Najlepszy w PlusLidze, teraz sensacja na mistrzostwach świata. Nieprawdopodobne
Najlepszym atakującym i najlepiej punktującym zawodnikiem ostatniego sezonu PlusLigi był Patrik Indra, który utrzymał kapitalną formę i świetną dyspozycją błyszczy podczas siatkarskich mistrzostw świata. Czech razem z kolegami z drużyny sprawił gigantyczną sensację, bo awansował do półfinału rozgrywanego na Filipinach czempionatu. Tego sukcesu nie byłoby, gdyby nie postawa 27-latka.

Patrik Indra przebojem wdarł się do PlusLigi - czeski atakujący, który wcześniej grał wyłącznie w swojej ojczyźnie i Francji, przed startem sezonu 2024/2025 związał się z Exact Systems Hemarpol Częstochowa. Z miejsca stał się czołową postacią drużyny, którą poprowadził do play-offów rozgrywek. Debiutancki sezon okrasił kapitalnymi statystykami - był nie tylko najlepszym atakującym sezonu, ale też najlepiej punktującym zawodnikiem. Jego występy nie pozostały niezauważone, podczas Gali Polskiej Siatkówki przyznano mu nagrodę dla najlepszego obcokrajowca sezonu.
Indra w Norwidzie zostanie na dłużej, ponieważ jeszcze w trakcie sezonu przedłużył kontrakt o dwa lata. Po zakończeniu kampanii 2024/2025 mógł więc skupić się na przygotowaniach do występów w kadrze. A te przechodzą wszelkie oczekiwania, bo 27-latek razem z kolegami stał się sprawcą jedną z największych sensacji tegorocznych mistrzostw świata.
Turniej rozgrywany na Filipinach obfituje zresztą w niespodzianki, do takich można zaliczyć odpadnięcie Japonii, Francji i Brazylii już na etapie fazy grupowej. Pozytywnym zaskoczeniem jest z kolei właśnie postawa Czechów, którzy zajęli drugie miejsce w grupie H (w tej samej, w której grali "Canarinhos"), w 1/8 finału rozbili Tunezję, a w ćwierćfinale poradzili sobie z Iranem. I znaleźli się w strefie medalowej mistrzostw.
Patrik Indra błyszczy na mistrzostwach świata siatkarzy
Naszych południowych sąsiadów do triumfu nad Persami poprowadzili wspomniani Indra oraz znany z występów w Asseco Resovii Rzeszów Lukas Vasina - pierwszy z nich zdobył 22 punkty, drugi o punkt mniej. Indra zresztą jest najskuteczniejszym Czechem, od początku mistrzostw zdobył aż 85 punktów, wciąż jest w grze o to, by zostać najlepiej punktującym siatkarzem całego czempionatu.
Sam Indra zdaje się nie dowierzać w to, co już osiągnął razem z kolegami. W rozmowie, jaka po ćwierćfinale pojawiła się w serwisie plusliga.pl, nie krył swoich emocji.
"Sam nie wiem i nie do końca rozumiem co się tutaj dzieje. Pewnie potrzebuję trochę czasu, żeby to do mnie doszło i żebym uświadomił sobie, czego właśnie dokonaliśmy. To coś niesamowitego i jestem naprawdę dumny z naszego zespołu. Jeszcze niedawno mogliśmy marzyć o awansie z grupy, a co dopiero o dotarciu do finałowej czwórki. To jest coś szalonego i niesamowitego" - stwierdził.
Czescy siatkarze na Filipinach piszą historię, ponieważ po raz pierwszy od rozpadu Czechosłowacji drużyna z tego kraju zagra o medal mistrzostw świata. Indra ma nadzieję, że ten sukces uda się przekuć w większe zainteresowanie siatkówką oraz w zmianę podejścia do samych zawodników.
Ja wielokrotnie powtarzałem to w wywiadach, ale teraz naprawdę mam nadzieję, że w Czechach zacznie się nas w końcu traktować jak poważnych sportowców. Bardzo chciałbym, żebyśmy kiedyś byli chociaż w dziesięciu procentach tak popularni jak polscy siatkarze. Kiedy jestem na co dzień w Polsce, czuję się zupełnie inaczej niż w Czechach. To coś niesamowitego. W Czechach sławą cieszą się najlepsi hokeiści, najlepsi piłkarze, ale na pewno nie siatkarze
Atakujący zdradził przy okazji, że wpływ na jego dyspozycję ma m.in. możliwość gry w PlusLidze. "Gra w PlusLidze dała mi dużo pewności siebie, a pewność siebie jest jedną z najważniejszych rzeczy w siatkówce" - zaznaczył.














