Polscy siatkarze rozczarowali w MŚ. Ale sami są sobie winni
Polscy siatkarze po raz czwarty z rzędu zdobyli medal mistrzostw świata, z Filipin wyjadą z pierwszym w historii brązem. A mimo to ich wynik jest odbierany z lekkim rozczarowaniem, w najlepszym razie z niedosytem. To "wina" samej drużyny Nikoli Grbicia, która przyzwyczaiła kibiców do walki o najwyższe cele. Ósmy medal za kadencji Serba trzeba jednak docenić, zwłaszcza biorąc pod uwagę listę nieobecnych i kontuzjowanych w jego zespole. I to mimo wątpliwości co do formy drużyny w najważniejszych meczach sezonu. Takiej medalowej serii nie ma nikt na świecie.

Polscy siatkarze po ostatniej piłce meczu z Czechami zbiegli się w kółko i zaczęli świętować, ale trudno było oprzeć się wrażeniu, że przynajmniej w przypadku części zawodników była to radość dość stonowana. Pewnie z czasem bardziej docenią kolejny krążek mistrzostw świata. Podobnie powinno być z kibicami i ekspertami.
Po czwartych z rzędu mistrzostwach świata zakończonych z medalem dość mocno czuć rozczarowanie, w najlepszym razie niedosyt. Siatkarze lecieli na Filipiny odzyskać złoto, sami tego nie ukrywali. Spokojnie pięli się po turniejowej drabince, aż przyszedł najtrudniejszy sprawdzian z Włochami. Ten test oblali i marzenia o mistrzostwie świata trzeba odłożyć co najmniej do 2027 r.
Brąz zdobyty po zaskakująco trudnym spotkaniu z Czechami osładza półfinałową porażkę, ale niedosyt pozostaje. "Winni" rozczarowania, które czuje część kibiców - pomijam tutaj krytykowanie z góry na dół całej drużyny, co też miało miejsce w mediach społecznościowych, bo to niezrozumiałe ekstremum - są jednak... sami siatkarze. Po prostu przyzwyczaili fanów do tego, że w każdym turnieju kończą na podium, najczęściej w finale.
Polscy siatkarze nie schodzą z podium. Takiej serii nie ma nikt na świecie
Od kiedy kadrę prowadzi Nikola Grbić, "Biało-Czerwoni" nie schodzą z podium. W ośmiu dużych turniejach za kadencji Serba zdobyli osiem medali. Na MŚ srebro i brąz, złoto w mistrzostwach Europy, cztery medale Ligi Narodów i najważniejszy, srebrny krążek z ubiegłorocznych igrzysk olimpijskich. Takiej serii nie ma nikt na świecie - nawet Włosi, którzy pokonali Polskę w sobotę w półfinale.
Drużyna Grbicia na kolejne turnieje jeździ w roli faworyta i nie zawodzi. Tak kapitalnego okresu w historii polskiej siatkówki jeszcze nie było. Tegoroczny sukces trzeba docenić tym bardziej, że w kadrze brakowało sporej grupy zawodników, którzy w ostatnich sezonach byli jej filarami. Mateusz Bieniek, Marcin Janusz czy Paweł Zatorski dostali wolne na podreperowanie zdrowia, w kluczowym momencie wypadł Bartosz Kurek, nie w pełni sił był Tomasz Fornal. Przy takich ubytkach w podstawowym składzie żadna inna reprezentacja świata nie wdarłaby się na podium MŚ. A przecież Polska tego lata wygrała też Ligę Narodów.
Młody talent wielką gwiazdą MŚ siatkarzy. Sensacyjni finaliści chcą więcej
Polscy siatkarze z brązowym medalem. Pozostaną pytania o formę i decyzje Grbicia
Docenienie sukcesu nie znaczy jednak, że po turnieju nie można mieć wątpliwości co do formy drużyny w najważniejszych spotkaniach sezonu. Mecze z Włochami i Czechami nie stały na najwyższym poziomie. "Zagraliśmy słaby mecz, tak się czasami w sporcie zdarza. A oni zagrali naprawdę solidnie" - powiedział po porażce z Włochami Fornal, stojąc przed kamerą Polsatu Sport. I to chyba najlepsze podsumowanie półfinału.
Po turnieju pozostanie wrażenie, że najważniejszy mecz nie wypadł najlepiej. Pozostanie też pytanie o wykorzystanie rezerwowych, bo wejście w meczu z Czechami Szymona Jakubiszaka pokazało, że drzemał w nich spory potencjał. Szansy w najważniejszych meczach nie dostał Artur Szalpuk, Grbić wolał stawiać na nie w pełni zdrowego Fornala. Kurka musiał zastępować Kewin Sasak, który świetnie spisał się w Lidze Narodów, ale na Filipinach też miał prawo czuć się niepewnie po kilku spotkaniach spędzonych w kwadracie dla rezerwowych.
Pytania pozostaną, ale niedosyt za jakiś czas ustąpi miejsca radości i satysfakcji. Polska drużyna pisze historię - nie schodzi z podium, a pierwszy rok w drodze do igrzysk w Los Angeles kończy z dwoma medalami.
Damian Gołąb
Bohater polskiej kadry zabrał głos po meczu o brąz. Tak skomentował decyzję Grbicia












