Polski siatkarz wypalił po brązowym medalu MŚ. Krótko. "Im go nie dedykuję"
Koniec siatkarskich mistrzostw świata. Z Filipin reprezentacja Polski wyjeżdża z brązowym medalem. Kadra Nikoli Grbicia stanęła na najniższym stopniu podium po wygranej 3:1 z Czechami. Kiedy emocje już nieco opadły, na bardzo szczere wyznanie w rozmowie z dziennikarzami zdobył się Marcin Komenda. Nasz rozgrywający wyznał wprost, komu nie dedykuje brązu MŚ.

- Nie ma znaczenia, kto jest po drugiej stronie. Teraz każdy gra w siatkówkę, mając po 2-3 zawodników, którzy grają na naprawdę wysokim poziomie. Jestem zadowolony z moich chłopaków, bo oczekiwania były ogromne. Wiemy, jak ciężko pracujemy i na co nas stać - mówił Nikola Grbić po niedzielnym meczu z Czechami.
Meczu, którego stawką był brązowy medal mistrzostw świata. Po pierwszym secie nic nie wskazywało na to, że Polacy mogą wpaść w tarapaty. A tak się stało. W drugiej partii nasi południowi sąsiedzi postraszyli charyzmą i wielkim sercem do walki, ale na szczęście to "Biało-Czerwoni" triumfowali 3:1 i zakończyli turniej na trzecim miejscu.
Polacy z brązem na MŚ, a tu takie wyznanie. Powiało goryczą
Sukces ten nie byłby możliwy, gdyby nie występy m.in. Marcina Komendy. Ze względu na nieobecność Marcina Janusza i Grzegorza Łomacza to pochodzący z Krakowa 29-latek był rozgrywającym w drużynie. Był to dla niego pierwszy sezon, w którym musiał wziąć odpowiedzialność za rozprowadzenie akcji, nadawanie tempa gry itd.
Oprócz świetnych występów i zagrań zdarzały się również słabsze momenty, które często wykorzystywali hejterzy. Reprezentant Polski musiał mierzyć się z głosami krytyki, nie zawsze tej uzasadnionej i merytorycznej. Ostatecznie przyszło mu założyć na szyję brązowy medal mistrzostw świata, który zadedykował najbliższym. Jednocześnie powiedział wprost, kogo wykluczył z tego grona.
Dedykuję ten medal moim rodzicom, którzy zawsze mnie wspierają. Generalnie rodzinie i ludziom, którzy dobrze mi życzą, bo wiem, że tacy są. Są też ludzie, którzy nie życzą dobrze i im nie dedykuję tego medalu
Chwilę później nieco szerzej odniósł się do wątku osób, które przede wszystkim w mediach społecznościowych przekraczają granicę. - Czasem coś wyskoczy w telefonie samoistnie, więc zdarzy mi się coś takiego zobaczyć. Jeśli w jakikolwiek sposób mam się do tego odnosić, to traktuję to tylko jako motywację. Ale generalnie staram się takimi ludźmi kompletnie nie przejmować, bo przypuszczam, że to są osoby, które mają problemy w życiu i dlatego się wyżywają na innych - dodał. - Teraz przejmuję się tylko ludźmi, na których mi zależy - podsumował Komenda w rozmowie z mediami.
Rozgrywający naszej kadry nie ukrywał, że ostatnie miesiące "były trudnym okresem". Szczególnie porażka 0:3 z Włochami w półfinale, po której dzień później trzeba było walczyć o brąz. Jak reprezentanci Polski w takim krótkim czasie pozbywali się negatywnych myśli?
- Po prostu każdy dał do zrozumienia, że musimy zrobić wszystko, by dzisiaj wygrać i dać trochę radości nam wszystkim. I myślę, że tak się stało - podkreślił 29-latek.













