Bartosz Kurek reaguje na klęski Francji i Brazylii. "Powiem egocentrycznie"
- Powiem tak troszeczkę egocentrycznie. Na końcu liczy się dla mnie tylko to, co my tutaj osiągniemy. Padają fajne wyniki i ciekawe, ale jeśli my nie awansujemy do pierwszej czwórki, to myślę, że będzie duże rozczarowanie - powiedział Bartosz Kurek, z którym w gronie dziennikarzy spotkałem się w hotelu w Manili, do którego nasza kadra przeniosła się na fazę pucharową mistrzostw świata na Filipinach.

Trwające mistrzostwa świata mają wszystko, poza frekwencją na trybunach, aby wynikowo zapisać się pięknymi zgłoskami w historii imprez tej rangi. Z punktu widzenia kibiców jest to, co najwspanialsze dla emocji, czyli jesteśmy świadkami sensacyjnych rozstrzygnięć. Z mistrzostwami, chronologicznie, pożegnali się już Japończycy, mistrzowie olimpijscy Francuzi oraz kolejna potęga, Brazylijczycy. Co ostatni tak byli pewni gry o medale, że dzisiaj spotkałem ich wyprowadzających się z hotelu, który stał się domem najlepszej szesnastki tego turnieju.
Bartosz Kurek: Mam swoje przemyślenia i parę teorii, ale...
Na tym tle doskonale spisuje się reprezentacja Polski, która dźwiga rolę faworyta. Mimo kłopotów w boju z Holendrami, "biało-czerwoni" zakończyli rozgrywki grupowe bez straty punktu, a jedynie z jednym przegranym setem. Do tego wszystkiego, na pytanie Interii, odniósł się kapitan Orłów, mistrz świata z 2018 roku Bartosz Kurek.
"Jaka taktyka? Nie ma taktyki!". Show Grbicia. Trener Polaków w akcji
- Po pierwsze cieszę się, że jest tak ciekawie, jeśli mowa o wyniki, bo też o to chodzi. Przez ostatnich parę lat ja na pewno nie, ale większość kibiców mogła być zmęczona obserwowaniem tych samych zespołów, walczących w ostatnich fazach turnieju. Natomiast teraz mamy nowe zespoły i nowych zawodników. Mam nadzieję, że dzięki temu siatkówka zyska popularność też w innych regionach świata i będzie się rozwijała, czy to w Turcji, czy w Kanadzie. Myślę, że także tu lokalnie Filipiny dostały duży "boost" i zainteresowanie tą dyscypliną jeszcze wzrośnie - podkreślił wielki walor tego czempionatu 37-letni rutyniarz.
Po czym od razu dodał ważne słowa, które stanowią wstęp do tego materiału. - Ale na końcu... Powiem tak troszeczkę egocentrycznie. Liczy się dla mnie tylko to, co my tutaj osiągniemy. Padają fajne wyniki i ciekawe, ale jeśli my nie awansujemy do pierwszej czwórki, to myślę, że będzie duże rozczarowanie - podkreślił lider zespołu Nikoli Grbicia.
Kurek przyznał, że meczów od deski do deski nie ogląda, ale starał się śledzić to wszystko, co działo się w innych grupach. Między innymi w tych, z których zespoły teraz stanął na drodze naszej drużyny do potencjalnego finału.
- Oglądaliśmy końcówkę wczorajszego meczu Argentyny z Francją, ale nie emocjonuję się tym, tylko naszymi meczami. A obserwowałem, żeby zobaczyć, jak grają Argentyńczycy i na jakim poziomie są rozgrywane poszczególne mecze. Dużo złapałem takich meczów, może nie całych, ale pojedyncze sety. Staram się wiedzieć, co dzieje się w turnieju, kto gra dobrze, czy który zespół sprawia niespodziankę - odparł.
Mistrz olimpijski zapłakany, katastrofa na MŚ. Prezent dla Polaków, tak zaczął mówić
Szukając odpowiedzi na pytanie, dlaczego tak się dzieje, że ta impreza obfituje w tyle zaskakujących rozstrzygnięć i "giną" faworyci tego pokroju, Kurek odparł następująco:
- Mam swoje przemyślenia i parę teorii, ale to na razie są teorie niepoparte niczym, żadnymi racjonalnymi faktami. Jedno jest pewne: jeśli obejrzeć te, w cudzysłowie, niespodzianki, to zawsze lepszy zespół wygrywał. To nie było tak, że działo się coś niesamowitego, czy lepszą drużynę "na papierze" dosięgała jakaś niemoc. Może po prostu doszliśmy do tego momentu, gdzie nie ma słabych drużyn - uśmiechnął się Kurek.
Na tle perturbacji największych rywali weteran reprezentacji tym bardziej docenia to wszystko, co wydarzyło się w dotychczasowych meczach z Rumunia, Katarem i Holandią. - Myślę, że dobrze, iż przeszliśmy grupę z lekkimi problemami, ale cały czas zwycięsko. Zrobiliśmy, co do nas należy i teraz możemy ze względnym spokojem czekać na kolejne spotkania, ale musimy się dobrze przygotować. A także zdawać sprawę, że Kanadyjczycy na pewno się nie położą, tylko będą bardzo, bardzo wymagającym przeciwnikiem - nie ma wątpliwości.
"Wtedy nie wiedziałem, co trzeba zrobić, żeby taki turniej wygrać"
Polacy wczoraj wczesnym popołudniem przenieśli się do Pasay, blisko hali SM Mall of Asia Arena, która od teraz będzie jedynym obiektem z meczami fazy pucharowej mistrzostw. Jak Kurek ocenia te dwie roszady?
- Z hotelem wszystko mamy okay, jest wystarczający. A przed nami gra w tej samej hali, w której występowaliśmy dwa lata temu przy okazji Ligi Narodów, więc wiem czego się spodziewać. Piękna, duża hala, tylko będzie smutno wyglądała, jeśli kibice nie dopiszą. Dlatego mam nadzieję, że kibiców będzie więcej, a my zagramy tu jeszcze trochę lepiej - powiedział wielki as naszego zespołu.
Wyrzucili Francuzów z MŚ, teraz mają wiadomość dla reprezentacji Polski
Mecz Polska - Kanada w 1/8 finału mistrzostw świata rozpocznie się o godz. 20 czasu miejscowego, czyli o godz. 14 w Polsce. Jeszcze dziś nasi siatkarze odświeżą sobie, a nieobecni przed dwoma laty zaznajomią z halą meczową podczas godzinnych zajęć.
Z Manili - Artur Gac












