Niebezpieczna sytuacja w meczu polskich siatkarek. Było blisko nokautu
Polskie siatkarki pewnie pokonały Słowenię na inaugurację mistrzostw Europy, ale spotkanie mogło nie najlepiej się skończyć dla Magdaleny Stysiak. Przy jednej z akcji w obronie niewiele brakowało, by w głowę przypadkowo kopnęła ją Magdalena Jurczyk. - To odruch bezwarunkowy, nie kontrolowałam tego. Chciałam ratować piłkę - komentuje polska środkowa. A kapitan drużyny Joanna Wołosz dodaje, że niewiele brakowało do "nokautu" Stysiak.

To był drugi set piątkowego meczu. Polskie siatkarki opanowały już emocje związane z początkiem mistrzostw Europy i dość pewnie zmierzały do wygranej. Mimo to walczyły o każdą piłkę.
Jedną z nich w obronie chciała podbić Magdalena Stysiak. Rzuciła się siatkarskim padem w kierunku piłki opadającej za polski blok. Akcję chciała jednak uratować również Magdalena Jurczyk, która przed momentem skakała do bloku. Tyle że chciała sięgnąć piłkę nogą.
Nie widziała przy tym Stysiak. Ta padła plackiem na boisko. Na szczęście noga Jurczyk jej nie dosięgnęła, a atakująca skwitowała sytuację uśmiechem.
- Wszystko było pod kontrolą - przekonuje jednak Jurczyk.
To odruch bezwarunkowy. Nie kontrolowałam tego, chciałam ratować piłkę, a nie widziałam Madzi. Dobrze, że nic się nie stało. Madzia też widziała, że ja wyskoczyłam z tą nogą troszeczkę. Dobrze, że się nie zderzyłyśmy i wszystko jest w porządku
Przestraszona mina Joanny Wołosz. "Było blisko"
Warto dodać, że Polki ostatecznie tę akcję przegrały, bo ani Stysiak, ani Jurczyk nie zdołały podbić piłki.
I choć środkowa przekonuje, że wszystko kontrolowała, to jednak miny koleżanek zdradziły, że wszystko wyglądało groźnie. Najbardziej było to widać po wyrazie twarzy Joanny Wołosz, która skakała do bloku razem z Jurczyk i była najbliżej sytuacji.
Było blisko, byśmy się same znokautowały. Na szczęście jednak do rękoczynów ani “nogoczynów" nie doszło. A z takimi rzeczami nie ma żartów. Później było więcej śmiechu niż stresu
Wygrana i dzień przerwy. Polki po inauguracji ME siatkarek
Ostatecznie Polska pokonała Słowenię w trzech setach. Jurczyk, dla której tegoroczny turniej to debiut w mistrzostwach Europy, zanotowała siedem punktów. Pięć z nich zdobyła atakiem, do tego dołożyła po jednym skutecznym bloku i zagrywce.
- Potrzebowałyśmy wejść w mecz troszeczkę spokojniej. Musiałyśmy trafić na swój rytm, co udało nam się pod koniec pierwszego seta - ocenia polska środkowa.
Już po pierwszym spotkaniu reprezentacja Polski ma dzień przerwy. Kolejny mecz w hali w Gandawie rozegra w niedzielę, jej przeciwniczkami będą siatkarki z Węgier. Awans z grupy wywalczą cztery najlepsze drużyny - później turniej przeniesie się do Brukseli.











