Brązowy medal porażką? Co za słowa o Polakach. Legenda siatkówki wypaliła wprost
Polscy siatkarze wywalczyli brązowe medale mistrzostw świata. Wielu kibiców przyjęło tę wiadomość z wielkim niedosytem. Głos na ten temat zabrała legenda polskiej siatkówki, Krzysztof Ignaczak. - Kibice są trochę rozpieszczeni - przyznał w rozmowie z "Faktem".

Reprezentacja Polski poleciała na Filipiny po medal mistrzostw świata. Celem oczywiście było złoto, o czym wprost mówili nasi reprezentanci. Do meczu półfinałowego wszystko wyglądało niemalże idealnie, a podopieczni Nikoli Grbicia kroczyli od zwycięstwa do zwycięstwa. W półfinale lepsi okazali się jednak Włosi, którzy wygrali 3:0. "Biało - Czerwonym" pozostała walka o brązowy medal. W meczu o 3. miejsce pokonali Czechów i sięgnęli po czwarty z rzędu krążek na mundialu (złoto 2014 i 2018, srebro 2022 - przyp. red.).
Polacy z brązowymi medalami. Legenda podsumowała kibiców
Wielu kibiców stwierdziło, że brązowy medal to porażka. W rozmowie z "Faktem" odniósł się do tego Krzysztof Ignaczak.
Każdy medal mistrzostw świata jest dla nas sukcesem. Prawda jest taka, że kibice są trochę rozpieszczeni, bo reprezentacja regularnie zdobywa laury. W tym sezonie dodatkowo wygraliśmy Ligę Narodów, co mogło zbudować wrażenie, że wszystko przyjdzie łatwo
Ignaczak podkreślił, że "gdyby drabinka była inna, to właśnie Polska i Włochy spotkałyby się w finale", a sporym wyzwaniem dla naszej reprezentacji była gra o brązowy medal.
Marzenia Marcina Komendy zawisły na włosku. Kontuzja, a potem zmiana fachu. Zdecydował przypadek
- Cieszę się, że nasi zawodnicy potrafili podnieść się po półfinale i w meczu o brąz zagrali na ogromnych emocjach. Nie było łatwo, bo widać było żal i niedosyt po przegranym spotkaniu, a Czesi zagrali naprawdę dobrze. Ale brązowy medal to powód do radości. Do naszej kolekcji dokładamy kolejny medal. Naprawdę nie ma na co narzekać - dodał.
Siatkarski mundial w 2027 roku odbędzie się w Polsce. Ignaczak podkreślił, że za dwa lata na naszej reprezentacji ponownie będzie ciążyć duża presja. - Jesteśmy jedną z najlepszych drużyn świata i na pewno będziemy się liczyć przez kolejne sezony. Mamy fantastyczną mieszankę - młodych, ambitnych zawodników i doświadczonych liderów. To musi przynosić efekty. Za dwa lata zagramy u siebie, a kibice będą naszym "siódmym zawodnikiem". Wiemy, jak w Polsce organizować wielkie turnieje, więc o atmosferę się nie martwię. Mam nadzieję, że znów staniemy na wysokości zadania i pokażemy najwyższy poziom. A w finale, zamiast Włochów, to my sięgniemy po złoty medal mistrzostw świata - powiedział.













