Wielki powrót do reprezentacji Polski. Selekcjoner wprost: Mamy więcej broni
Polskie siatkarki rozpoczęły w Spale ostatni etap przygotowań do mistrzostw Europy. Po niespodziewanym, ale wywalczonym w świetnym stylu brązowym medalu Ligi Narodów kadra może być jeszcze mocniejsza. Na turniej do Belgii pojedzie z nią Joanna Wołosz. - To przyjemność oraz wielka przewaga mieć ją po naszej stronie - podkreśla Stefano Lavarini, trener reprezentacji Polski. I zdradza, co będzie dla niego najważniejsze na ostatniej prostej przed ME.

Joanna Wołosz nie mogła wziąć udziału w Lidze Narodów z powodu kontuzji ręki. Po wyczerpującym sezonie we Włoszech potrzebowała czasu na regenerację i tylko sprzed telewizora oglądała wyczyny swoich koleżanek. A te najpierw wygrały fazę zasadniczą, a potem zdobyły brązowy medal w turnieju finałowym, pierwszy raz stając na podium prestiżowych rozgrywek.
W Lidze Narodów podstawową rozgrywającą kadry była Katarzyna Wenerska i poradziła sobie znakomicie. Po serii sparingów z Turcją - "Biało-Czerwone" pokonały rywalki dwukrotnie i raz przegrały - w podstawowej szóstce występowała jednak Wołosz. Kapitan kadry wraca do rytmu meczowego i wszystko wskazuje na to, że będzie podstawową rozgrywającą drużyny na mistrzostwach Europy. To będzie oznaczać rezygnację z Julii Nowickiej, która była zmienniczką Wenerskiej na początku lata.
Polska kadra z Wołosz powinna być jednak jeszcze silniejsza. W końcu 33-letnia zawodniczka od lat kieruje grą Prosecco Doc Imoco Conegliano, jednego z najlepszych zespołów klubowych świata. O ile powrót Wołosz do kadry może poprawić jej jakość? O 10, a może 15 procent? Zadaliśmy to pytanie Lavariniemu.
Nie możemy rozmawiać w ten sposób. Mamy również inne rozwiązania, Kasia pokazała, że może radzić sobie świetnie. Ujmę to tak: kiedy mamy więcej broni, możemy podnosić nasz poziom
- Oczywiście Asia jest najlepszą rozgrywającą na świecie i to przyjemność oraz wielka przewaga mieć ją po naszej stronie. Ale nie chcę tego oceniać w kategorii 10 czy pięciu dodatkowych procent. Chcemy być najmocniejsi, jak to możliwe, z dziewczynami, które dołączyły do drużyny - dodaje.
Stefano Lavarini o postępach reprezentacji Polski: Mały krok do przodu
Wśród tych, które wzmocniły kadrę, są również inne rekonwalescentki - Malwina Smarzek i Kamila Witkowska. Atakującej, która wraca do kadry po dwóch latach, nie opuszcza pech. Przegapiła ostatni sparing z Turcją z powodu drobnego urazu. W pełni formy wydaje się być za to środkowa, która w poprzednim sezonie była ważną postacią kadry na mistrzostwach świata.
Polki dotarły w nich do ćwierćfinału. Po drodze pokonały między innymi mistrzynie olimpijskie ze Stanów Zjednoczonych. A w meczu o wejście do strefy medalowej przegrały z Serbkami, późniejszymi mistrzyniami świata, dopiero po tie-breaku.
Od tamtej pory w kadrze nie widać już żadnych obaw przed meczami z najlepszymi, a siła mentalna stała się mocną stroną reprezentacji. Wcześniej często bywało zupełnie inaczej.
W czasie ostatnich rozgrywek prawdopodobnie zrobiliśmy mały krok do przodu. Trzeba jednak brać pod uwagę dłuższy okres, więc ocenimy to w przyszłości. Ale z pewnością zrobiliśmy postęp przez te półtora roku. Wciąż rośniemy. Często rozmawiamy o rzeczach związanych z taktyką. Ale w wielu przypadkach to nasz mental, nasze umysły robią różnicę. To na pewno coś, o co mocno dbamy
Zapracowane polskie siatkarki. Czy zdążą wyleczyć się na mistrzostwa Europy?
Jego siatkarki są tego lata mocno zapracowane. Włoch przez całą Ligę Narodów stawiał bowiem na te same zawodniczki. A przed nimi jeszcze dwa duże wyzwania. Kilkanaście dni po zakończeniu mistrzostw Europy rozpoczną w Łodzi kwalifikacje do igrzysk olimpijskich w Paryżu.
- Trzeba starać się osiągnąć jak najlepszą formę po tak męczącym turnieju, jakim była Liga Narodów. Po zaledwie kilku dniach odpoczynku. I przywrócić do drużyny zawodniczki, które długo nie grały. A potem wznieść się na najwyższy możliwy poziom. Trzeba pracować nad zdrowiem zawodniczek, ale i trenować, bo bez tego nie będzie odpowiedniej jakości. Zarządzanie tym jest największym wyzwaniem, z jakim musimy się zmagać - podkreśla Lavarini.
Włoch zaprosił do Spały grupę siatkarek, z której wybierze ostateczną 14-tkę na mistrzostwa Europy. Decyzję ma ogłosić 14 sierpnia. Do tego czasu powinno być wiadomo, czy wszystkie polskie siatkarki zdążą się wyleczyć na turniej, który zainaugurują cztery dni później. Oprócz Smarzek z problemami zmagały się ostatnio Martyna Czyrniańska i Martyna Łukasik.
Gandawa, a potem Bruksela. Polskie siatkarki będą grać w Belgii
Lavarini przekonuje, że jego głównym celem w czasie treningów w Spale będzie po prostu uzyskanie jak najwyższej formy na mecze w Belgii. - Występy w Lidze Narodów wpływają na przygotowania do mistrzostw Europy, szczególnie dla zespołów, które brały udział w turnieju finałowym. Adaptowanie się do tego to coś, czego nikt nie zna. Oczywiście zajmują się tym profesjonaliści, trenerzy od przygotowania fizycznego, ale z pewnością nie są to normalne przygotowania - uważa selekcjoner “Biało-Czerwonych".
Reprezentacja Polski rozpocznie grę w grupie A 18 sierpnia. Jej pierwszym rywalem będzie reprezentacja Słowenii. Polki pierwsze mecze rozegrają w Gandawie. Jeśli awansują do 1/8 finału, przeniosą się do Brukseli, gdzie będą rozgrywane najważniejsze mecze turnieju.











