Polskie siatkarki zagrają… na bieżni. Tak Belgowie urządzili halę
Polskie siatkarki rozpoczynają dziś w Gandawie fazę grupową mistrzostw Europy. W trakcie meczu ze Słowenią będą biegać i skakać po lekkoatletycznej bieżni. To właśnie na niej w Topsporthal w Gandawie urządzono bowiem trybuny na 1,5 tysiąca ludzi. Już pierwszy mecz w takich warunkach okazał się sporym sukcesem, bo siatkarki z Belgii i Węgier przyszła oglądać duża grupa kibiców. I to mimo że w centrum miasta próżno szukać śladów po ME.

W piątek w czasie spaceru po historycznym centrum Gandawy można było spotkać między innymi... Elvisa Presleya. A przynajmniej jego sobowtóra, który śpiewał piosenki "Króla rock and rolla" nieopodal imponujących gotyckich świątyń. Nieopodal najbardziej majestatycznego kościoła św. Mikołaja można też zobaczyć plakat zachęcający do obejrzenia "Barbie", jednego z najbardziej kasowych tegorocznych filmów. Na banery reklamujące mistrzostwa Europy siatkarek miejsce się nie znalazło.
Nie znaczy to jednak, że o turnieju nikt w Gandawie nie słyszał. Plakaty wiszą na samej hali, przed którą znajduje się między innymi boisko do siatkówki plażowej. Przy wejściu do hali już godzinę przed początkiem meczu Belgia - Węgry, pierwszego spotkania w Gandawie, ustawiały się kolejki. Ostatecznie kibice wypełnili około 75 procent trybun w Topsporthal, która na potrzeby turnieju rozrosła się do 4600 miejsc.
ME siatkarek. Mecze bez wiercenia w podłodze
Na co dzień hala może bowiem pomieścić 3200 kibiców. Organizatorzy zdecydowali jednak o dostawieniu dwóch dodatkowych trybun. Zostały ustawione na lekkoatletycznej bieżni, bo hala na co dzień służy przede wszystkim biegaczom.
Również pod samym boiskiem znajduje się podobne podłoże. Siatkarski teraflex został rozłożony tak, by go nie uszkodzić. Największym wyzwaniem było ustawienie słupków do siatki, które w klasycznych halach po prostu wpuszcza się w podłoże.
Nie możemy wywiercić dziury w bieżni lekkoatletycznej. Przyszły sprinter trenujący biegi na 60 metrów nie byłby z tego zbyt zadowolony
- Dlatego musieliśmy zamocować nasz system słupków na podłodze, co różni się od innych hal - dodaje.
"Niesamowita publiczność" poniosła reprezentację Belgii
Lekkoatletyczne akcenty skrzętnie ukryto przed okiem kamery, ale widać je jak na dłoni choćby na zapleczu hali. Strefa wywiadów również została urządzona na bieżni, zawodniczki przemierzają tzw. mixed zonę po tartanie.
W piątek przechodziły po niej wyraźnie zadowolone Belgijki. Gospodynie turnieju wygrały w trzech krótkich setach. W dodatku licznie zgromadzeni kibice od początku nagradzali głośnymi owacjami każdą udaną akcję swojej drużyny.
- Publiczność była niesamowita. To coś wyjątkowego: grać przed swoimi kibicami i czuć ich wsparcie. Fani naprawdę mocno wspierają naszą reprezentację. Na meczach ligi belgijskiej jest ich zdecydowanie mniej. Ale cieszę się, że kadra rośnie. Mam nadzieję, że choć trochę skorzysta na tym również liga - zaznacza w rozmowie z Interią Jutta Van de Vyver, rozgrywająca reprezentacji Belgii.
Faza grupowa w Gandawie, faza pucharowa w Brukseli
W Gandawie kadra Belgii może rosnąć tylko do 24 sierpnia. Wtedy bowiem zakończą się rozgrywki grupy A, a cztery najlepsze zespoły przeniosą się na 1/8 finału do Brukseli. Topsporthal wróci zaś do swojego pierwotnego kształtu, bo już następnego dnia wieczorem zaplanowano w niej kolejny event.
Pierwszy mecz polskich siatkarek w Gandawie, ze Słowenią, dziś o godz. 20. Trzy godziny wcześniej na boisku zaprezentują się reprezentacje Serbii i Ukrainy.
Z Gandawy Damian Gołąb











