Spotkanie Polska - Włochy zapowiada się na hit ćwierćfinałów MŚ siatkarek w Tajlandii. W środę w Bangkoku zmierzą się w końcu trzecia i pierwsza drużyna rankingu FIVB, a także brązowe i złote medalistki ostatniej Ligi Narodów. To będzie jednak również rywalizacja dobrych znajomych, czasem nawet przyjaciół.
Taka więź łączy choćby trenera reprezentacji Polski i jedną z gwiazd włoskiej drużyny. Stefano Lavarini i Myriam Sylla poprzedni sezon spędzili w Numia Vero Volley Milano. Wspólna praca zaowocowała drugim miejscem we włoskiej Serie A, finałem Pucharu Włoch i trzecią pozycją w Lidze Mistrzyń. Historia znajomości trenera i siatkarki jest jednak znacznie dłuższa niż kilkanaście ostatnich miesięcy.
- Bardzo dobrze znam Stefano. To trener, ale równocześnie mój przyjaciel. Jest bardzo dobrą osobą, znam go, od kiedy skończyłam 18 lat. Teraz mam 30, więc trochę czasu już się znamy, haha. Teraz trenuje kogoś innego, siatkarki, których nie znam. To on będzie miał więc wobec mnie przewagę - przewiduje Sylla w rozmowie z Interia Sport.
Włoszki faworytkami meczu z Polską? Siatkarka kontruje. "Irytujące głosy"
Plotki we Włoszech mogły zranić trenera Polek. Siatkarka musiała zareagować
Lavarini był jednym z pierwszych szkoleniowców siatkarki, która z włoską kadrą wygrała wszystkie najważniejsze imprezy oprócz mistrzostw świata. W 2021 r. została mistrzynią Europy, trzy razy zwyciężyła w Lidze Narodów, w poprzednim sezonie triumfowała w igrzyskach olimpijskich. Ich zawodowe drogi się jednak rozchodzą.
Sylla zdecydowała się bowiem po raz pierwszy w karierze opuścić Włochy. Przenosi się do Galatasaray Stambuł. I to właśnie po ogłoszeniu tego transferu we Włoszech pojawiły się plotki na temat relacji Lavariniego i Sylli. Według tych doniesień powodem odejścia przyjmującej miał być konflikt z trenerem, który sadzał ją wśród rezerwowych.
Plotki były na tyle głośne, że Sylla postanowiła na nie zareagować. Tydzień przed startem MŚ w Tajlandii zamieściła oświadczenie w tej sprawie w mediach społecznościowych. Jednoznacznie stanęła po stronie szkoleniowca.
"Nie chcę przywiązywać wagi do fałszywych założeń i uważam, że konieczność tłumaczenia się znieważyłaby mnie i moje wartości (...). Ale chcę powiedzieć jedno: w tej historii, która dla mnie stanowi nowe i wielkie wyzwanie, jest osoba, która została w to niesprawiedliwie uwikłana, skrytykowana i zraniona. Osoba, którą zawsze szanowałam, a która na to nie zasługuje: Stefano Lavarini, mój pierwszy trener, kiedy miałam 18 lat, do którego mam ogromną sympatię. Stefano jest i zawsze będzie dobrym człowiekiem. Moje decyzje nie zależą od niego i nie zaakceptuję nikogo, kto próbuje zniszczyć cenną relację, która trwa już tyle lat" - napisała siatkarka.
MŚ siatkarek. Myriam Sylla broni Stefano Lavariniego
O tę sytuację zapytaliśmy Syllę już w Tajlandii. Tutaj od początku turnieju zanosiło się na spotkanie Polski i Włoch w ćwierćfinale - obie drużyny były faworytami swojej części turniejowej "drabinki" i trafiły na siebie po wygranych z Belgią oraz Niemcami. Siatkarka jeszcze raz mocno staje w obronie Lavariniego.
- To nie było nieporozumienie. Nie powiedziałam nic takiego, a ktoś stwierdził, że odchodzę z klubu przez niego. Nie chciałam dopuścić do takiej pomyłki, uwielbiam tego człowieka, to świetna osoba. Chciałam, aby wszystko było jasne. Nigdy w życiu nie było tak, jak pisali ludzie - że trener posadził mnie na ławce, dlatego nie chcę z nim rozmawiać i zmieniam drużynę. Ogarnia mnie pusty śmiech, nie jestem taka. Kiedy sadza mnie na ławce, zostaję z zespołem i kibicuję koleżankom. To wszystko - podkreśla w rozmowie z Interia Sport.
W Tajlandii Sylla jest podstawową przyjmującą reprezentacji Włoch, w MŚ zdobyła 28 punktów. To m.in. na nią sposób muszą znaleźć polskie siatkarki, które w środę zmierzą się z mistrzyniami olimpijskimi. Początek spotkania o godz. 15.30. Transmisja spotkania w Polsacie Sport 1 i na Polsat Box Go, relacja tekstowa i wynik "na żywo" w Interia Sport.
Z Bangkoku Damian Gołąb













