Wojna nerwów z Niemkami. Polskie siatkarki wytrzymały, kluczowy triumf
Olbrzymie emocje i kapitalny finał w meczu polskich siatkarek. "Biało-Czerwone" fatalnie zaczęły mecz z Niemkami, w czwartym secie musiały bronić się przed piłkami meczowymi, a mimo to triumfowały. Po wygranym przez nie tie-breaku hala w Phuket w Tajlandii hala niemal eksplodowała euforią. Zwycięstwo 3:2 z Niemcami ma kluczowe znaczenie - Polska uniknie w 1/8 finału mistrzyń olimpijskich z Włoch i zagra z Belgią.

Polskie siatkarki niemal przez cały sezon reprezentacyjny mają problemy na początkach spotkań. W Phuket najboleśniejszy był dotąd pod tym względem mecz z Wietnamem, w którym "Biało-Czerwone" przegrały pierwszego seta. Spotkanie z Niemkami również rozpoczęły źle, zwłaszcza w ataku.
Kilku piłek nie skończyła Magdalena Stysiak, na blok nadziała się Martyna Czyrniańska, i Niemki prowadziły 6:1. Trener Stefano Lavarini błyskawicznie wykorzystał pierwszą przerwę, a jego zespół mozolnie odrabiał straty. W końcu rywalki wygrywały tylko 11:10, od tej pory trwała walka punkt za punkt. Tyle że Polki nie potrafiły postawić ostatniego kroku i wyrównać. Lavarini wściekał się, gdy nie było asekuracji w obronie, Niemki wygrywały już 21:16. Potem Polki jeszcze raz się zerwały, rywalki prowadziły już tylko 22:21, ale wygrały trzy ostatnie akcje i całego seta.
Polska - Niemcy. Kapitalny zryw polskich siatkarek w drugim secie, potem przyszła odpowiedź
W drugim secie Polki nie pozwoliły już Niemkom tak uciec. Znów asem serwisowym popisała się Czyrniańska, która od początku gry w Phuket w tym elemencie imponuje, przy jej zagrywkach Polska odskoczyła na dwa punkty. Swoje z pola serwisowego dołożyła Agnieszka Korneluk i różnica wzrosła. To Niemki miały problemy ze skutecznością w ataku, która spadła w porównaniu do pierwszej partii. A "Biało-Czerwone" coraz bardziej naciskały i nie dały wrócić rywalkom do gry. Sześć punktów dołożyła Martyna Łukasik, idolka miejscowej publiczności, a Polska rozbiła rywalki 25:15.
To był znakomity set, który trudno było powtórzyć. W trzecim od nowa Polki musiały szukać swoich atutów, bo Niemki wyraźnie odzyskały rezon. Hala niemal eksplodowała po obronie nogą Aleksandry Szczygłowskiej, ale punktu dla Polski z tej akcji ostatecznie nie było. A "Biało-Czerwone" po chwili musiały odrabiać cztery "oczka" straty. Pomagały bloki Korneluk, która w końcu zademonstrowała w Phuket swoją charakterystyczną "cieszynkę" z padem na kolana, ale rywalki, niczym w pierwszej partii, wciąż prowadziły.
Polki przed końcówką przegrywały już tylko punktem, ale kiedy Niemki pomogły sobie blokiem, zaczęły prowadzić wyżej, 21:17. Z tych problemów w trzecim secie "Biało-Czerwone" już się nie wydobyły. To rywalki zwyciężyły 25:19.
MŚ siatkarek. Polskie siatkarki uciekły spod topora. Obroniły piłki meczowe
Trudno było jednak wygrać seta, w którym Polki miały 30 procent tzw. pozytywnego przyjęcia i 29 procent skuteczności w ataku. I to nawet mimo faktu, że Niemki były tylko nieznacznie skuteczniejsze. A i czwartego seta siatkarki Lavariniego zaczęły nie najlepiej, rywalki szybko uciekły na trzy punkty. Włoch nie czekał, wprowadził na boisko Paulinę Damaske, po chwili poprosił o przerwę.
Polki ruszyły w pogoń za rywalkami, pomógł punktowy blok Łukasik, ale Niemki konsekwentnie pilnowały prowadzenia. W końcu jednak pomogły dwa bloki Damaske i Polska doprowadziła do remisu 16:16. Po chwili objęła nawet prowadzenie, to jednak szybko wymknęło im się z rąk. Przegrywały już 22:24, ale końcówka seta przyniosła mnóstwo emocji. Było w niej wszystko: spektakularne błędy Niemek, blok Korneluk, nerwy o zdrowie Malwiny Smarzek po problemach z kostką, wreszcie decydujący atak Łukasik. Polska wygrała 28:26, hala w Phuket niemal eksplodowała.
Tie-break w meczu Polska - Niemcy. Festiwal emocji i nerwów
Emocji było jednak jeszcze sporo. Polska rozpoczęła tie-breaka dobrze, miała dwa punkty przewagi, ale Niemki odrobiły straty, po ich skutecznym bloku ekipa Lavariniego przegrywała 5:6. Na boisku na piątą partię pozostała Damaske, w rezerwie Czyrniańska. Na boisku trwała zażarta walka, po świetnej zagrywce Marleny Kowalewskiej, rezerwowej rozgrywającej, Polska odzyskała prowadzenie 10:9. W następnej akcji zdobyła punkt blokiem, ale po chwili i tak był remis 11:11. W końcówce to siatkarki Lavariniego okazały się jednak lepsze, wygrały 19:17 i triumfowały przy ogłuszającym aplauzie kibiców w Phuket.
Wygrana sprawia, że "Biało-Czerwone" w 1/8 finału zagrają z Belgią. Unikną niepokonanych od ponad roku Włoszek, z którymi będą musiały się zmierzyć Niemki. Wcześniej polskie siatkarki czekają dwa dni przerwy - mecz 1/8 finału rozegrają w sobotę. Już w czwartek lecą jednak do Bangkoku, gdzie zostanie rozegrana faza pucharowa turnieju.
Z Phuket Damian Gołąb
Polska: Stysiak, Korneluk, Łukasik, Wenerska, Jurczyk, Czyrniańska - Szczygłowska (libero) oraz Smarzek, Kowalewska, Łysiak, Damaske
Niemcy: Weske, Weitzell, Alsmeier, Strubbe, Schoelzel, Orthmann - Pogany (libero) oraz Stigrot, Stautz, Glaab, Cekulaev












