Stefano Lavarini jasno po tie-breaku z Belgią. Sam zadał kluczowe pytanie
- Zawsze kiedy źle podchodzimy do jakiegoś momentu meczu, to uczy nas czegoś na przyszłość. Zawsze to dla nas lekcja. To był trudny mecz, bardzo ważny tie-break, a my jeszcze raz potrafiliśmy się z tym zmierzyć. Jak mógłbym nie być usatysfakcjonowany awansem do ćwierćfinału mistrzostw świata? - pyta retorycznie w rozmowie z Interia Sport Stefano Lavarini. Trener polskich siatkarek po meczu Polska - Belgia podkreśla, że jego drużyna mocno odczuła wagę spotkania o ćwierćfinał MŚ w Tajlandii.

Presja, waga spotkania, mecz o "być albo nie być" - takie określenia przewijały się w wypowiedziach polskich siatkarek zarówno przed jak i po spotkaniu z Belgią. W meczu 1/8 finału MŚ w Tajlandii Polki, być może po raz ostatni w tym turnieju, były faworytkami. I rywalizacja z niżej notowaną drużyną jeszcze raz okazała się dla nich trudna.
Lavarini znów dał jej szansę. Paulina Damaske szczerze. Była presja
Tie-break w meczu Polska - Belgia. Stefano Lavarini mówi o oczekiwaniach
O oczekiwaniach, jakie ciążyły jego siatkarkom, po wygranej 3:2 mówił również trener Polek Stefan Lavarini.
Czuliśmy, jak ten mecz jest ważny. Oczekiwania wszystkich były pewnie takie, że powinniśmy być tymi, którzy będą prowadzić grę, dyktować warunki. Niezależnie od tego, że Belgia zawsze mocno walczy i nigdy nie można jej lekceważyć. W trakcie meczu, w niektórych momentach, musieliśmy przejąć prowadzenie. I czasami mieliśmy z tym problem. Myślę, że było tak właśnie z powodu wagi tego meczu
Włoch właśnie tak tłumaczył problemy swoich siatkarek, skupiając się przy tym przede wszystkim na pozytywach, jakie można wyciągnąć z czwartego z rzędu zwycięstwa w mistrzostwach świata. Mimo że los jego drużyny znów wisiał na tie-breaku, Lavarini po meczu nie kryje satysfakcji.
- Ostatecznie odnaleźliśmy odpowiednie rozwiązania, by być tam, gdzie chcemy. Bez względu na jakość meczu, na trudności, jakie przechodziliśmy w trakcie tych spotkań - gdybym miał dwa miesiące temu wziąć w ciemno taki przebieg turnieju i grę w ćwierćfinale, zrobiłbym to. Jesteśmy w pełni usatysfakcjonowani tym, że jesteśmy tutaj, że mamy możliwość zmierzyć się w ćwierćfinale z Włochami - przekonuje Włoch.
Nieoczekiwane wsparcie dla Polek. Tuż po wielkiej niespodziance
Stefano Lavarini usatysfakcjonowany ćwierćfinałem MŚ siatkarek. Ale dodaje: "Mogłem lepiej zarządzać drużyną"
W sobotę jego drużyna po raz kolejny w tym sezonie rozpoczęła mecz od przegranego seta, mimo że doprowadziła w nim do gry na przewagi. Potem dość pewnie wygrała drugą i trzecią partię, by w czwartej wypuścić z rąk kontrolę nad meczem. O tym, że siatkarki w pewnym momencie chyba pomyślały, że czwarty set sam się wygra, mówiła po meczu choćby rozgrywająca Katarzyna Wenerska.
- Jakikolwiek był powód tego, że czwarty set tak wyglądał, najważniejsze jest to, że potrafiliśmy przezwyciężyć go dobrym tie-breakiem. Nawet jeśli mieliśmy złe nastawienie na czwartego seta, to po prostu źle. Ale zawsze, kiedy źle mentalnie podchodzimy do meczu, to uczy nas czegoś na przyszłość. To był trudny mecz, bardzo ważny tie-break, a my jeszcze raz potrafiliśmy się z tym zmierzyć. Jak mógłbym nie być usatysfakcjonowany awansem do ćwierćfinału mistrzostw świata? - pyta Lavarini.
Podobnie jak wcześniej w spotkaniach z Kenią czy Niemcami, ważną rolę w zwycięstwie z Belgią odegrały rezerwowe. Najdłuższą szansę od trenera otrzymała Damaske, ale na parkiecie wydatnie pomogły drużynie również Malwina Smarzek i Aleksandra Gryka, na boisku często pojawiała się Marlena Kowalewska. Po poprzednich meczach w Tajlandii trener przekonywał, że stara się korzystać z rezerwowych w najlepszy możliwy sposób. Czy uważa więc, że tak było i tym razem?
- Nie chcę wchodzić w szczegóły, prawdopodobnie mogłem lepiej zarządzać drużyną. Było jednak widać, że w trakcie meczu mieliśmy wzloty i upadki. W mojej opinii ważne jest to, że każdy miał osobisty wkład w grę drużyny. A jak widziałeś, w wielu momentach mogliśmy się spisać indywidualnie lepiej, ale i gorzej. Najważniejszy jest wynik zespołu, dziewczyny były gotowe. Jakkolwiek nimi zarządzałem, czy w najlepszy możliwy sposób, czy nie, kluczem jest to, że byliśmy w stanie rozwiązać problemy i wygrać - podsumowuje w rozmowie z Interia Sport trener reprezentacji Polski.
Teraz jego drużyna będzie mieć aż cztery dni na przygotowanie się do spotkania z Włochami. Mistrzynie olimpijskie zapewniły sobie awans do ćwierćfinału w znakomitym stylu, rozbijając w trzech setach reprezentację Niemiec. W meczu z Włoszkami Polska faworytem już nie będzie.
Z Bangkoku Damian Gołąb





![Noskova nie zmarnowała szansy. Ta piłka dała jej finał Wimbledonu [WIDEO]](https://i.iplsc.com/000N16AKSI42YPN6-C401.webp)
![Od 0:2 do zwycięstwa. Francja sprawiła niespodziankę w Lidze Narodów [WIDEO]](https://i.iplsc.com/000N16M1RCHFNYXT-C401.webp)





