W poprzedniej rundzie Japonki mierzyły się z Tajlandią i musiały sobie radzić przy ogłuszającym dopingu dla rywalek. Nie miały jednak większych problemów i wyeliminowały gospodynie z turnieju po krótkim meczu. Co innego Holenderki, które przez pięć setów walczyły z Serbkami. Ale ostatecznie pokonały obrończynie tytułu.
"To niesamowite uczucie. Taki był nasz cel, ale stało przed nami trudne zadanie, musiałyśmy walczyć z większymi zespołami już na tym etapie" - opowiadała w rozmowie z Interia Sport Marrit Jasper, przyjmująca holenderskiej ekipy, mistrzyni Polski z DevelopResem Rzeszów.
Holandia zaskoczyła Japonię. Drużyna z Azji odpowiedziała
Holenderki są niżej notowane od Japonek, przed meczem zajmowały w rankingu FIVB ósme miejsce, a ich rywalki czwarte. Ale rozpoczęły ćwierćfinał znakomicie. Szybko objęły prowadzenie 4:1 po asie serwisowym Eline Timmerman, a wkrótce powiększyły nawet przewagę do pięciu punktów. To Holenderki dobrze broniły, a przecież ten element jest zazwyczaj wielkim atutem zespołów z Azji.
Japonki zaczęły w końcu gonić rywalki, doprowadziły do remisu 13:13. Po kilku minutach wyrównanej gry znów jednak przewagę zaczęły budować Holenderki. Po niektórych ich zagrywkach rywalki wręcz się rozstępowały, a piłka wpadała w boisko. Do tego doszedł holenderski blok i to zespół z Europy rozpoczął mecz od seta wygranego 25:20.
Polskie siatkarki muszą nad tym zapanować. Gwiazda kadry stawia sprawę jasno
Początek drugiej partii był już wyrównany. W końcu i Japonkom udało się zdobyć punkt blokiem, to one miały też za sobą nieco większe wsparcie tajlandzkiej publiczności. A kiedy Holenderki zaczęły mieć problemy ze skutecznością, zespół z Azji błyskawicznie odskoczył, prowadził 15:10. Okazało się, że raz wywalczonej przewagi Japonki z rąk już nie wypuściły. W ataku szalały Yukiko Wada i Mayu Ishikawa, ich drużyna zwyciężyła 25:20.
MŚ siatkarek. Holenderki nie wykorzystały szansy w czwartym secie
W pierwszych akcjach trzeciej partii Holenderki odnalazły właściwy rytm gry, tyle że miały już po drugiej stronie zupełnie innego przeciwnika niż w pierwszym secie. Japonki imponowały w obronie, ale zaczęły popełniać błędy w ataku. I zespół z Europy uciekł im na cztery punkty. Kiedy Japonki na chwilę zmniejszyły straty, Jasper odpowiedziała punktową zagrywką i Holandia wygrywała aż 16:10. Kapitalną partię w ataku rozgrywała środkowa Timmerman, nie pomagały zmiany, na które decydował się trener Japonii Ferhat Akbas. Holandia wygrała 25:22.
Zespół z Europy był już o krok od powtórki swojego największego sukcesu w MŚ - dotąd było nim czwarte miejsce w turnieju z 2018 r. Wyraźnie obawiał się tego Akbas, który już przy stanie 3:1 dla rywalek poprosił o pierwszą przerwę w czwartym secie. Ale wkrótce to Holandia prowadziła 8:5. Japonki dopadły jednak rywalki przy stanie 11:11. Od tej pory na boisku trwało przeciąganie liny, ale po błędzie Holenderek w ataku to zespół z Azji prowadził 18:16. A gdy do tego Japonki dodały świetną zagrywkę, Holandia nie miała już szans. I polska arbiter Agnieszka Michlic zarządziła tie-break.
Stefano Lavarini jasno ocenia polską drużynę. Zrealizował swój cel
Tie-break o półfinał mistrzostw świata. Powrót po 15 latach
Piąta partia to kapitalny początek Holandii. Prowadzenie 3:0 dał jej szczelny blok, Akbas znów szybko wezwał do siebie siatkarki. I napędzane tumultem w hali Hua Mak Japonki doprowadziły do remisu 6:6. Emocje zaczęły się więc od nowa. Prowadzenie przechodziło z rąk do rąk, w końcu jednak Japonki skorzystały z licznych kontrataków i prowadziły 13:11. A po chwili mogły świętować pierwszy od 15 lat awans do strefy medalowej MŚ.
Japonki już są w półfinale, a po nich o przepustkę do strefy medalowej powalczą w środę dwie kolejne drużyny. O godz. 15.30 rozpocznie się mecz Polska - Włochy, czyli starcie trzeciej i pierwszej drużyny światowego rankingu.
Z Bangkoku Damian Gołąb






![Chicago Fire - Inter Miami. O której gra Lewandowski? [TRANSMISJA]](https://i.iplsc.com/000N9K3FRB73U0HE-C401.webp)






