Thriller w meczu polskich siatkarek. Lavarini musiał zmieniać, przyszłość w MŚ wisiała na włosku
To miał być pierwszy mecz z serii "być albo nie być" w mistrzostwach świata. I polskie siatkarki w 1/8 finału do samego końca musiały drżeć o swoją przyszłość w turnieju. W hali Hua Mak w Bangkoku o losach meczu z Belgią zdecydował tie-break. W nim to "Biało-Czerwone" w dramatycznych okolicznościach przechyliły szalę na swoją stronę i grają dalej. W ćwierćfinale polski zespół czeka kolejne, jeszcze większe wyzwanie.

Pierwsze miejsce w grupie, wywalczone po ciężkim, pięciosetowym boju z Niemkami, miało dać polskim siatkarkom łatwiejszego przeciwnika na początek fazy pucharowej. Pierwszy sobotni mecz pokazał, że gra była warta świeczki - Włoszki nie dały Niemkom żadnych szans i drużyna zza Odry pożegnała się z turniejem.
Początek spotkania z Belgią także był jednak wyrównany. Długo trwało przeciąganie liny - a to jedna drużyna zyskała dwa punkty przewagi. W końcu potężną zaliczkę wypracowały sobie Polki, które świetnie spisały się przy zagrywkach Katarzyny Wenerskiej - wygrały kilka akcji z rzędu i prowadziły 15:9. Rywalki się gubiły, ich trener Kris Vansnick przeprowadził pierwsze zmiany.
Jak szybko Polki wypracowały przewagę, tak łatwo ją i zmarnowały. Niemoc była tak duża, że po chwili to Belgijki prowadziły 17:16, a potem 19:17. Końcówka seta to huśtawka emocji. Najpierw rywalki doprowadziły do wyniku 24:21, by Polki odrobiły straty przy zagrywkach Wenerskiej. W grze na przewagi to Belgia okazała się jednak lepsza i wygrała 27:25.
Polskie siatkarki podniosły się w drugim secie. A trzeci to już koncert
Nie najlepszy początek nie musiał jeszcze zapowiadać niczego złego. W tym sezonie Polki wyjątkowo często przegrywały pierwszą partię, a jednak najczęściej ostatecznie wygrywały spotkania. I w drugim secie szybko wskoczyły na odpowiednie tory, prowadziły 8:5. Nadal popłoch swoimi zagrywkami siała Wenerska.
Tyle że Polki ponownie nie utrzymały przewagi i był remis 13:13. W drugiej części seta jeszcze raz uciekły, ale po kolejnej udanej pogoni rywalek trener Stefano Lavarini zdecydował się na zmiany - na boisku pojawiły się Malwina Smarzek i Paulina Damaske. Obie pomogły drużynie, do tego doszły bloki Korneluk, i Polska wygrała 25:20.
Na trzecią partię Lavarini posłał skład z dwoma zmienniczkami, bez Magdaleny Stysiak i Martyny Czyrniańskiej. Polki zaczęły od prowadzenia 6:2, potem przewaga jeszcze wzrosła. Równo grała Martyna Łukasik, która pomagała drużynie również zagrywką. Dobrze funkcjonował polski blok, który pozwalał na wyprowadzanie kontrataków. To był w końcu set, w którym "Biało-Czerwone" potrafiły grać pewnie niemal od początku do końca. Bo choć i w tej partii zdarzył się im przestój, to jednak przewaga była wystarczająca, by uniknąć nerwów i wygrać wysoko - 25:17.
MŚ siatkarek. Olbrzymie emocje w meczu Polek. Znów zdecydował tie-break
Zagraniom Polek towarzyszył też coraz większy pisk w hali. Podobnie jak w Phuket, tak i w Bangkoku miejscowi kibice najgłośniej wiwatowali po zagraniach Łukasik. Ale na straganach pod halą można było kupić podobizny kilku reprezentantek Polski.
To właśnie Łukasik w trakcie spotkania wyrosła jednak na najlepiej punktującą zawodniczkę polskiej drużyny. Dobrze w ofensywie spisywała się też na początku czwartej partii. Na boisku trwała jednak zażarta walka, wynik oscylował wokół remisu. Pod siatką robiło się coraz goręcej, Belgijki głośno protestowały po jednym z challenge'ów. W końcu rywalki odskoczyły i Polska przegrywała już 14:18. Na boisko wróciła Stysiak, potem Czyrniańska, ale na boisku szalała Britt Herbots. Polki jeszcze raz rzuciły się w pogoń za rywalkami, przegrały jednak 22:25.
Na tie-break Lavarini wystawił podstawową szóstkę z jedną zmianą, Aleksandrą Gryką na środku. I Polska zaczęła od prowadzenia 3:1. Rywalki wyrównały, Polki znów uciekły na dwa punkty. Drużynie znów pomogła Stysiak i prowadzenie wzrosło - ale tylko na chwilę, bo zaraz był remis 8:8. Lavarini wierzył w swoją szczęśliwą kartę i znów sięgnął po Damaske. A przyjmująca dała Polsce prowadzenie 11:9. Jeszcze raz pomogły zagrywki Wenerskiej, "Biało-Czerwone" wydarły wygraną 15:10.
W ćwierćfinale poprzeczka będzie zawieszona znacznie wyżej. Rywalkami będą bowiem Włoszki, mistrzynie olimpijskie i główne kandydatki do złota. Na to spotkanie trzeba będzie jednak jeszcze poczekać, zostanie rozegrane w środę 3 września.
Z Bangkoku Damian Gołąb
Polska: Stysiak, Korneluk, Łukasik, Wenerska, Jurczyk, Czyrniańska - Szczygłowska (libero) oraz Smarzek, Kowalewska, Łysiak, Damaske, Gryka
Belgia: Martin, Van Avermaet, Herbots, Van Sas, Lemmens, Radovic - Rampelberg (libero) oraz Demeyer, Nagels, Verhelst, Krenicky












