Kiedy w 2009 r. reprezentacja Polski siatkarek po raz ostatni sięgała po medal mistrzostw Europy, Maja Koput, podstawowa środkowa obecnej kadry, miała dopiero dwa lata. Magdalena Stysiak, kapitan reprezentacji, uczyła się w trzeciej klasie szkoły podstawowej. Najstarsza z obecnej polskiej drużyny, rozgrywająca Katarzyna Wenerska, miała wówczas lat 16 i pewnie jeszcze nie marzyła nawet o debiucie w reprezentacji Polski, którego doczekała się przeszło dekadę później.
Dziś siatkarki prowadzone przez Stefano Lavariniego mogą jednak nawiązać do sukcesu drużyny, w której występowały Izabela Bełcik, Anna Werblińska czy Aleksandra Jagieło. W Stambule zagrają o brąz mistrzostw Europy, jak przed 17 laty ich starsze koleżanki. Muszą jednak błyskawicznie podnieść się po półfinałowej porażce z Włoszkami.
Polskie siatkarki muszą opanować nerwy. Początek z meczu z Włoszkami nie powinien się powtórzyć
W sobotnim spotkaniu z mistrzyniami świata od początku wydawały się nerwowe, a Włoszki bezwzględnie narzuciły im warunki gry na boisku. Dopiero w trzecim secie Polki nabrały wiatru w żagle, w czym pomogły rezerwowe. To wystarczyło jednak tylko do tego, by "urwać" rywalkom jednego seta.
- To nie pierwszy raz, kiedy tak zaczynamy spotkanie. Regularność zdobywa się dzięki dużemu doświadczeniu. W niektórych meczach nie mieliśmy idealnego startu, w innych zaczynaliśmy bardzo mocno. Z jednej strony to coś, czego nie da się przewidzieć, ponieważ zależy też od jakości gry przeciwnika. Z drugiej oznacza, że twój rozwój jest widoczny, ale musisz stać się bardziej solidny: z punktu widzenia pewności siebie, zaufania, precyzji - przekonuje Lavarini.
Jego zawodniczki po porażce z Włoszkami nie wyglądały na załamane. W ich wypowiedziach dominowało niezadowolenie, ale wszystkie przyznawały, że przed meczem z Serbią muszą "wyczyścić głowy" i zapomnieć o tym, co wydarzyło się w sobotni wieczór.
W meczu z Włoszkami Polki przegrały rywalizację przy siatce. Blok, który był ich mocną stroną w tym turnieju, przy wysokich i świetnie dysponowanych rywalkach nie dał "Biało-Czerwonym" przewagi. Problemem była też skuteczność w ataku, którą poprawiło dopiero wejście Julii Szczurowskiej.
Polska gra o pierwszy medal od 17 lat. Rywalki zupełnie zawiodły w półfinale
Ale w półfinale jeszcze mocniej od Polek "oberwały" Serbki. Drużyna z Bałkanów przyjechała na mecze w strefie medalowej do Stambułu po serii imponujących zwycięstw, w drodze do półfinałów przegrała tylko dwa sety. Tymczasem w sobotę zebrała cięgi od Turczynek. W żadnym z trzech setów nie doprowadziła nawet do wyrównanej końcówki.
- Turczynki zagrały dobre spotkanie, ale my nie zagrałyśmy chyba nawet na 50 procent naszych możliwości. Takie spotkania są bardzo ważne dla młodych dziewczyn, których wiele mamy w drużynie, by zdobyć doświadczenie. To dla nas wielka lekcja - kwituje półfinałową porażkę w rozmowie z Interia Sport Mina Popović, środkowa serbskiej drużyny.
Te słowa jako żywo przypominają wypowiedź Koput po meczu z Włoszkami. Także młoda polska siatkarka podkreślała, że "Biało-Czerwone" nie zademonstrowały w półfinale pełni swoich możliwości.
Pozostaje pytanie, kto pokaże je w meczu o brąz. W tym sezonie obie drużyny spotkały się w pierwszym tygodniu Ligi Narodów. Po zaciętym meczu 3:2 wygrały Polki. Ale wtedy po drugiej stronie nie było jeszcze największych serbskich gwiazd: atakującej Tijany Bosković i rozgrywającej Mai Ognjenović. W polskiej drużynie brakowało Magdaleny Stysiak.
- Oczywiście Maja i Tijana sprawiają, że tamta drużyna z Ligi Narodów staje się o wiele silniejsza. Ale bardzo wzmacniają inne zawodniczki, bo to zawsze sport drużynowy. Z pewnością wnoszą ogromną jakość - przyznaje Lavarini.
Polska - Serbia o brąz mistrzostw Europy siatkarek. "Przed nami wielki cel"
W ostatnich latach Serbki, nawet z Bosković i Ognjenović, nie są już jednak tą samą drużyną, która w latach 2018-2022 dwukrotnie zdobyła mistrzostwo świata. Od srebra ME z 2023 r. nie stanęły na podium dużej imprezy. Polki czekają na to jednak znacznie dłużej.
- Przed nami wielki cel. To dla nas jak finał. Zasłużyliśmy na to, to ekscytujące, więc mam nadzieję, że jak najszybciej będziemy w stanie przejść do tego spotkania i walczyć o medal - apeluje Lavarini.
Spotkanie Polska - Serbia rozpocznie się o godz. 15, finał Turcja - Włochy trzy godziny później. Transmisje na antenach Polsatu Sport i na Polsat Box Go.
Ze Stambułu Damian Gołąb
Sfrustrowany Lavarini rzucał butelką. Szczerze ocenił swój zespół















