Wielki spektakl na początek. Faworytki pokazały moc na otwarcie mistrzostw
Zachodzące słońce, wypełniony kibicami amfiteatr w Weronie i efektowny triumf obrończyń tytułu. W takich okolicznościach rozpoczęły się mistrzostwa Europy siatkarek. Reprezentacja Włoch zainaugurowała rozgrywki grupy B od pewnego zwycięstwa 3:0 z Rumunią, nie dając niżej notowanym rywalkom większych szans. Włoszki to jedne z faworytek turnieju, w którym liczyć powinna się również reprezentacja Polski.

Włosi zadbali o wyjątkową oprawę pierwszego meczu turnieju. Na trybunach starożytnego amfiteatru w Weronie, w którym na co dzień wystawiane są opery, zasiadły tłumy kibiców. Były efektownie wykonane przez śpiewaków hymny, była siatkówka pod gołym niebem, ale też zdecydowana przewaga Włoszek.
Obrończynie tytułu to drużyna notowana znacznie wyżej od Rumunii. Nic dziwnego, że Włoszki od początku pierwszego seta kontrolowały grę. Szybko odskoczyły na cztery punkty, dobrze w ofensywie spisywała się Miriam Sylla.
Davide Mazzanti, selekcjoner włoskiej kadry, wywołał nieco kontrowersji składem, jaki powołał na turniej. W szóstce na inaugurujące spotkanie znalazł miejsce dla pochodzącej z Rosji Jekateriny Antropowej, która dopiero kilka dni temu została uprawniona do gry we włoskiej kadrze.
W połowie seta na boisku w ramach podwójnej zmiany pojawiła się też Paola Egonu. Wielka gwiazda włoskiej reprezentacji po ubiegłorocznych mistrzostwach świata rozważała rezygnację z gry w kadrze, tego lata zabrakło jej w Lidze Narodów. W pierwszej partii wtorkowego seta pomogła w kilku akcjach, a Włoszki pewnie wygrały 25:19.
Mistrzostwa Europy siatkarek. Włoszki miały problemy tylko przez moment
Trener Włoszek dawał szanse kolejnym zawodniczkom. Dzięki temu atmosferę siatkarskiego święta mogła poczuć również między innymi Sylvia Nwakalor. Początek drugiego seta był wyrównany, ale od stanu 8:5 Włoszki budowały przewagę. Po asie serwisowym Antropowej prowadziły już sześcioma punktami.
Na nic przerwy na żądanie trenera Rumunek Guillermo Naranjo Hernandeza. Co prawda jego zawodniczki były w stanie od czasu zablokować ataki gospodyń, ale same często myliły się choćby w polu zagrywki. Włoszki wygrały drugiego seta 25:19.
Trzecia partia to w końcu nieco więcej emocji nie tylko poza, ale i na boisku. Rumunki przez kilka minut prowadziły, potem set się wyrównał, ale gospodynie do stanu 12:12 nie potrafiły wypracować sobie przewagi.
Druga połowa seta przebiegała już jednak pod dyktando mistrzyń Europy sprzed dwóch lat. Dość szybko odskoczyły na sześć punktów, a ta przewaga jeszcze rosła. Mazzanti jeszcze nawet w końcówce wprowadzał na boisko kolejne rezerwowe. Ostatecznie jego drużyna zwyciężyła 25:15.
W grupie B rywalizować będą jeszcze drużyny Szwajcarii, Bośni i Hercegowiny, Bułgarii i Chorwacji. Na boisku pojawią się w środę. Polskie siatkarki rozpoczną walkę o medale w piątek, od spotkania ze Słowenią - swoje mecze będą rozgrywać w Belgii. Transmisje wszystkich spotkań na sportowych antenach Polsatu.
Włochy - Rumunia 3:0 (25:19, 25:19, 25:15)
Włochy: Antropowa, Danesi, Pietrini, Orro, Lubian, Sylla - Fersino (libero) oraz Egonu, Bosio, Degradi, Squarcini, Nwakalor, Omoruyi
Rumunia: Inneh, Ioan, Budai-Ungureanu, Axinte, Buterez, Virlan - Albu (libero) oraz Miclaus











