W ostatnich latach reprezentacja Polski siatkarek co roku zmienia kapitan. Do igrzysk olimpijskich w Paryżu była nią Joanna Wołosz. Po tamtej imprezie zrezygnowała jednak z gry w reprezentacji i jej funkcję na sezon 2025 przejęła Agnieszka Korneluk. Po roku środkowa zakończyła karierę i nową kapitan na obecny sezon została Aleksandra Szczygłowska.
Libero kadry wystąpiła w tej roli w Lidze Narodów, a także w pierwszym meczu mistrzostw Europy, z Węgrami. Później jednak z gry wykluczyły ją problemy ze zdrowiem - na tyle poważne, że w końcu została wycofana ze składu i wróciła do kraju. Nie jest jasne, co dokładnie dolega siatkarce, sama przekazała jedynie informację o "infekcji".
Od drugiego meczu ME - z Łotwą - charakterystyczna "belka" pod numerem, która oznacza w siatkówce kapitana, wylądowała na koszulce Magdaleny Stysiak. I tak zostanie już do końca turnieju - Polki mają nadzieję wygrać czwartkowy ćwierćfinał z Holandią i pozostać w grze do ostatniego meczu.
- Cieszę się, to coś świetnego, ale na boisku. Wspierać tam dziewczyny, duchowo i fizycznie - podkreśla Stysiak.
Magdalena Stysiak przejęła odpowiedzialną funkcję. Nawet Lavarini ją chwali
O tym, że może być liderką zespołu na boisku, nie trzeba nikogo przekonywać. To najlepiej punktująca zawodniczka polskiej drużyny. Od określania jej liderką nie uciekał po jednym z meczów nawet nieskory do wystawiania indywidualnych ocen trener Stefano Lavarini.
- Jest zawodniczką, która może dzierżyć sportowe przywództwo. Ma też większe doświadczenie na poziomie międzynarodowym. Ale to dość zrównoważona drużyna pod tym względem. Może stać się natomiast dobrym punktem odniesienia, tak jak jest nim pod względem sportowym - chwalił siatkarkę.
Co ciekawe, sama Stysiak jeszcze rok temu nie paliła się do funkcji kapitan. W rozmowie z Interia Sport na pytanie o ewentualne przejęcie tej funkcji w przyszłości przyznała, że "nie wie, czy jej to w ogóle potrzebne". Teraz rozwija ten wątek.
- Nigdy nie chciałam być kapitanem ze względów pozaboiskowych: ktoś coś ustawia, ktoś pyta o kolory koszulek, o której godzinie zrobimy to czy tamto, wywiady… Ze względu na te wszystkie rzeczy dookoła. Ja jestem tutaj od "naparzania" w siatkówkę i tyle. Nie chciałam się zajmować dodatkowymi rzeczami. Ale tak po prostu teraz wypadło. Jestem z tego dumna i mam nadzieję, że dobrze się sprawuję, ale o to trzeba zapytać dziewczyn - wskazuje Stysiak.
Polskie siatkarki czekają na półfinał siedem lat. Wtedy Stysiak była bohaterką
25-letnia siatkarka w obliczu problemów Szczygłowskiej zdecydowała się jednak przejąć odpowiedzialną funkcję. A drużyna z nią w roli kapitan wygrywa mecz za meczem.
Teraz przed "Biało-Czerwonymi" ćwierćfinał mistrzostw Europy. Stysiak jest jedyną zawodniczką w drużynie, która w tej imprezie zagrała z Polską w strefie medalowej. W 2019 r., jeszcze jako nastolatka, zdobyła aż 22 punkty w zwycięskim dla Polski ćwierćfinale z Niemcami. Potem kadra zakończyła turniej na czwartym miejscu.
To były debiutanckie ME Stysiak. Teraz w podobnej roli jest kilka innych siatkarek. Nowa kapitan kadry wierzy, że jej koleżanki udźwigną ciężar spotkania z Holandią.
- W meczach z reprezentacją Słowenii, Niemiec czy Turcji te młode dziewczyny, które pierwszy raz weszły do kadry, zauważyły, jak to wszystko wygląda, "z czym to się je". Najbliższy mecz ma swoją rangę, przeciwnik jest bardzo dobry, więc myślę, że nasze dziewczyny też będą trzymać nerwy na wodzy i wygramy to spotkanie. I będzie to, o czym każda marzy - zaznacza Stysiak.
Spotkanie Polska - Holandia o półfinał mistrzostw Europy siatkarek w czwartek o godz. 15 czasu polskiego. Transmisje na antenach Polsatu Sport i na Polsat Box Go, relacja tekstowa w Interia Sport.
Ze Stambułu Damian Gołąb















