spotkania coraz bardziej się rozkręcał. Z początku miał wyraźny problem, aby złapać rytm w kończeniu piłek i częściej nadziewał się na blok przeciwników lub sprytniejsi byli rywale znakomicie zorganizowani na przyjęciu.
Zapytany, jak bardzo zespół zaskoczyła sytuacja z kontuzją Bartosza Kurka, nie chciał wchodzić w nieswoje kompetencje. Ale zdradził, że trwał pojedynek z czasem. - Sztab walczył do końca, aby "Barti" był gotowy, otwiera się w nowym oknie na to spotkanie.
Siatkarz Bogdanki LUK Lublin skończył to spotkanie z ledwie 9 punktami na koncie. To dużo za mało, jak na zawodnika, który nie miał zmiennika, aby myśleć o zwycięstwie z tak zdeterminowaną i napędzoną drugą drużyną świata, jaką są Włosi.
- Na ile brak Bartka wpłynął na naszą grę? Nie mam pojęcia, nie mnie to teraz oceniać. Myślę, że Bartek jest na pewno ważnym filarem naszego zespołu - zaznaczył siatkarz. Dopytany przez Interię, z czym w tym meczu było sobie najtrudniej poradzić, odparł:
- Myślę, że przeciwnicy bronili niesamowicie. Też bardzo dobry blok i zagrywka. Myślę, że w każdym elemencie w tym spotkaniu byli po prostu od nas lepsi.
W temacie błędów własnych, których pojawiło się aż 25 po stronie "biało-czerwonych", czyli de facto oddaliśmy jednego seta, powiedział: - Zgadza się. Nasza dyspozycja plus to, że każdy na zagrywce chciał zaryzykować, w ataku także było podejmowane ryzyko, ale ono nam się nie opłacało. I myślę, że to brało się właśnie stąd - wytłumaczył.
Jak to zrobić, by w mgnieniu oka "wyczyścić głowy" i w boju z Czechami ze wszystkich sił walczyć o brąz? - Spróbować już nie myśleć o tym meczu, a skupić się tylko i wyłącznie na jutrzejszym dniu - skwitował Sasak.












