Włoszki wielkim faworytem? Polska siatkarka kontruje. Ważny głos przed hitem
- Tak bardzo chciałybyśmy się zrewanżować za Ligę Narodów… Tak bardzo irytujące są głosy, które mówią, że nie mamy szans. Bo szanse ma każdy. Ta drużyna już wygrała z Włoszkami i pokazała, na co ją stać - przekonuje przed meczem Polska - Włochy w ćwierćfinale MŚ siatkarek Aleksandra Gryka. Środkowa polskiej kadry w rozmowie z Interia Sport podkreśla, że widzi pozytywne zmiany i rozwój drużyny w czasie turnieju w Tajlandii: procentują wygrane z Niemcami i Belgią.

Damian Gołąb, Interia Sport: Niedziela była dla was dniem wolnym od siatkówki. Udało się odpocząć, odciąć od sportu?
Aleksandra Gryka, środkowa reprezentacji Polski: Był czas na masaż, pyszne jedzonko, kawkę, wieczorny film. Totalne odłączenie głowy i skupienie się na sobie, na relaksie.
Wyciszenie się jest tym ważniejsze, że cały czas gracie w zgiełku?
- Odnalezienie swojego punktu, w którym można się zaczepić, stabilizacji emocjonalnej - to ważne, by trochę wyciszyć emocje, które są na meczach. By regeneracja była jeszcze lepsza. I odciąć się od wszystkich social mediów, gdzie szmer jest niesamowity, wiele głosów mówi różne rzeczy. Wylogowanie się jest niezbędne, by o tym nie myśleć.
Aleksandra Gryka przed meczem Polska - Włochy. "Tak bardzo irytujące są głosy, że nie mamy szans"
Czujesz, że po dwóch ostatnich spotkaniach zyskałyście więcej wiary we własne możliwości? Mecze z Niemcami i Belgią nie były łatwe, ale wygrane w takich okolicznościach czasami potrafią zbudować drużynę mentalnie.
- Tak, widzę to. Dostrzegłam to po meczu z Niemkami, przed spotkaniem z Belgijkami. Odpowiednie nastawienie. Patrząc na to, jak przebiegały te mecze, na gigantycznym zmęczeniu, z miejscowymi brakami skupienia, przestojami w grze, byłyśmy w stanie wygrać z tak silnymi rywalkami. Bo Niemki i Belgijki to wcale nie są słabe drużyny, są mega dobre. To, że wygrywamy z nimi w takich okolicznościach, napawa ogromnym optymizmem. Widać było dużą zmianę po meczu z Niemkami, mam nadzieję, że będzie jeszcze większa na spotkanie z Włoszkami.
Chyba pierwszy raz w tym turnieju nie będziecie faworytkami. Myślisz, że to pomoże wam uwolnić głowy? Trener Stefano Lavarini po spotkaniu z Belgią podkreślał, że jako drużyna mocno odczułyście wagę tamtego spotkania.
- Na pewno. W 1/8 finału MŚ, ze świadomością, że każda przegrana wiąże się z wypadnięciem z turnieju i powrotem do domu, czułyśmy wagę spotkania. Waga ćwierćfinału jest oczywiście wyższa, ale czuję, że jako drużyna jesteśmy bardzo nakręcone, by wygrać z Włoszkami.
Tak bardzo chciałybyśmy się zrewanżować za Ligę Narodów… Tak bardzo irytujące są głosy, które mówią, że nie mamy szans. Bo szanse ma każdy. Ta drużyna już wygrała z Włoszkami i pokazała, na co ją stać. Jeśli zagramy z Włoszkami naszą najlepszą siatkówkę i podejdziemy z dobrym "mentalem" do tego meczu, wszystko jest na stole.
Czujecie się niedoceniane przed spotkaniem z Włochami?
- Nie lubię takiego prorokowania. Można patrzeć na wyniki, ale to też jest sport. Historia widziała niejeden przypadek, w którym underdog wygrywał, wręcz rozgniatał lidera. Wszystko się może zdarzyć. A zakrzywianie rzeczywistości na naszą niekorzyść - to nikomu nigdy nie posłuży pozytywnie. Na pewno nie nam do wygranej. Nakręcamy się wyłącznie pozytywnie, myślimy tylko o zwycięstwie, by zagrać jak najlepiej, od początku do końca naciskać na Włoszki. I nie dać się żadnym głosom, że one są lepsze. Nastawienie jest takie, że prostu to my jesteśmy lepsze i wygrywamy to spotkanie.
Polska siatkarka pełna wiary w wygraną z Włoszkami. "Możemy nacisnąć"
Liczysz, że mentalne podejście do meczu będzie kluczem? Włoszki nie zostały dotąd w tym turnieju zbyt mocno naciśnięte przez rywalki, przegrały tylko seta z Belgią.
- Funkcjonuje mit Włoszek, które nie przegrały od tylu spotkań - i to może onieśmielać przeciwników. Ale na takim poziomie, gdy gramy w ćwierćfinale mistrzostw świata, nie ma już słabych technicznie zespołów. Liczy się już tylko podejście do meczu i dyspozycja dnia. Absolutnie możemy nacisnąć na Włoszki.
Z perspektywy środkowej gra przeciwko Włoszkom jest wyzwaniem? A może nie aż tak wielkim? Czasami grają dość prosto, tylko bardzo skutecznie.
- Włoszki grają jedną z najprostszych siatkówek w tym turnieju. To, co za nimi przemawia, to właśnie onieśmielenie rywalek i fakt, że popełniają dosyć mało błędów. A przy tym są skuteczne w tym, co robią. Bo to zawodniczki na wysokim poziomie personalnym. Tak jak zresztą już w każdej drużynie na tym etapie, w naszej tak samo. Z pozycji środkowej nie jest to wcale najtrudniejsze spotkanie do rozegrania. Ale myślę, że z perspektywy drużyny będzie to trudny mecz: stanąć naprzeciwko drużyny, która ustawi wysoko poprzeczkę. Ale my mamy okazję podnieść im ją jeszcze wyżej.
Oprócz tego, że Włoszki grają prosto, z siatkarskiego punktu widzenia dostrzegasz jakieś miejsca, gdzie można je nacisnąć?
- Nawet jeśli widzę takie miejsce, to się nie podzielę, bo nie daj Boże ktoś to przetłumaczy i wszystkie moje pomysły pójdą w piach. Są tajne bronie, każda z nas ma pomysł, jak "ugryźć" zespół przeciwny. I na pewno będziemy to realizować na boisku. Mam nadzieję, że to przyniesie efekty.
Rozmawiał w Bangkoku Damian Gołąb












