Mecz w Sofii od początku miał wysoką intensywność i wymagał od liderów obu zespołów regularnego punktowania. Po polskiej stronie właśnie Semeniuk najczęściej odpowiadał na udane akcje gospodarzy. Gdy Bułgarzy przejmowali inicjatywę lub zdobywali kilka punktów z rzędu, piłka często trafiała do polskiego przyjmującego, który potrafił kończyć akcje nawet w trudnych sytuacjach. Dzięki temu Polska przez całe spotkanie pozostawała w grze i o zwycięstwie musiał rozstrzygnąć dopiero tie-break.
Semeniuk zakończył spotkanie z dorobkiem 22 punktów, na który złożyło się 20 punktów zdobytych atakiem, jeden blok i jeden as serwisowy. Był przy tym jednym z najbardziej obciążonych zawodników w polskiej drużynie, wykonując aż 35 ataków. Mimo dużej liczby piłek kierowanych w jego stronę utrzymał skuteczność na poziomie 57 procent, co w tak wyrównanym i długim meczu należy uznać za bardzo dobry wynik.
Najbardziej imponowała jednak regularność polskiego przyjmującego. Semeniuk punktował w każdym secie, nie znikał z gry w najtrudniejszych momentach i był jednym z głównych architektów powrotu "Biało-Czerwonych" po przegranych drugiej i trzeciej partii. Kiedy Polska wygrała czwartego seta 25:19 i doprowadziła do tie-breaka, duża część ofensywnego ciężaru spoczywała właśnie na jego barkach. Ostatecznie Polacy zeszli z boiska pokonani, ale 22-punktowy występ Semeniuka był jednym z najjaśniejszych punktów tego pełnego emocji widowiska.










