- Tu oczywiście nikt nie miał żadnych wątpliwości, że to my jesteśmy zespołem lepszym, mającym lepszych zawodników, mających na wyższym poziomie technikę, taktykę, doświadczenie. Słowem wszystko, ale moje doświadczenie jest takie, że na końcu mojej kariery zawodniczej tacy przeciwnicy, jak Katar, byli dla mnie najtrudniejsi - wyłożył swój punkt widzenia Nikola Grbić w rozmowie z dziennikarzami w Manili.
Nikola Grbić: Tak naprawdę teraz zaczynamy turniej
Dlaczego? Odpowiedź jest w gruncie rzeczy banalna. - Oni nie mają nic do stracenia, absolutnie nic. Grają swoją najlepszą siatkówkę na pełnym ryzyku i jeśli wygrają, jest super. A jeśli przegrają, to nic się nie dzieje, w końcu przegrali z Polską. W takiej konfrontacji tylko akcje takiej drużyny mogą pójść w górę - kontynuował Grbić.
To wszystko, czyli wyjście z tej paradoksalnej trudności w pełni obronną ręką, bo dwoma zwycięstwami po 3:0, pozwoliło Serbowi wyartykułować główną konkluzję.
- Wakacje się skończyły - wtrącił z uśmiechem, ale z respektem do rywali dodał: - Potrzebowaliśmy też takich meczów, by wejść w turniej w nowym miejscu, ale teraz zaczynamy grać serio. W takim sensie, że przeciwnicy zaczynają być z dużą jakością, grając siatkówkę na wyższym poziomie. Krótko mówiąc, myślę że tak naprawdę teraz zaczynamy turniej - podkreślił Grbić.
Rozpacz na mistrzostwach świata. "Przepraszam, nie mogę". Polacy od kilku godzin wiedzą
Grbić postawiony pod ścianą. Musiał dokonać trudnego wyboru
Szkoleniowiec szybko wyjaśnił, dlaczego w porównaniu do pierwszego meczu dokonał dwóch zmian w wyjściowej szóstce. Zabrakło Bartosza Kurka i Tomasza Fornala, a w ich miejsce pojawili się Kewin Sasak i Kamil Semeniuk. Selekcjoner najpierw nieco się zabawił, bo spojrzał na tę kwestię w ten sposób, że "Semen" to przecież światowa czołówka na swojej pozycji i śmiejąc się odwrócił pytanie, że każdego dnia sam może pytać, dlaczego nie gra od początku. Ale oczywiście zrozumiał sens pytania i przeszedł do rzeczy.
- Dzisiaj chciałem spróbować wariant z Wilfredo Leonem grającym blisko rozgrywającego, bo to może nam dać rozwiązania do ataku. "Kuraś" z kolei nie czuł się dobrze. Nie jest to temperatura, nie jest przeziębiony jak "Firu" (Jan Firlej - przyp.), ale coś mu jest. Ja sam nie czułem się dobrze, coś mam na żołądku. Mam nadzieję, że dzień lub dwa i będziemy okay. Dlatego graliśmy z Kewinem, choć pomysł miałem taki, by w pierwszym składzie wyszedł Bartek, a później zastąpił go Kewin. "Forni" też nie czuł się najlepiej, dlatego nie wchodził na boisko - wyjaśnił selekcjoner.
We wtorek polski zespół stanie przed dylematem. Organizator tak ułożył rozkład dnia, z taką różnicą w godzinach, że Polacy nie będą mogli postawić zarówno na trening w siłowni, jak również czysto siatkarski. Ten pierwszy odbywa się w hotelu, drugi na hali meczowej. Dlatego decyzja musiała zapaść.
- Nie mając żadnej alternatywy, Grbić postanowił: - Zrobimy siłownię, zajęcia na sali jutro odpuszczamy. Między innymi z tego powodu chciałem, żeby dziś każdy zagrał, bo jutro nie będziemy mieli tej praktyki. Nie było opcji, by z kimkolwiek się zamienić, musimy dostosować się do panujących reguł - wyjaśnił selekcjoner.
Z Manili - Artur Gac












