Siatkarki z Włoch od kilkunastu miesięcy dominują w światowej siatkówce. Pozostają niepokonane od 35 spotkań, dzięki czemu wygrały dwie edycje Ligi Narodów oraz igrzyska olimpijskie. Ofiarami ich znakomitej dyspozycji padły m.in. Polki, które tylko w tym sezonie dwa razy przegrały z nimi 0:3, przegrywając półfinał Ligi Narodów i ćwierćfinał mistrzostw świata.
Niewiele jednak brakowało, by kapitalna seria Włoszek skończyła się w sobotę. W spotkaniu z Brazylią drużyna prowadzona przez Argentyńćzyka Julio Velasco była już na krawędzi. Przegrywała 1:2 w setach, ale zdołała odpowiedzieć. Przegrywała też w tie-breaku, ostatecznie jednak odwróciła go na swoją korzyść.
"Jestem emocjonalnie wykończona. Nie grałyśmy rak dobrze, jak zwykle. Brazylia była bardzo mocna, postawiła nas w bardzo trudnych sytuacjach. Wszystko było bardziej skomplikowane niż się spodziewałyśmy. To była niezwykła bitwa" - przyznała tuż po meczu w rozmowie z Interia Sport Anna Danesi, kapitan włoskiej drużyny.
Włochy - Turcja w finale MŚ siatkarek. Monica De Gennaro kontra Daniele Santarelli
Dla niej niedzielny finał mistrzostw świata z Turcją będzie drugim w karierze. Podobnie jak kilka koleżanek, pamięta spotkanie z 2018 r., w którym Włoszki przegrały batalię o złoto z Serbkami.
W tamtym spotkaniu wystąpiły także Myriam Sylla, Paola Egonu czy Carlotta Cambi. Podstawową libero była Monica De Gennaro, najbardziej doświadczona zawodniczka włoskiej ekipy. 38-letnia siatkarka przed rozpoczęciem rozgrywek reprezentacyjnych zapowiedziała, że ten sezon będzie jej ostatnim w kadrze. I na jego zwieńczenie doczekała się wyjątkowego spotkania.
Nie tylko dlatego, że będzie mieć szansę odzyskać dla Włoch mistrzostwo świata, które ta drużyna zdobyła tylko raz, w 2002 r., gdy De Gennaro była 15-latką. Po drugiej stronie siatki w niedzielę stanie bowiem jej mąż. Daniele Santarelli trenuje reprezentację Turcji i ma szansę sięgnąć z nią po historyczny sukces. Turczynki do mistrzostw świata w Tajlandii nigdy nie dostały się do najlepszej czwórki czempionatu. W sobotę wygrały walkę o finał z Japonią.
"To piękny dzień, ale to dopiero półfinał. Mówiłem dziewczynom, że chociaż wszyscy rozmawiają o szansach na finał, to trzeba mieć szacunek do każdego przeciwnika. Każdy jest tu dobry. Znam moją drużynę, to był dobry dzień, ale niedziela będzie jednym z najważniejszych dni w moim życiu" - mówił tuż po półfinałowym zwycięstwie z Japonią Santarelli.
Siatkarka podjęła decyzję ws. gry w Polsce. Tak teraz mówi o naszym kraju
Żona czeka w finale na męża. "Tego właśnie chciałam"
Wtedy szkoleniowiec jeszcze nie wiedział, że w finale przyjdzie mu się mierzyć z żoną. Z De Gennaro, a w zasadzie De Gennaro-Santarelli, są małżeństwem od 2017 r. W tym samym roku Santarelli został pierwszym szkoleniowcem Imoco Conegliano, w którym libero występuje nieprzerwanie od 2013 r.
"Tego właśnie chciałam. Czekałam na finał z Danielle bardzo długo. Ale jutro to będzie spotkanie Włochy kontra Turcja. Wspaniale było jednak usłyszeć, jak mówi, że ma dziś na sobie włoską niebieską koszulkę i kibicuje Włochom. Rozumiem, w końcu to jedyny włoski trener tutaj. Miałam nadzieję, że dotrze do finału, tak jak ja liczyłam na rywalizację z nim. Cieszę się tym" - przekonuje De Gennaro, cytowana przez portal volleyball.it.
Finałowa rywalizacja Włochy - Turcja rozpocznie się o godz. 14.30 czasu polskiego. Transmisja w Polsacie Sport 1 na Polsat Box Go, relacja tekstowa i wynik "na żywo" w Interia Sport. Pierwsze spotkanie w hali Hua Mak w Bangkoku jednak już o godz. 10.30. Przed finałem o brązowy medal zagrają reprezentacje Japonii i Brazylii.
Z Bangkoku Damian Gołąb













