Irytacja u gwiazdy Grbicia. To usłyszał od trenera przed meczem z Włochami. "Coś pękło"
Reprezentanci Polski w siatkówce wywalczyli brązowy medal na niedawno zakończonych mistrzostwach świata. Choć był to taki pierwszy krążek w historii polskiej siatkówki, po turnieju można czuć pewien niedosyt. Zwłaszcza po przegranym meczu półfinałowym z Włochami. Kamil Semeniuk zdradził, że rywale w pewnym momencie doprowadzili go do frustracji, a słowa Nikoli Grbicia przed rywalizacją okazały się prorocze.

Mistrzostwa świata w siatkówce mężczyzn 2025 były pełne niespodzianek. Wiele mocnych i solidnych ekip odpadło we wczesnych fazach turnieju. Między innymi Brazylijczycy, czy Francuzi nie przebrnęli fazy grupowej, a o medale bili się choćby Bułgarzy, czy Czesi. Gdy stało się jasne, jaka drabinka czeka reprezentację Polski w fazie pucharowej, wiadomym było, że najtrudniejszy bój czeka na zespół w półfinale. W tym "Biało-Czerwoni" mogli mierzyć się z Argentyną albo Włochami.
Ostatecznie stanęli do walki z mistrzami świata. Tuż przed spotkaniem okazało się, że zespół prowadzony przez Nikolę Grbicia będzie musiał radzić sobie bez Bartosza Kurka, który doznał kontuzji. Czy Polacy z atakującym w składzie wygraliby półfinał - tego nie wiadomo. Jednak na pewno miało to przełożenie na postawę biało-czerwonych, którzy mieli gorszy dzień.
Semeniuk o frustracji w meczu z Włochami. Słowa Grbicia były prorocze
I choć Włosi również nie zagrali wybitnego spotkania, pokonali Polaków i następnie sięgnęli po drugi złoty medal mistrzostw świata z rzędu. Po meczu nie zabrakło analiz, co przyczyniło się do porażki "Biało-Czerwonych". Nie dało się ukryć, że w wielu momentach Włosi rewelacyjnie bronili. W rozmowie z "Przeglądem Sportowym Onet" uwagę na to zwrócił Kamil Semeniuk. Przyjmujący nadmienił, że Grbić uczulał zawodników, że rywale w tym aspekcie mogą brylować.
"W półfinale z Włochami robiłem wszystko, co mogłem, by punktować. Korzystałem ze swoich najlepszych zagrań, zmieniając kierunki ataku, podejmowałem ryzyko, ale rywale grali tak fenomenalnie w obronie, że podbijali praktycznie wszystkie piłki" - zauważył siatkarz. "W którymś momencie chyba rzeczywiście aż coś we mnie pękło, gdy nie punktowałem nawet przy ryzykownych zagraniach. Trener uczulał nas na to przed meczem, że można oczekiwać świetnej gry Włochów w obronie" - dodał.
Semeniuk ocenił także, że w kluczowych momentach zabrakło po polskiej stronie chłodnej głowy, co mogło wpłynąć na losy spotkania. Przyjmujący został również zapytany o kontuzję Kurka. "Kewin musiał wyjść "z lodówki" na to spotkanie i wcielić się w rolę pierwszego atakującego w miejsce tak klasowego zawodnika jak Bartek. Na pewno to było dla niego duże przeżycie, żeby wejść w takim meczu (...). Czy pokonalibyśmy Włochów, gdyby Tomek i Bartek byli zdrowi? Nie wiadomo, jak by się to potoczyło. My robiliśmy wszystko, żeby zwyciężyć w takim składzie, jaki mieliśmy" - stwierdził brązowy medalista mistrzostw świata.














