Polskie siatkarki nie wytrzymały naporu. Szans nie udało się wykorzystać
Reprezentacja Polski żegna się z siatkarskimi mistrzostwami Europy. Drużyna trenera Stefano Lavariniego potrafiła postawić się Turcji w każdym z setów, ale nie była w stanie utrzymać przewagi i wytrzymać naporu rywalek. Przegrała w ćwierćfinale 0:3 i w strefie medalowej zagrają triumfatorki Ligi Narodów. Ale to dla "Biało-Czerwonych" nie koniec świata ani nawet sezonu - niedługo będą walczyć o kwalifikację na igrzyska olimpijskie w Paryżu.

30 sierpnia to w Turcji święto narodowe - Dzień Zwycięstwa na pamiątkę bitwy pod Dumlupinar sprzed 101 lat. Polskie siatkarki starały się zakłócić rywalkom celebrację, w każdym z setów prowadziły z nimi wyrównaną walkę. Ale w każdym trafiały się im też przestoje, które sprawiły, że to rywalki zagrają o medale. Polki kończą mistrzostwa Europy poza czołową czwórką po raz szósty na siedem ostatnich turniejów.
Polki rozpoczęły spotkanie od udanych akcji. Szybko udało im się zablokować Ebrar Karakurt, jedną z najważniejszych zawodniczek tureckiej ofensywy - zawodniczki przestawionej z ataku na przyjęcie. Do tego wykorzystały kontratak i szybko odskoczyły na trzy punkty. Rywalki odpowiedziały jednak dzięki Melissie Vargas.
Urodzona na Kubie zawodniczka tego lata wzmocniła Turcję i w pierwszym secie zdobyła siedem punktów. Ale po asie serwisowym i znakomitej obronie Joanny Wołosz Polska znów prowadziła 13:10 i Daniele Santarelli, trener Turcji, poprosił o przerwę. "Biało-Czerwone" konsekwentnie celowały zagrywką w Karakurt i w końcu Włoch ją zmienił. Ich przewaga3 sięgnęła czterech punktów, ale znów przypomniała o sobie Vargas. Wystarczyło, że pojawiła się w polu zagrywki, i jej drużyna wyrównała. Nic to, że cuda w obronie wyczyniała Maria Stenzel. Turczynki prowadziły 21:17, Polki cierpiały w przyjęciu. Co prawda jeszcze poprawiły wynik, ale przegrały 23:25.
Polskie siatkarki były blisko wygrania seta. Ale potem w polu zagrywki pojawiła się Ebrar Karakurt
Organizatorzy spodziewali się w hali Palais 12 w Brukseli kompletu widzów i przygotowywali się przede wszystkim na fanów tureckich. Oczekiwania okazały się jednak przesadzone. W hali było mniej widzów niż w czasie niedzielnego spotkania Turcja - Belgia. Poza tym polscy kibice wcale nie ginęli w tłumie tureckich fanów.
Ale od pierwszych akcji było widać, że ten mecz nie jest zwyczajny również dla polskich zawodniczek. Od początku po udanych zagraniach polskie rezerwowe niemal wskakiwały na boisko. W pierwszych minutach drugiego seta miały okazję świętować udane bloki Agnieszki Korneluk, która powstrzymała Vargas. Tyle że Turczynki odpowiedziały równie efektownymi blokami przy atakach Olivii Różański i Magdaleny Stysiak.
Musimy uwierzyć, że możemy wygrać to spotkanie
Jego drużyna przegrywała wtedy 8:10, ale po chwili wyrównała. Później to Polki odskoczyły na dwa punkty, ale przewagę znów zniwelowały zagrywki Vargas. Kiedy w końcu na lewym skrzydle w kontrataku przełamała się Różański, a do tego ze środka punkt zdobyła Korneluk, Polska prowadziła już 21:18. Tyle że potem w polu zagrywki pojawiła się Karakurt. "Biało-Czerwone" miały olbrzymie problemy z przyjęciem, a Turczynki wygrały sześć akcji z rzędu i całego seta 25:22.
Polskie siatkarki jeszcze raz wypuściły z rąk przewagę. Turczynki w półfinale mistrzostw Europy
Przed trzecią partią sporo czasu u fizjoterapeutki polskiej kadry spędziła Różański. Lavarini w tym czasie odpowiedział na pytanie organizatorów i stwierdził, że mecz cały czas jest otwarty. Jego zawodniczki ponownie zaczęły dobrze, od prowadzenia 5:3. Kiedy Magdalena Jurczyk zablokowała atak Vargas, na tablicy wyników było nawet 10:7.
Rywalki ponownie były jednak w stanie wyrównać. A po błędach "Biało-Czerwonych" w ataku to Turcja miała dwa punkty przewagi. Lavarini poprosił o przerwę, ale po niej jeszcze na blok nadziała się Stysiak. Cały czas skuteczna była za to Vargas. Tureckie gwiazdy nie pozwoliły już sobie wydrzeć zwycięstwa i mogły świętować z kibicami. Wygrały 25:18.Rywalkami Turcji w półfinale będą Włoszki, które we wtorek pokonały Francję, a w całym turnieju nie przegrały jeszcze nawet seta. Polki wrócą do gry za dwa tygodnie, gry w Łodzi będą rywalizować w kwalifikacjach olimpijskich.
Turcja - Polska 3:0 (25:23, 25:22, 25:18)
Turcja: Vargas, Gunes, Karakurt, Ozbay, Erdem, Baladin - Orge (libero) oraz Aykac, Sahin
Polska: Stysiak, Jurczyk, Różański, Wołosz, Korneluk, Łukasik - Stenzel (libero) oraz Fedusio, Wenerska, Gałkowska, Szczygłowska
Z Brukseli Damian Gołąb











