Dotkliwa porażka polskich siatkarek. Po wszystkim już to przyznają. Co dalej z kapitan kadry?
Złość, rozczarowanie, niedosyt - takie uczucia towarzyszą polskim siatkarkom po odpadnięciu z mistrzostw świata w Tajlandii. "Biało-Czerwone" w podsumowaniu sezonu pamiętają o medalu Ligi Narodów, ale przyznają, że turniej w Tajlandii nie poszedł im najlepiej. - Ciągle pukamy do topowych zespołów, ale ciągle czegoś nam brakuje - ocenia Agnieszka Korneluk. Środkowa w tym sezonie została kapitanem kadry, ale kiedy pytamy ją o przyszłość w reprezentacji Polski, ucieka od odpowiedzi.

Po trzech latach polskie siatkarki po raz kolejny odpadają z mistrzostw świata w ćwierćfinale, w przedsionku strefy medalowej. W czołowej czwórce tego turnieju nie było ich od 1962 r., ale ostatnie lata dawały nadzieję, że w końcu uda się złamać tę barierę. W końcu w Lidze Narodów do podium dochodzą regularnie, trzy ostatnie edycje kończyły na trzecim miejscu.
Włoszki srogimi nauczycielkami. Lekcja dla Polek zmieszana z niedosytem
Tym razem, w przeciwieństwie do turnieju z 2022 r., gdy Polska przegrała ćwierćfinał z Serbią 2:3, nie było jednak nawet blisko półfinału. Decydujący mecz z Włoszkami skończył się po trzech setach. Dwa poprzednie spotkania z przeciwnikami ze średniej europejskiej półki, Niemcami i Belgią, "Biało-Czerwone" wygrały 3:2.
- Fajnie było zagrać dwa tie-breaki, trochę bardziej uwierzyć w siebie. Potrzebowałyśmy tego typu spotkań, z nożem na gardle. Wydaje mi się, że spotkanie z Włoszkami nie wyglądało źle, ale na pewno mogło wyglądać dużo lepiej, gdyby nie nasze błędy. To przeciwnik z najwyższej półki, dają nam kolejną lekcję, z której musimy wyciągnąć wnioski na przyszłość - przekonuje w rozmowie z Interia Sport Martyna Łukasik.
Mistrzynie olimpijskie okazały się srogimi nauczycielkami już drugi raz tego lata. Już w Łodzi, w półfinale Ligi Narodów, swoją grą potrafiły nie tylko stłamsić polską drużynę, ale też momentami uciszyć pełną kibiców Atlas Arenę. Mimo wszystko medal z tamtego turnieju - bo Polki po bolesnej porażce podniosły się w meczu o brąz przeciwko Japonii - jest dla polskich zawodniczek dużym pozytywem z tego sezonu.
W Lidze Narodów do reprezentacji weszły nowe zawodniczki, nowe dziewczyny mogły więcej pograć, trener mógł sprawdzić nowe ustawienia. Myślę, że to na pewno na plus. Tym bardziej, że taki turniej w Polsce zakończony trzeci raz z rzędu medalem
Kapitan kadry wtóruje druga środkowa Magdalena Jurczyk: - Mimo wszystko Liga Narodów dała nam kolejny brązowy medal, pomimo wzlotów i upadków była dobra. Zakończyłyśmy z medalem. Mistrzostwa świata? Tu jest niedosyt.
Kapitan polskich siatkarek nie pudruje gry w MŚ. Przyszłości komentować nie chce
Jurczyk po ćwierćfinałowej porażce mówiła też o rozczarowaniu i złości. Można zakładać, że te emocje towarzyszą polskim siatkarkom także w odniesieniu do całego turnieju. W żadnym z meczów nie pokazały tego, czym imponowały choćby na początku Ligi Narodów. Z Wietnamem i Kenią niespodziewanie przegrywały po secie, zwycięstwa z drużynami z Europy wyszarpały charakterem i wolą walki.
- Mistrzostwa świata nie były najlepsze w naszym wykonaniu. Od początku miałyśmy swoje problemy. Wierzyłam w przełamanie. Ciągle pukamy do topowych zespołów, ale ciągle czegoś nam brakuje. Kolejny raz ten turniej pokazał, że musimy dalej pracować - przyznaje w rozmowie z Interia Sport Korneluk.
Polska siatkarka poruszona po porażce. Tak kończą się MŚ. "Przykro"
Siatkarka, która w tym roku skończy 31 lat, jest jedną z najbardziej doświadczonych w kadrze. Po rezygnacji z gry w reprezentacji Joanny Wołosz została kapitan drużyny, tym mocniej więc po spotkaniu przeżywała porażkę. Co z jej przyszłością w kadrze? Pojawiały się głosy, że jej przygoda w kadrze, mimo wieku, który pozwalałby grać w niej jeszcze długo - w końcu na przykład w reprezentacji Turcji na środku występuje starsza o siedem lat Eda Erdem - może już nie potrwać zbyt długo.
- Moje prywatne plany zostawiam dla siebie - ucina Korneluk, gdy pytamy ją o przyszłość w reprezentacji Polski.
Kadra opuszcza Bangkok przedwcześnie, decydujące mecze turnieju obejrzy już zapewne w telewizji. Trwają jeszcze działania związane z organizacją powrotu drużyny do Polski, związane ze zmianą rezerwacji biletów. Finał i spotkanie o brąz MŚ w Tajlandii w niedzielę.
Z Bangkoku Damian Gołąb
Stefano Lavarini ocenia polskie siatkarki. Nie miał wątpliwości












