Polki muszą nad tym zapanować. Gwiazda polskiej kadry jasno przed meczem z Włochami
Magdalena Stysiak zdobyła jak dotąd najwięcej punktów dla reprezentacji Polski na MŚ siatkarek - dokładnie 76, tyle samo co włoska gwiazda Paola Egonu. Przed ćwierćfinałem Polka wierzy w swoją drużynę i zdradza, co "Biało-Czerwone" powinny zrobić, by zwiększyć swoje szanse w rywalizacji z faworytkami. "Wiele może się wydarzyć" - podkreśla atakująca w rozmowie z Interia Sport.

Damian Gołąb, Interia Sport: Przed tak ważnymi meczami, jak Polska - Włochy w ćwierćfinale MŚ, towarzyszą ci duże emocje czy starasz się je raczej w sobie tonować?
Magdalena Stysiak, atakująca reprezentacji Polski: Emocje na pewno są, bo to jest mecz "albo-albo": albo wszystko, albo nic. Tak do tego podchodzę. Ale to są pozytywne emocje. Widzę to zresztą w całym zespole. Staramy się skupiać na swoim treningu i własnej grze, podchodzić do tego wszystkiego z uśmiechem. I bez większej presji, by po prostu zagrać dobrą siatkówkę.
Mówisz o uśmiechu, a czy poza nim jest chęć rewanżu za to, co stało się w półfinale Ligi Narodów w Łodzi?
- Nie podchodzę do tego w ten sposób. Po prostu chcę wygrać mecz. Tak samo Włoszki mogłyby przecież podejść do naszego spotkania w Lidze Narodów, uznając go za rewanż za przegrane kwalifikacje olimpijskie. To jednak totalnie inne dziewczyny, inny zespół. Rywalizacja tak, ale bez rewanżowania się. To następny mecz, w którym będziemy chciały dać z siebie maksa.
Magdalena Stysiak daje nadzieję przed meczem Polska - Włochy. "Jeśli nad tym zapanujemy"
Jakiego spotkania się spodziewasz? Myślisz, że Włoszki od razu będą chciały na was nacisnąć? Ważne będzie, by nie dać złamać się w pierwszym secie, z którym macie w tym turnieju problem?
- W całym meczu będziemy musiały być bardzo skoncentrowane na swojej siatkówce, aby nie dopuścić do przestojów. To minus, po którym z Włoszkami może być się ciężko odbudować.
W poprzednich meczach nasza siatkówka czasami falowała - następowała strata trzech, czterech punktów, którą trudno było potem odrobić. Stąd też takie wyniki. Wydaje mi się jednak, że jeśli nad tym zapanujemy, to może być ciekawe spotkanie.
Chodzi więc bardziej o głowę czy o siatkarskie elementy?
- Bardziej o siatkówkę. Chwila dekoncentracji i punkty "lecą" jeden za drugim. W meczu z Włoszkami nie możemy sobie na to pozwolić.
Myślisz, że jesteście teraz krok dalej niż wtedy w Łodzi?
- Mentalnie tak, psychicznie na pewno. Myślę, że siatkarsko też czujemy się lepiej.
Sama także czujesz, że rozpędzasz się w tym turnieju? Często w najważniejszych meczach grałaś najlepiej.
- I oby tak było z Włochami. Nie chcę za bardzo wracać do poprzednich meczów, ale po takich zespołach jak Kenia czy Wietnam nie do końca było wiadomo, czego można oczekiwać. Z Wietnamem nie grałyśmy nigdy, z Kenią tylko raz. Niemki były za to nam znane bardzo dobrze, rozpisane. Rozegrałyśmy z nimi fajny mecz. Tak samo z Belgią, wielki szacunek dla niej, bo naprawdę dziewczyny się postawiły, zagrały super spotkanie. Teraz mecz o wszystko.
W takim razie jak będzie przeciwko Włoszkom, które również bardzo dobrze znacie? Nie powinny was niczym zaskoczyć?
- Teoretycznie nie, my wiemy, jak one grają, one też nas rozpisują. Jeśli chodzi o sprawy taktyczne, jest 1:1. Teraz pytanie, jak poradzimy sobie z tym na boisku.
To może dać Polkom upragniony wynik. "Chcemy więcej"
Może teraz będzie na was ciążyć mniej presji, skoro to Włoszki są uznawane za faworytki?
- Presja jest na pewno, ale chciałabym, by nasz zespół wyszedł i zagrał na luzie. Włoszki są faworytkami, to wszystko wiemy. Ale jeśli wyjdziemy na luzie, wiele może się wydarzyć. Ta presja może nam niestety podciąć skrzydła. A granie na luzie może zaskoczyć.
Tego luzu do tej pory w tym turnieju brakowało?
- Tak. Ale to też normalne. Mamy nowy zespół, niektóre dziewczyny debiutują. Ja to więc jak najbardziej rozumiem.
I dotąd w każdym meczu byłyście faworytkami, a wtedy pewnie trudniej o luz.
- Tak, chociaż na przykład Niemki nie są już tym samym zespołem, co rok temu. Mają nowego trenera, który poukładał ich siatkówkę bardzo dobrze. Te dziewczyny bardzo dobrze grają. W przyszłości musimy naprawdę na nie bardzo uważać, myślę, że to będzie mocny zespół. My też rośniemy, gramy dobrą siatkówkę. I to trzeba podkreślić. Bo zrobiłyśmy progres, z którego jestem bardzo zadowolona. Każdy oczekuje więcej, wiadomo, ale jestem bardzo dumna z tego zespołu. Chcemy więcej, postaramy się zagrać z Włoszkami taką siatkówkę, by po prostu było dobrze.
Podobnie jak trzy lata temu, znów jesteście w ćwierćfinale mistrzostw świata. Ale chyba jako drużyna jesteście w trochę innym miejscu? Wtedy niewielu na was stawiało, teraz wymagania są wyższe.
- Na pewno, trzy medale Ligi Narodów mówią same za siebie. Myślę też, że nie do końca mamy fart w losowaniu.
Gdybyśmy trafiły w ćwierćfinale na inny zespół, jestem pewna, że byłybyśmy w czwórce. Mogę dać sobie rękę uciąć. Ale nie będę wymieniać zespołów, które mają dużo lepiej ułożoną "drabinkę". Cóż, takie jest życie. Jeśli chcemy wygrać, trzeba wygrać ze wszystkimi i tyle.
Jeżeli nie, będzie kolejna lekcja. A w przyszłym roku przed nami mistrzostwa Europy, na których oczekiwania też będą duże, tam również będziemy chciały coś wygrać.
Ale czujesz, że jesteście mocniejszym zespołem niż trzy lata temu?
- Na pewno. Wiele zawodniczek się zmieniło, jedne odeszły, inne przyszły. Jest wiele nowych twarzy, ale trener jest ten sam. On to wszystko poukładał, on nadaje tempo tej drużynie i ją spaja.
Rozmawiał w Bangkoku Damian Gołąb








![Porażka w Halle. Hurkacz poza turniejem po trzysetowym boju [WIDEO]](https://i.iplsc.com/000MXVQ5NCQN6VUP-C401.webp)



