- Szczegóły dzisiaj nie są najważniejsze - odparł Bartosz Kurek, otwiera się w nowym oknie, nie będąc gotowym, by "na gorąco" zagłębiać się w bardziej skomplikowaną analizę tego, co działo się na parkiecie hali SM Mall of Asia Arena w Manili, stolicy Filipin.
Bartosz Kurek: Najgorsze jest to, że...
Polacy do pewnego momentu każdego z setów byli równorzędnym rywalem dla Italii. Ba, regularnie zaczynali lepiej i to najpierw trener Ferdinando De Giorgi reagował braniem czasu. I trzeba przyznać, że w swoich uwagach do zespołu był bardzo skuteczny. Bo im bardziej kolejne partie wkraczały w decydujące fazy, tym grający znakomite zawody Włosi dociskali nasz zespół w wielu elementach i przechylali szalę zwycięstwa, otwiera się w nowym oknie na swoją korzyść.
- Najgorsze jest to, że nie mogłem pomóc chłopakom na boisku, mimo że bardzo bym chciał. Nie ma nic przyjemnego w oglądaniu takiego spotkania z boku. Ale z drugiej strony widać było, że daliśmy wszystko, daliśmy maksa. Jednak to Włosi byli dzisiaj fantastycznie dysponowani. Szkoda, że tak to się skończyło, ale musimy zebrać energię, zewrzeć szyki i spróbować powalczyć o brązowy medal - mówił Bartosz Kurek, który jak przystało na lidera zespołu, stanął przed dziennikarzami.
Do wczorajszego treningu wszystko było dobrze. Niestety na finiszu zajęć doszło do urazu mięśniowego na wysokości, jak wskazał dłonią trener Nikola Grbić, okolic mostka, otwiera się w nowym oknie. To dlatego znalazł się w tak niewdzięcznej roli obserwatora. Co z tej pozycji, jego zdaniem zaważyło na wyniku 0:3 - czy fantastyczna postawa Włochów, którzy świetnie bronili i notowali m.in. niesamowite wybloki, czy więcej złego, w tym trochę chaosu, było po stronie "Orłów"?
- Myślę, że wszystkiego po trochu. Ale jednak dużo oddałbym Włochom, bo zagrali naprawdę bardzo dobrze. Byli fantastyczni w obronie, więc w czymś, z czego nie są jakoś super znani, ale w tym meczu ten element mieli na bardzo wysokim poziomie. I kiedy trzeba było, przyciskali nas zagrywką. I to bardzo, bardzo mocno. Jeszcze raz: gratulacje dla nich, a dla nas ciężka i nieprzespana noc. I, miejmy nadzieję, wyrównana walka jutro
Odnośnie do swojego występu przeciwko Czechom, nie był w stanie jeszcze udzielić jednoznacznej odpowiedzi. - Zdecydujemy w ostatniej chwili ze sztabem szkoleniowym i medycznym. Ale wierzę, że beze mnie czy ze mną mamy wszystko, aby ten brązowy medal wywalczyć - zapewnia kapitan.
Odnosząc się do licznych błędów po stronie kolegów, zwrócił uwagę, że to wszystko wynikało z tego, aby nie przebijać piłek na drugą stronę "za darmo". Kątem oka spoglądnął na monitor i tylko się w tym utwierdził.
- Teraz właśnie widzę na powtórce ostatnie ataki w końcówce Luki Porro. To nie są jakieś super przemyślane zagrania, tylko na pełnym ryzyku, z pełną mocą, na maksymalnej wysokości. My też tak próbowaliśmy grać, tylko w danych momentach. Dzisiaj szczęście i dokładność nie były po naszej stronie, ale myślę, że ta jedna porażka też nie przekreśla całego sezonu reprezentacyjnego i całej pracy, którą wykonaliśmy - apeluje o rozsądek w ocenach.
Bartosz Kurek o brązowym medali i czeskiej niespodziance
Oczywiście zgadza się, że największą niespodziankę turnieju napisali ich niedzielni rywale, czyli Czesi. - Myślę, że bezapelacyjnie, choć Bułgarii w finale też nikt się nie spodziewał. Jednak myślę, że na końcu dwa zespoły, które tutaj grały bardzo dobrze od początku do końca, są w finale. Nam dzisiaj trochę zabrakło, ale w meczu o brązowy medal z naszymi sąsiadami też na pewno będzie bardzo ciekawie - ocenia mentalny lider tej grupy.
Dał także wyraźnie do zrozumienia, że zakończenie sezonu w postaci ewentualnie wywalczonego brązowego medalu, będzie rzeczą pozytywną.
- Myślę, że tak. Ale ja i tak, co by się jutro nie wydarzyło, jestem bardzo dumny z tej drużyny. Zawsze to powtarzam, ale zawsze to jest prawda. Mówię to z dużym przekonaniem.
Z Manili - Artur Gac




![ME Siatkarzy: Finlandia - Francja. Skrót meczu [WIDEO]](https://i.iplsc.com/000NC0O2XCVHQ91H-C401.webp)







