Wczoraj Ukraina odniosła czwarte kolejne zwycięstwo na ME pokonując 3:0 Portugalię, ale największą wiktorię - dotąd największą sensację w "polskiej" grupie B, otwiera się w nowym oknie, odniesła w sobotę. Napędzony zespół Bułgarii, współgospodarz mistrzostw Europy i wicemistrz świata z ubiegłego roku, o pierwsze miejsce miał stoczyć bój z reprezentacją Polski. Tymczasem Aleksandar Nikołow i spółka polegli już w starciu z Ukrainą pod wodzą trenera Raula Lozano.
Semeniuk o metodach Lozano: Trening trwał 3,5 godziny, nawet 4
Buczenie kibiców w Arena 8888 było wymowne. Kibice najwidoczniej nie wyobrażali sobie, że przyjdzie im przełknąć tak gorzką pigułkę. - Przy takiej liczbie fanów to nie było proste wygrać. Z początku zagrywka nie była komfortowa przy takiej atmosferze w hali, ale gra w klubie z Warszawy już przygotowała mnie też do takich wyzwań - podkreślił Jurij Semeniuk, grający w PGE Projekcie już od sezonu 2022/23.
Nasi sąsiedzi ze wschodu wygrali 3:1, nie pozwalając rywalom wrócić do meczu po trzeciej partii. Co było kluczem do wygranej?
- Sztab powiedział, że cały czas będziemy grać na wysokich piłkach, bo każdy zawodnik w Bułgarii posyła bardzo mocną zagrywkę. Dlatego byliśmy cały czas w takiej grze, staraliśmy się nie popełniać dużo błędów i próbować dotykać jakieś piłki na bloku. Oczywiście jesteśmy zadowoleni, ale myślimy o następnych meczach - zaznaczył środkowy.
Na czym polega różnica w komforcie pracy z reprezentacjami Ukrainy i Polski? Doskonale zobrazowała to wypowiedź Semeniuka na pytania o zadyszkę w trzecim secie, gdy wkradło się więcej błędów. - Myślę, że chłopaki byli trochę zmęczeni, graliśmy trzeci mecz pod rząd bez zmiany. Bułgarzy też zaczęli mniej mylić się na zagrywce, również trochę przytrzymali nas w bloku, dlatego umknęło nam trochę koncentracji, a później już ciężko było odrobić punkty - wyjaśnił.
Interia zapytała Semeniuka, jak wygląda charakter pracy, którą z jego reprezentacją wykonuje trener Raul Lozano, były szkoleniowiec polskiej kadry w latach 2005-2008. "Napoleon", jak nazywano niewysokiego, ale wielkiego pod względem trenerskiego rzemiosła Argentyńczyka, miał wiele powodów do zadowolenia w rozdziale z Orłami. Największym laurem był srebrny medal mistrzostw świata.
W jakich aspektach i elementach praca 70-letniego Argentyńczyka przynosi najbardziej wymierne korzyści, wydatnie podnosząc poziom zespołu?
- Przygotowania - bez zastanowienia odparł Semeniuk. - Przygotowanie było bardzo mocne i intensywne. Czasami trening trwał 3,5 godziny, a nawet 4 godziny, więc dużo, nie było tak łatwo. Aż naprawdę byłem zdziwiony rytmem treningów przed mistrzostwami, bo myślałem, że nastąpi zmiana w przygotowaniach.
- Na początku byliśmy bardzo zmęczeni, bo nie było dużo wypoczynku po Lidze Narodów. Wcześniej po rozgrywkach ligowych też byliśmy zmęczeni - dodał Ukrainiec.
Środkowy dodał, że tak samo ciężko pracowali dwa lata temu przed Ligą Narodów oraz rok temu z myślą o mistrzostwach świata na Filipinach. - W tamtym sezonie szybciej skończyłem sezon klubowy, więc było więcej czasu na odpoczynek. W tym jest inaczej, doszła też kontuzja, ale na razie wszystko jest okay - przypomniał.
Jaka dewiza panuje w kadrze Ukrainy, która coraz szybciej zbliża się do światowej czołówki? - Nie będę mówił za wszystkich chłopaków, ale ja zawsze chcę wykonać postęp, aby być lepszym niż rok wcześniej, a nawet dzień wcześniej - jasno postawił sprawę.
Z Sofii - Artur Gac












