Andrzej Wrona nie oszczędził Nikoli Grbicia. Bez ogródek ws. trenera polskich siatkarzy
Polscy siatkarze mistrzostwa świata zakończyli na trzecim miejscu, zdobywając brąz po wygranej 3:1 z Czechami. Dzień wcześniej "Biało-Czerwoni" zostali ograni w półfinale przez Włochów, do czego w rozmowie z Polsatem Sport odniósł się Andrzej Wrona. Były reprezentant przy okazji wbił "szpilę" Nikoli Grbiciowi, komentując jego pracę podczas starcia z siatkarzami z Italii. A to nie wszystko.

Reprezentacja Polski wygraniem siatkarskiej Ligi Narodów mocno rozbudziła apetyty kibiców i sprawiła, że przed startem mistrzostw świata stawiano ją w roli murowanego kandydata do finału. A gdy z czempionatu rozgrywanego na Filipinach odpadli Francuzi i Japończycy, stało się jasne, że "Biało-Czerwoni" mają "autostradę" do półfinału. Podopieczni Nikoli Grbicia doszli do tego etapu rozgrywek bez większych problemów, chociaż po drodze stracili po secie w starciach z Holandią i Kanadą.
Pierwszy poważny sprawdzian dla aktualnych wicemistrzów olimpijskich nadszedł dopiero w półfinale i zakończył się dużym rozczarowaniem. Polacy przegrali z Włochami w trzech setach, chociaż kilkukrotnie to oni byli na prowadzeniu i wydawało się, że są w stanie powalczyć z rywalem o zwycięstwo. "Biało-Czerwonym" po porażce 0:3 pozostała walka o brązowy medal, który zresztą zdobyli po pokonaniu Czechów.
Polacy od 2014 roku nie schodzą z podium siatkarskich mistrzostw świata, a brąz wywalczony na Filipinach potwierdza, że wciąż należą do ścisłej czołówki. Na jeszcze jeden, dość nieoczywisty pozytyw, uwagę w rozmowie z Polsatem Sport zwrócił uwagę Andrzej Wrona. "Niektórzy skompletowali wszystkie kolory medali mistrzostw świata, Bartosz Kurek i Kuba Kochanowski mają wszystkie odcienie" - zauważył.
MŚ siatkarzy. Andrzej Wrona dobitnie po występie Polaków
Były reprezentant Polski, który z kadrą w 2014 roku wywalczył mistrzostwo świata, nie ukrywał, że można być rozczarowanym tym, co wydarzyło się w sobotnim półfinale.
"Duże rozczarowanie nawet nie samym wynikiem, tym meczem z Włochami, ale postawą i niemocą naszej reprezentacji" - stwierdził. Po czym wbił szpilę w Nikolę Grbicia, mówiąc o rozczarowaniu "czasami niezrozumiałymi ruchami, jeżeli chodzi o zmiany", sugerując, że błędne decyzje selekcjonera również mogły mieć wpływ na obraz gry. To nie wszystko - jego zdaniem Włosi po prostu zasłużyli na to, by walczyć o złoto.
Ale myślę, że Włosi w meczu finałowym i wczorajszym (wywiad przeprowadzono w niedzielę - przyp. red.) pokazali, że zasługują na to, żeby grać w finale. Od początku fazy play-off mówiliśmy, że czuć u nich ten "vibe" mistrzowskich turniejów, tak jak na mistrzostwach Europy czy mistrzostwach świata organizowanych w Polsce. Oni wtedy grali tak, jak grali teraz, a my niestety nie graliśmy tak, jak na naszych najlepszych turniejach
Włosi, jak zauważył Wrona, kapitalnie spisali się na Filipinach. A co jeszcze pozytywnego można wyciągnąć z występu Polaków? Były siatkarz zwrócił uwagę na zawodników wchodzących do kadry, którzy mogą być wzmocnieniem na igrzyska w 2028 roku, które odbędą się w Los Angeles.
"Mamy kolejnych chłopaków, którzy dopisali się do listy. Mamy Graniecznego na libero, mamy Kubę Nowaka na środku, jest Kewin Sasak, który mimo wczorajszego spotkania (z Włochami - przyp. red.) nie najlepszego dalej jest "1" albo "2" na Los Angeles, choć pewnie inni też będą rywalizować o to. Wiemy też, że z Komendą możemy zdobywac medale mistrzostw świata, co myślę przed tym sezonem nie było takie oczywiste" - zaczął wyliczać.















