To ona ma być liderką reprezentacji Polski. "Lubię dźwigać zespół"
Dziś ruszają mistrzostwa Europy siatkarek. Już 18 sierpnia meczem ze Słowenią udział w turnieju rozpocznie reprezentacja Polski. - Po Lidze Narodów zyskałyśmy dużo pewności siebie. Jesteśmy dużo silniejsze i pod kątem sportowym, i mentalnym. Dorosłyśmy jako zawodniczki. To też pomaga grać w reprezentacji. No i oczywiście trener, który nas wspiera - mówi Interii Magdalena Stysiak, atakująca i jedna z liderek "Biało-Czerwonych".

Damian Gołąb: Co powiedziały o waszej formie ostatnie spotkania sparingowe przed mistrzostwami Europy, czyli mecze z Turcją [Polska wygrała dwa z trzech spotkań - przyp. red.]?
Magdalena Stysiak, atakująca reprezentacji Polski: Jest fajnie. Może być jeszcze lepiej, mamy mankamenty, które w tych spotkaniach były widoczne. Ale fajnie to wygląda, cieszy ta gra i to, że potrafimy wygrywać w sparingach z zespołem tak mocnym, jak Turcja. Cieszy, że nasza gra fajnie wygląda, idzie do góry. Chcemy jeszcze więcej.
Czy właśnie to zmieniło się w tym sezonie? W meczach z drużynami pokroju Turcji nie ma żadnych obaw, niepewności?
- Dokładnie tak. Po Lidze Narodów zyskałyśmy dużo pewności siebie. Zaczęłyśmy grać swoją siatkówkę, wierzyć w siebie. To coś fajnego. Dorosłyśmy jako zawodniczki. Jesteśmy starsze, dużo bardziej doświadczone. To też pomaga grać w reprezentacji na takim poziomie. No i oczywiście trener, który nas wspiera i zrobił dużo roboty.
Mentalna siła to coś, na czym chcecie bazować w dalszej części sezonu?
- Na pewno. Jesteśmy dużo silniejsze i pod kątem sportowym, i mentalnym.
Mentalna siła daje dużo w końcówkach albo sytuacjach, w których przegrywamy. Nie poddajemy się, tylko próbujemy wrócić.
Czasami jest ciężko, ale zawsze próbujemy wrócić do swojego rytmu gry i zazwyczaj kończy się fajnie. Jestem zadowolona. Wszystko jest w głowie. Jeżeli człowiek się podda, to koniec. A jeżeli wierzy, że się uda, to tak będzie.
Magdalena Stysiak o atmosferze w kadrze: Pośmieszkujemy sobie i to nam dodaje otuchy
Mówiła pani, że dorastacie jako zawodniczki. Pani też już dorosła do bycia liderką kadry z prawdziwego zdarzenia? Nawet jak na atakującą pani obciążenie atakiem w trakcie Ligi Narodów było bardzo duże.
- Lubię mieć na sobie presję, lubię dźwigać zespół punktowo i mentalnie. A czasem też śmieszkowo.
Jestem takim śmieszkiem drużyny, ale jak jest robota, to jest robota. Lubię to zadanie, ono mi się podoba. Wiadomo, że atakująca powinna zdobywać najwięcej punktów i to jest super.
Czasami trzeba też dźwigać Marię Stenzel na plecach w trakcie pomeczowych sesji zdjęciowych.
- To już zawsze. Ale to słodki ciężar.
Atmosfera to coś, co w tej kadrze w ostatnich latach chyba bardzo udało się poprawić?
- Z pewnością. Zaczęłyśmy mieć super atmosferę, dogadywać się. Może dogadywałyśmy się zawsze, tylko atmosfera wyraźnie się poprawiła i to widać na boisku. Mimo że czasem jest ciężko, pośmieszkujemy sobie i to nam dodaje otuchy. Poza boiskiem atmosfera również jest super, a to pomaga lepiej grać.
Jaki jest wasz cel na mistrzostwa Europy po brązowym medalu Ligi Narodów?
- Nie mamy celów. Chcemy zagrać swoją najlepszą siatkówkę. Na pewno wyjść z grupy, potem przejść kolejną fazę. Jeżeli wszystko będzie dobrze, prawdopodobnie wyjdzie tak, że po wyjściu z drugiego miejsca trafimy na Turczynki, a z pierwszego miejsca na Włoszki. Najgorsze, że na mistrzostwach Europy z czterech najlepszych drużyn - Polska, Serbia, Włochy, Turcja - do półfinału wejdą tylko dwie. Będziemy walczyć, zobaczymy, co przyniesie turniej.
Do kadry wróciła Joanna Wołosz. Z nią czujecie się jeszcze mocniejsze?
- Na pewno. Im więcej nas jest, tym lepiej. Fajnie się tak gra, Asia ma bardzo duże doświadczenie. To ważne.
Rozmawiał Damian Gołąb
Transmisje spotkań mistrzostw Europy siatkarek na sportowych antenach Polsatu. Pierwszy mecz, Włochy - Rumunia, dziś o godz. 20.











