Holandia nigdy nie zdobyła medalu MŚ siatkarek, ale w Tajlandii to się może zmienić. Najpierw Holenderki wygrały rywalizację w grupie A, a w piątek wyeliminowały z turnieju mistrzynie świata z Serbii, dwukrotne triumfatorki tej imprezy.
Polki już na miejscu, a tu taki wynik. Mistrzynie świata za burtą
Niespodzianka w MŚ siatkarek. Gwiazda z Holandii odsłania kulisy
Chociaż u rywalek brakowało największej gwiazdy, kontuzjowanej Tijany Bosković, Serbia postawiła Holandii trudne warunki i obie drużyny stoczyły wyrównaną rywalizację. I to mimo że po dwóch setach Holandia prowadziła 2:0.
"Pierwsze dwie partie były bardzo wyrównane, ale miałyśmy waleczne serce, walczyłyśmy o każdą piłkę w obronie. Potem nieco obniżyłyśmy jakość, ale też rywalki zaczęły grać trochę lepiej, bardziej agresywnie. W piątym secie wszystko zaczyna się od zera, musiałyśmy więc znowu trochę nacisnąć. Zaczęłyśmy od razu mocno, od pierwszej akcji, to było bardzo przydatne. To niesamowite uczucie. Taki był nasz cel, ale stało przed nami trudne zadanie, musiałyśmy walczyć z większymi zespołami już na tym etapie" - opisuje w rozmowie z Interia Sport Marrit Jasper.
Przyjmująca reprezentacji Holandii miała spory udział w zwycięstwie, zdobywając w spotkaniu 1/8 finału 13 punktów. Na ten dorobek złożyły się m.in. dwa ważne punktowe bloki.
Po spotkaniu Jasper mówiła też o tym, jak ważna była wiara w zwycięstwo i odpowiednie nastawienie do spotkania z utytułowanym rywalem. Wkrótce siła mentalna znów będzie Holenderkom potrzebna, bo w ćwierćfinale zmierzą się z wyżej klasyfikowaną od nich Japonią, która awans wywalczyła po trzech setach z Tajlandią.
Marrit Jasper będzie trzymać kciuki za Polki. "Bardzo się cieszę"
Wcześniej jednak w hali Hua Mak w Bangkoku o awans do czołowej ósemki MŚ będą rywalizować inne zespoły. Już dzisiaj mecze Włochy - Niemcy i Polska - Belgia. To drużyny, które znajdują się po przeciwnej stronie turniejowej "drabinki" i Holandia może zagrać z którymś z nich najwcześniej w ewentualnym meczu o medal.
Jasper będzie jednak śledzić z uwagą zwłaszcza mecz Polski. W końcu poprzedni sezon spędziła w DevelopResie Rzeszów, któremu pomogła sięgnąć po pierwsze w historii mistrzostwo Polski. Występowała w drużynie z Agnieszką Korneluk, Aleksandrą Szczygłowską, Magdaleną Jurczyk i Katarzyną Wenerską, które są z polską kadrą na MŚ siatkarek.
"Będę im kibicować, oczywiście! Bardzo się cieszę, że są teraz już w Bangkoku, w tym samym hotelu. Miło było je spotkać i zobaczyć, przecież za parę tygodni ponownie się spotkamy i będziemy walczyć o kolejne mistrzostwo Polski. To bardzo fajne uczucie mieć parę znajomych twarzy wokół siebie" - zapewnia Jasper.
Mistrzyni Polski przekonuje, że w Bangkoku bardzo się jej podoba. O ile Polki dopiero w czwartek przyleciały do stolicy Tajlandii, o tyle Holenderki są tutaj od początku turnieju. I podobnie jak "Biało-Czerwone", które były ulubienicami fanów w Phuket, przekonały się już o szczodrości fanów.
"To ładne miejsce, mamy przyjemny hotel. Miasto jest fajne, a fani są niesamowici, choć też i specyficzni. Dostałam od nich tyle prezentów, że już nawet dokładnie ich wszystkich nie pamiętam. To lokalne jedzenie, koszulki, przypinki na walizki, a nawet drogie perfumy" - wylicza Jasper.
Z Bangkoku Damian Gołąb













