Godziny do meczu Polski i takie wieści. Siatkarski nokaut w meczu mistrzów świata
To była przepaść. Siatkarze reprezentacji Włoch w pierwszym ćwierćfinale mistrzostw świata na Filipinach nie dali szans Belgii i w świetnym stylu zakwalifikowali się do strefy medalowej. Obrońcy tytułu wzięli na Belgach rewanż za niespodziewaną porażkę w fazie grupowej i już czekają na rywala w półfinale. Mogą się w nim zmierzyć z "Biało-Czerwonymi", ale siatkarze Nikoli Grbicia muszą najpierw pokonać Turcję.

Włosi i Belgowie spotkali się już na Filipinach w meczu fazy grupowej. Jego wynik był jedną z największych niespodzianek pierwszej fazy mistrzostw świata, bo zwyciężyli Belgowie. Dzięki temu mieli teoretycznie łatwiejszego rywala w 1/8 finału - pokonali w nim Finlandię - ale w ćwierćfinale i tak trafili na obrońców tytułu. Włosi uporali się bowiem z Argentyną.
I to oni lepiej rozpoczęli spotkanie. Już przy stanie 7:4 dla Włoch w pierwszym secie trener Belgii Emanuele Zanini - Włoch z Lombardii - poprosił o przerwę. Tyle że tuż po niej jego drużyna przegrała dwie kolejne akcje i szkoleniowiec jeszcze raz przyzwał do siebie siatkarzy. Problemy sprawiały im mocne zagrywki rywali, w których przodował atakujący Yuri Romano.
Belgowie popełniali też sporo błędów w ataku, poniżej oczekiwań spisywał się atakujący Ferre Reggers, dotąd jedna z największych gwiazd turnieju. A kiedy Włosi się już rozpędzili, byli nie do zatrzymania. Przy siatce wyróżniał się rozgrywający Simone Giannelli, swoje dołożył przyjmujący Alessandro Michieletto. Skończyło się siatkarskim nokautem 25:13.
Historyczny mecz Belgów wymykał im się z rąk. Włosi wypunktowali ich w drugim secie
Dla Belgów środowy mecz był najważniejszym spotkaniem w mistrzostwach świata od 55 lat. Na powrót do czołowej ósemki tych rozgrywek czekali bowiem od 1970 r. Dla odmiany Włochów w ostatnich 35 latach w ósemce zabrakło tylko raz.
Na drugiego seta Belgia wyszła z jedną zmianą, na boisku pojawił się przyjmujący Seppe Rotty. Ale jego zespół znów od początku musiał odrabiać straty, bo rywale prowadzili 4:1, a po chwili 7:2. Z czasem jednak Belgowie w końcu zaczęli nawiązywać walkę. Ich liderem był przyjmujący Sam Deroo, różnica zmalała do dwóch punktów.
To była jednak tylko chwila. Giannelli rozrzucał belgijski blok, często wystawiając piłki środkowym. Po kolejnym błędzie Reggersa w ataku Włosi znów prowadzili wysoko, 18:12. Z takiego wyniku Belgia się już nie podniosła. Skończyło się pewną wygraną obrońców tytułu 25:18.
MŚ siatkarzy. Włosi czekają już na zwycięzcę meczu Polska - Turcja
Trzecią partię Belgowie w końcu rozpoczęli od skutecznej gry w ataku - zarówno Reggersa, jak i wracającego na boisko Mathijsa Desmeta. I to Belgia prowadziła 6:4. Włosi dość szybko odrobili jednak straty i wynik się wyrównał. Po błędzie Deroo objęli prowadzenie 11:10, w kolejnej akcji asem serwisowym popisał się Michieletto, a w następnej Włosi zablokowali Deroo. Natychmiast odskoczyli więc rywalom. Zanini wykorzystał ostatnią przerwę, ale jego drużyna Włochów już nie dopadła. Obrońcy tytułu dopilnowali prowadzenia i zwyciężyli 25:18, szybko kończąc ćwierćfinał.
Włosi zostali pierwszym półfinalistą turnieju na Filipinach. Ze spokojem mogą oglądać kolejny ćwierćfinał, który wyłoni ich przeciwnika: to spotkanie Polska - Turcja. Włochy do gry wrócą w sobotę.












