Przeciwko Japonii - 15 punktów (drugi najlepszy wynik w drużynie), z Libią - 14 (trzeci najlepszy wynik w zespole, a także dwa razy punktowy lider w spotkaniach z Kanadą (15) i Holandią (28), otwiera się w nowym oknie. Na tym etapie turnieju, przed ostatnimi dwoma meczami 1/8 finału, w klasyfikacji najlepiej punktujących zawodników mistrzostw świata w Manili zajmuje 5. miejsce z sumarycznym dorobkiem 72 punktów. Te wszystkie liczby dotyczą jednego zawodnika - atakującego reprezentacji Turcji, Adisa Lagumdziji.
Turcy robią furorę na Filipinach. Lider Adis Lagumdzija zabrał głos
Jeśli dodamy do tego fakt, że w zestawieniu specjalistów na swojej pozycji plasuje się na 4. lokacie (dla porównania Bartosz Kurek, otwiera się w nowym oknie jest 17.), to wyłania nam się obraz zdecydowanego lidera w szeregach środowego rywala, otwiera się w nowym oknie. Sztab reprezentacji Polski nie myli się, jedną z największych uwag przy rozpracowywaniu tego przeciwnika koncentrując właśnie na 26-latku pochodzenia bośniackiego.
Co ciekawe, pod wpływem moich spostrzeżeń okazuje się, że nie ma ani jednej statystyki, w której indywidualnie górą byliby Polacy. Bedirhan Bulbul (4. najlepszy blokujący turnieju - 11 bloków), Efe Mandiraci (2. najlepiej serwujący turnieju - 13 pkt), ponownie Bedirham Bulbul (3. najlepiej serwujący turnieju - 9 pkt) i Murat Yenipazar (3. najlepszy rozgrywający - 130 udanych wystaw, przy 90 Marcina Komendy).
Te liczby pokazują czarno na białym, że Turcy mają prawo przed starciem z wicemistrzami olimpijskimi i aktualnymi wicemistrzami świata poczuć wiatr w żagle. Kadra znad Bosforu jest nieprawdopodobnie naładowana tym faktem, że wchodząc do ćwierćfinału już napisała nowy rozdział w siatkówce w swoim kraju, co usłyszeliśmy od Adisa Lagumdziji.
- Pokonując Holandię i awansując do ćwierćfinału stworzyliśmy historię. To był nasz cel na lato. Pracowaliśmy cztery miesiące, jak każda inna drużyna, ale ciężko je przepracowaliśmy i ciężka praca popłaca. Ten kilkudniowy odpoczynek, który mamy, jest nam potrzebny. Dlatego, że dotychczasowe dni turnieju były naprawdę, naprawdę trudne, bo dużo walczyliśmy na boisku. Myślę, że każdy, kto oglądał nasze mecze to widzi, że wnosimy na boisko mnóstwo energii. I w następnym meczu, cokolwiek się stanie, damy z siebie wszystko i spróbujemy awansować do półfinału - powiedział atakujący zespołu Fenerbahce, a wcześniej Cucine Lube Civitanova.
Lagumdzija, starszy z liderujących w zespole braci (24-letni Mirza udzielił osobnego wywiadu Interii, otwiera się w nowym oknie), pełni w drużynie obowiązki nie tylko głównego "goleadora", ale także przywódcy, który w trudnych chwilach przychodzi w sukurs trenerowi Slobodanowi Kovacowi. Z tych zadań doskonale wywiązał się po pierwszym secie starcia z Holandią, które na przewagi (29:27) padło łupem ekipy z zachodniej Europy.
- Wziąłem chłopaków i powiedziałem: "okay, słuchajcie, byliśmy bardzo zdenerwowani na początku. Popełniliśmy tyle prostych błędów. Jeśli tylko naprawimy te błędy, będziemy na prowadzeniu. Za tym pójdzie wynik". I to wszystko. W końcu właśnie to zrobiliśmy. Zaczęliśmy lepiej serwować, a oni zaczęli gorzej przyjmować. Poszły za tym ich proste błędy, a my zaczęliśmy grać lepiej - przyznał Lagumdzija.
Lagumdzija dla Interii: Polska numerem jeden, ale...
Interia zapytała gwiazdora drużyny, która do tej pory na arenie reprezentacyjnej była przyćmiona przez sukcesy kobiet, jak zapatruje się na konfrontację z Polską. Co ważne, atakujący między innymi wyraźnie wskazał, gdzie posiadamy istotną przewagę, którą w takim meczu, zapewne bardzo trudnym, gdy pierwszoszóstkowi zawodnicy zaczną opadać z sił, będzie można wykorzystać.
- Polska jest numerem jeden na świecie. To najlepsza drużyna i naprawdę fizyczny zespół. Nawet ich ławka rezerwowych jest naprawdę głęboka. Więc jeśli ktoś nie ma swojego dnia, ma zmienników. Nie tak jak my. Ale myślę, że jeśli zagramy na najwyższym poziomie, mamy szansę. Nie mamy nic do stracenia - powiedział Lagumdzija.
Jednocześnie podkreślił, że dziejowy wynik sprawił, iż nie mają zamiaru się zatrzymywać. - Czujemy wiatr w plecy. Wiemy, że awans do półfinału będzie naprawdę trudny, bo to mistrzostwa świata, ale damy z siebie wszystko. Jesteśmy teraz jedną z ośmiu najlepszych drużyn na świecie i chcemy to pokazać w następnym meczu - zapowiedział.
Z Manili - Artur Gac












