Atak na polskiego siatkarza. O sprawie zaalarmował Fornal. Jest reakcja Sasaka
- Ciężar był po naszej stronie, bo na pewno drużyna Czech nie przyjechała, żeby po prostu oddać nam ten mecz, więc w naszej głowie musieliśmy też to sobie wywalczyć. Myślę, że po części było to złożone i fizycznie, i mentalnie, żeby podnieść się po półfinale. Ale finalnie wygraliśmy. Mamy medal. Ja jestem szczęśliwy i myślę, że też cała drużyna - mówi Kewin Sasak, atakujący reprezentacji Polski. Odniósł się także do krytyki pod swoim adresem, o czym wspomniał wcześniej Tomasz Fornal.

- Ciężko jest określić, czy w tym meczu grało się lżej. Myślę, że na pewno lepiej wszedłem w mecz. Blok i obrona przeciwników nie były też aż tak wymagające. Nie chciałbym nikomu odejmować, ale jednak włoska drużyna jest obecnie topowym zespołem - zaczął recenzować swój i kolegów występ przeciwko Czechom atakujący Kewin Sasak, który w dwóch ostatnich meczach wszedł do gry w pełnym wymiarze czasowym, zastępując kontuzjowanego Bartosza Kurka.
Kewin Sasak: Ja jestem szczęśliwy, myślę, że cała drużyna też
- Myślę, że jako zespół zdaliśmy egzamin, że potrafiliśmy szybko zapomnieć o nieudanym meczu i o tym, co się w nim w ogóle wydarzyło. Może czasami mieliśmy w tym meczu przestoje, ale wyszliśmy obronną ręką i dla nas to jest najważniejsze - podkreślił atakujący.
Przyznał, że trudność tego meczu była podwójna. Z jednej strony chodziło o samą kwestię ciężaru gatunkowego meczu o brąz, a jednocześnie poradzenie sobie ze świeżymi pozostałościami po tym, co jako zespół przeżywali po półfinale, przegranym 0:3 z Włochami.
- Myślę, że wszystkiego po trochę. Oczywiście jakieś głupie błędy mogły nam się przydarzyć. Taka jest też specyfika tego sportu, siatkówka to gra błędów. Staraliśmy się tego wystrzegać. Nie ma też co ukrywać, że już troszkę da się odczuć długość tego turnieju. Myślę, że po części było to złożone i fizycznie, i mentalnie, żeby podnieść się po półfinale. Ale finalnie wygraliśmy. Mamy medal. Ja jestem szczęśliwy i myślę, że też cała drużyna - ocenił atakujący, mający za sobą kapitalny sezon klubowo i właśnie reprezentacyjnie, ozłocony złotem w Lidze Narodów, a teraz podium na drugiej rangą imprezą sportową świata.
- Ciężar był po naszej stronie, bo na pewno drużyna Czech nie przyjechała, żeby po prostu oddać nam ten mecz, więc w naszej głowie musieliśmy też to sobie wywalczyć. I myślę, że to był trudniejszy moment, ale daliśmy radę. Weszliśmy od samego początku dobrze w to spotkanie. Może szkoda drugiego seta, ale też momentami drużyna przeciwna grała niesamowitą siatkówkę. Dlatego wygraliśmy 3:1 i myślę, że z tego powinniśmy się cieszyć - zaznaczył.
W jednym z pytań nawiązałem do wypowiedzianych nieco wcześniej słów Tomasza Fornala, który podzielił się swoją obserwacją z poprzedniego dnia. I ubolewał, że kozła ofiarnego zaczęto robić właśnie z Sasaka, w niektórych miejscach bardzo surowo recenzując jego występ przeciwko Italii. Proponuję trochę czasami ochłodzić głowę, bo Kewin zagrał fenomenalny sezon, a były na nim wieszane psy, jakby był najgorszym zawodnikiem na świecie - irytował się przyjmujący.
Sasak zaczął odpowiadać na krytykę. Temat "włączył" Fornal
Sasak przyznał, że miał świadomość takich artykułów.
- Tak, na pewno docierają takie wiadomości. Staram się tym nie przejmować i co mogę więcej powiedzieć? Ludzie piszący takie komentarze na pewno nie… A nawet nie chce się tego komentować. Wiadomo, że gdzieś to dojdzie, przeczyta się, ale nie skupiam się na tym w ogóle. Odcinam się od tego zupełnie. Bardziej się skupiam na wiadomościach, które dostałem od bliskich, od żony, od rodziców czy znajomych, którzy zawsze w nas wierzą - odniósł się Sasak.
W "smaku" medalu nie widzi lepszej jakości, tylko dlatego, że zagrał w dwóch ostatnich meczach. - Każdy medal smakowałby tak samo. Oczywiście nasze oczekiwania były na coś więcej, ale dla mnie osobiście ten medal bardzo smakuje. Jeszcze co prawda nie wkładałem go do ust, ale myślę, że wiele dla mnie znaczy. I z czasem jeszcze bardziej to docenię, bo wiem jaką drogę przeszedłem i jak moja kariera się potoczyła. Dlatego myślę, że to może być takie moje spełnienie marzeń - podsumował aktualny mistrz Polski.
Z Manili - Artur Gac






![Finał WTA Rzym: Gauff - Switolina. O której i gdzie oglądać? [TRANSMISJA]](https://i.iplsc.com/000MSGLJIFLS4A3M-C401.webp)






