Polska siatkarka nie zamierzała gryźć się w język. Wypaliła tuż po meczu
Nie tak miała wyglądać walka polskich siatkarek o awans do strefy medalowej mistrzostw świata w Tajlandii. Marzenia o medalu wielkiej imprezy trzeba odłożyć, a mecz z Włoszkami zakończył się już po trzech setach. "Jedno wielkie rozczarowanie. Każdy wiedział, z kim się mierzy, ale wierzyłyśmy do końca, że możemy wygrać, że postawimy się jeszcze bardziej. Jest w nas jedna wielka złość" - przyznaje w rozmowie z Interia Sport Magdalena Jurczyk, środkowa reprezentacji Polski.

Czasami pożegnanie z turniejem i marzeniami o medalu kończy się gorzkimi łzami i niedowierzaniem, a siatkarki czy siatkarze długo nie opuszczają boiska. Po spotkaniu Polek z Włochami aż tak wielu łez nie było, bo zderzenie z rzeczywistością, choć bolesne, nie pozostawiło wątpliwości, kto był tego dnia lepszy.
Polki w żadnym z trzech krótkich setów z Włoszkami nie potrafiły bowiem sprawić, by rywalki zaczęły obawiać się o wygraną. Nawet w drugim, gdy "Biało-Czerwone" prowadziły, to w połowie seta, a nie w końcówce. Wystarczyła krótka przemowa Julio Velasco i mistrzynie olimpijskie błyskawicznie odwróciły wynik.
"Jedno wielkie rozczarowanie. Każdy wiedział, z kim się mierzy, ale wierzyłyśmy do końca, że możemy wygrać, że postawimy się jeszcze bardziej. Jest w nas jedna wielka złość" - nie kryje Magdalena Jurczyk, gdy prosimy ją o komentarz do porażki w ćwierćfinale MŚ.
Polska siatkarka poruszona po porażce. "To nie wystarczyło"
Polska poległa z Włochami. Magdalena Jurczyk bez ceregieli. "Nie ma się co oszukiwać"
Środkowa reprezentacji Polski po przegranej 0:3 nie zamierzała szukać usprawiedliwień ani zakrzywiać rzeczywistości. Skoro tylko w jednym z setów "Biało-Czerwone" potrafiły przekroczyć granicę 20 zdobytych punktów, trudno mówić o szansach na nawiązanie z rywalkami wyrównanej walki.
Nie ma się co oszukiwać, sporo nam brakowało. To nie było tak, że byłyśmy na styku, że miałyśmy szansę. Myślę, że Włoszki kontrolowały cały mecz
Polskie siatkarki w środę w Bangkoku nie potrafiły uporać się z problemem, który towarzyszył im nie tylko przez cały turniej w Tajlandii, ale i przez całe lato. Po raz czwarty w tych mistrzostwach świata przegrały pierwszego seta.
Jurczyk przekonuje jednak, że przyczyn takiej sytuacji nie ma co upatrywać w podejściu do spotkania.
"Nie uważam, że można nam coś zarzucić pod względem nastawienia. Przed meczem nie było tak, że poddałyśmy się od razu. Naprawdę starałyśmy się mentalnie udźwignąć ten mecz. Ale sportowo nie pokazałyśmy tego, co potrafimy. Myślę też, że Włoszki nie pozwoliły nam na więcej. Mierzymy się z nimi już trzeci raz i wynik jest ciągle taki sam. To bardzo dobra drużyna, byłyśmy po prostu słabsze" - ocenia reprezentantka Polski.
W turnieju pozostają Włoszki. Półfinał rozegrają w sobotę, ale już w czwartek dowiedzą się, kto stanie na ich drodze. Przeciwnika mistrzyń olimpijskich wyłoni mecz Brazylia - Francja. W półfinale jest też już reprezentacja Japonii, która w środę pokonała 3:2 Holandię.
Z Bangkoku Damian Gołąb













