Lavarini znów dał jej szansę. Paulina Damaske szczerze. Była presja
- W meczu z Niemkami czułam większe emocje, dzisiaj była większa presja. Nie chciałyśmy być tą drużyną, która jedzie dzisiaj do domu - mówi w rozmowie z Interia Sport po spotkaniu Polska - Belgia Paulina Damaske. Przyjmująca reprezentacji Polski po raz kolejny pomogła drużynie z rezerwy, a "Biało-Czerwone" po ogromnych emocjach i tie-breaku wywalczyły awans do ćwierćfinału mistrzostw świata w Tajlandii.

Pięć setów z Niemkami, a teraz pięć setów z Belgią. Polskie siatkarki nie oszczędzają nerwów swoich, ale i kibiców. W meczu 1/8 finału mistrzostw świata w Bangkoku "Biało-Czerwone" ponownie musiały walczyć o zwycięstwo w tie-breaku. A to już była faza pucharowa, gdzie porażka oznaczała pożegnanie z turniejem.
Thriller w boju Polek o ćwierćfinał. Przyszłość w MŚ siatkarek wisiała na włosku
Siatkówka kobiet. Mecz Polska - Belgia dał awans do ćwierćfinału. Wielkie emocje w Bangkoku
Polskie siatkarki po spotkaniu podkreślały, że czuły jego wagę. Kiedy pytamy po meczu Paulinę Damaske o emocje, jakie przeżywała na boisku, wskazuje właśnie na większą presję w porównaniu do poprzedniego spotkania.
- W meczu z Niemkami czułam większe emocje, dzisiaj była większa presja. To był mecz o być albo nie być, musiałyśmy się naprawdę skupić. To była walka o awans, presja była zupełnie inna. Nie chciałyśmy być tą drużyną, która jedzie dzisiaj do domu - podkreśla w rozmowie z Interia Sport reprezentantka Polski.
Damaske, mimo że jest w kadrze rezerwową, jest jednym z objawień tego sezonu. W sobotę po raz kolejny dała pozytywny impuls polskiej kadrze, pojawiając się na boisku w drugim secie. Potem trener Stefano Lavarini ściągnął ją z powrotem do kwadratu dla rezerwowych i na boisku znów pojawiła się Martyna Czyrniańska, ale na decydujące akcje tie-breaka Damaske wróciła na boisko.
Tym razem przyjmująca zdobyła osiem punktów dla polskiej drużyny. Kiedy trener w podobny sposób wprowadził ją na boisko w meczu z Niemcami, a po spotkaniu wyściskał w szale radości, Damaske przyznała, że "nosiło ją", by wejść na parkiet i pomóc koleżankom.
- Teraz też mnie nosiło, jak zeszłam z boiska. Cieszę się, że miałyśmy z "Czyrniątkiem" [Martyną Czyrniańską - przy. red.] okazję zagrać dzisiaj obie, wspierać się wzajemnie w teoretycznie słabszych momentach - zaznacza polska siatkarka.
Polskie rezerwowe znów pomogły. Paulina Damaske jedną z bohaterek
Damaske nie była jedyną zawodniczką z rezerwy, która wydatnie pomogła drużynie. Z dobrej strony pokazały się też Malwina Smarzek i Aleksandra Gryka, które również weszły na dłuższe zmiany.
Rezerwowe były potrzebne, bo spotkanie z Belgią ponownie było huśtawką nastrojów. Polki jeszcze żadnego meczu w MŚ w Tajlandii nie skończyły w trzech setach, w czterech spotkaniach rozegrały ich już 18.
Od kamery po jedzenie. Kibice w Tajlandii zaskakują Polki. "Jest boginią"
- Trenujemy grę pod presją, robimy sobie dłuższe treningi - żartuje Damaske. Ale zaraz dodaje: - Wytrzymałyśmy w skupieniu w najważniejszym momencie, w tie-breaku. Cieszę się z wygranych i z tego, że jesteśmy dalej w turnieju.
Kolejnym przeciwnikiem "Biało-Czerwonych" w Bangkoku będą mistrzynie olimpijskie. Mecz Polska - Włochy zaplanowano na środę 3 września.
Z Bangkoku Damian Gołąb









![Najlepsze passing shoty Wimbledonu 2026. Tak mijały rywalki przy siatce [WIDEO]](https://i.iplsc.com/000N1CUGIP4EN3H6-C401.webp)
![One zachwyciły Wimbledon. Najlepsze akcje turnieju kobiet [WIDEO]](https://i.iplsc.com/000N1CTJ3BCQPDPH-C401.webp)


