Włosi bronią na Filipinach tytułu zdobytego trzy lata temu w Katowicach, ale w tegorocznych mistrzostwach świata już potknęli się w meczu z Belgią. Po drugiej stronie mieli Argentynę, która niespodziewanie wygrała grupę C, wyrzucając za burtę turnieju mistrzów olimpijskich z Francji. Siatkarze z Ameryki Południowej mieli więc potencjał, by postawić się kolejnej potędze z Europy.
I to właśnie Argentyńczycy kapitalnie rozpoczęli spotkanie. Objęli prowadzenie 3:0, a kiedy Włosi nieco zbliżyli się do remisu, argentyński blok jeszcze raz pozwolił odskoczyć przy wyniku 9:6. Wtedy jednak dała o sobie znać siła Włochów przy siatce, pomogły im też zagrywki rozgrywającego Simone Giannellego. Wyrównanie przyszło jednak tylko na chwilę, to Argentyńczycy znów byli o dwa, trzy punkty przed obrońcami tytułu.
Włosi w końcówce seta zdołali jednak przełamać rywali. Liderem ich ofensywy był Alessandro Michieletto, w ostatniej akcji jeszcze raz błysnął zaś Giannelli. Zakończył dugą wymianę zaskakującym atakiem, a jego drużyna zwyciężyła 25:23.
Siatkówka. Wyrównana końcówka meczu Włochy - Argentyna. Mistrzowie grają dalej
Po stronie argentyńskiej bardzo dobrze radził sobie przyjmujący Luciano Vicentin. Również dzięki niemu początek drugiej partii był wyrównany. A kiedy na argentyński blok nadział się Mattia Bottolo, drużyna z Ameryki Południowej prowadziła 10:8. Znów jednak mistrzowie świata szybko odwrócili wynik. Argentyńczycy zaczęli popełniać więcej błędów, ich trener Marcelo Mendez przerwał więc grę.
Włosi wzmocnili zagrywkę, problemy rywalom sprawiał zwłaszcza atakujący Yuri Romano. Przy niezbyt dokładnym przyjęciu Argentyńczycy nie radzili sobie w ataku, w dodatku Włochom w obronie pomagał libero Fabio Balaso. Mistrzowie świata już nie wypuścili prowadzenia, wygrali 25:20.
Trzeci set również szybko zaczął się wymykać Argentyńczykom. Po autowym ataku przegrywali 6:9. Pod siatką było coraz więcej dyskusji i emocji, sędzia musiał uspokajać zawodników. Argentyńczycy zbliżyli się na punkt, na boisku pojawił się rezerwowy atakujący German Gomez, aż w końcu na tablicy wyników pojawił się remis 13:13.
Drużyna z Ameryki Południowej poszła na zwarcie z faworytami, zdołała nawet objąć prowadzenie. Włosi odzyskali je jednak przy wyniku 20:19, pomógł im szczelny blok. A po chwili dwa punkty zaliczki dał im as serwisowy Romano. Mendez wykorzystał ostatnią przerwę, ale jego zespół losów meczu już nie odwrócił. Romano posłał serię zagrywek, a pod siatką jeszcze raz zawrzało, bo w kierunku Włochów ruszył nawet Mendez. Obrońcy tytułu ostatecznie zwyciężyli 25:22 i zamknęli spotkanie w trzech setach.
Włochy zostały trzecim ćwierćfinalistą mistrzostw świata, po Turcji i Polsce. Rywala obrońców tytułu wyłoni kolejny mecz 1/8 finału, czyli Belgia - Finlandia. Włosi mogą spotkać się z "Biało-Czerwonymi" w półfinale turnieju na Filipinach.
Wielka zmiana w światowej siatkówce. Reprezentacja Polski może dostać rykoszetem













