Siatkarska reprezentacja Brazylii ma w dorobku kilka medali mistrzostw świata kobiet, ale żadnego złotego. O najcenniejszy kruszec miała walczyć w Bangkoku. W rywalizacji z Francją była faworytem, choć w poprzedniej rundzie miała pewne problemy z pokonaniem niżej notowanej Dominikany.
Czwartkowe spotkanie Brazylijki rozpoczęły jednak dobrze. Mecz w pierwszej szóste rozpoczęła rozgrywająca Roberta Ratzke. Znana z gry w ŁKS-ie Commercecon Łódź siatkarka w poprzednim meczu spisała się świetnie i tym razem trener Ze Roberto postanowił od razu na nią postawić. Świetnie na początku spotkania spisywała się też Julia Bergmann i Brazylia szybko uciekła rywalkom na pięć punktów.
Wydawało się, że takiej przewagi faworyt już nie wypuści. Ale Francuzki uspokoiły się, zaczęły grać dobrze m.in. blokiem, i doprowadziły do remisu 16:16. W końcu, po sprytnym zagraniu Iman Ndiaye, objęły nawet prowadzenie 21:20. Brazylijki wróciły na czoło dzięki szczelnemu blokowi, jaki postawiły rywalkom na lewym skrzydle. I choć pierwszych piłek setowych nie wykorzystały, ostatecznie zwyciężyły 27:25.
Polska siatkarka nie gryzła się w język. Tak podsumowała mistrzostwa świata
Francuzki postawiły się faworytkom. Niezwykły set w ćwierćfinale MŚ siatkarek
Francuzki już po przebrnięciu przez poprzednią rundę mogły świętować największy sukces w mistrzostwach świata od 72 lat. Tyle właśnie czekały na awans do czołowej ósemki, który zresztą wywalczyły w świetnym stylu, pokonując reprezentację Chin. Pod wodzą trenera Cesara Hernandeza, który w przyszłym sezonie będzie pracować z DevelopResem Rzeszów, drużyna postawiła kolejny krok w rozwoju.
Na początku drugiego seta francuskie siatkarki poprawiły zagrywkę i objęły prowadzenie 9:6. Co ważne, potrafiły się utrzymać przed rywalkami, które popełniały błędy. Brazylijki cały czas miały kłopoty z przyjęciem zagrywki, ich trener przy stanie 19:15 dla rywalek wykorzystał drugą przerwę. Po niej nastąpił zwrot akcji, zespół z Ameryki Południowej błyskawicznie wyrównał.
O losach seta rozstrzygnęła kapitalna końcówka. Przy stanie 24:23 pod siatką rozpętało się duże zamieszanie w związku ze zmianami przeprowadzonymi przez Hernandeza. Ze Roberto protestował, ale nic nie wskórał. A po chwili Francuzki nieoczekiwanie wyrównały. Przy stanie 27:26 siatkarki z Europy już nawet cieszyły się z wygranego seta, ale Brazylijki uratował challenge. Na boisku działy się rzeczy niezwykłe, ale ostatecznie to Brazylia przełamała rywalki i wygrała 33:31.
MŚ siatkarek. Hit w półfinale, Brazylia zagra z Włochami
Reprezentacja Francji nie złożyła broni w trzeciej partii, nadal szła krok w krok z wielkimi rywalkami. Dopiero w połowie seta, przy stanie 14:11, Brazylijki odskoczyły. Hernandez szukał sposobów na pobudzenie drużyny, ale faworytki zaczęły kontrolować przebieg gry. Kibice wiwatowali po atakach Bergmann i Gabi, a drużyna z Ameryki Południowej przypieczętowała zwycięstwo w trzech setach, w ostatnim wygrywając 25:19.
Brazylia ponownie jest w strefie medalowej mistrzostw świata - w poprzedniej edycji imprezy zajęła drugie miejsce. Tym razem o finał będzie walczyć z wielkimi faworytkami. Reprezentacja Włoch, niepokonana od ponad roku, czekała na rywalki po środowym zwycięstwie z Polską. Zaplanowany na sobotę półfinał będzie dla Brazylii szansą na wielki rewanż za Ligę Narodów, w której Włoszki okazały się lepsze w finale.
Z Bangkoku Damian Gołąb













