Kubańczycy chcieli zniszczyć jej karierę. Biły się o nią potęgi, teraz zagrozi Polsce
Tureckie siatkarki jak dotąd są w tym sezonie najlepsze na świecie. W czołówce były od lat, ale przełom nastąpił, gdy do drużyny dołączyła Melissa Vargas. Urodzona na Kubie siatkarka przeszła drogę Wilfredo Leona. Jak on opuściła ojczyznę i wywołała wielkie zainteresowanie reprezentacji z europejskiej czołówki. Przed środowym meczem Polska - Turcja w ćwierćfinale mistrzostw Europy polskie siatkarki muszą znaleźć sposób, by ją zatrzymać.

Cztery lata zawieszenia, brak możliwości gry w reprezentacji i w klubie. Taką decyzję kubańska federacja siatkówki podjęła w 2017 roku wobec Melissy Vargas. To był finał konfliktu związku z rodzicami 18-letniej wówczas siatkarki. A właściwie reakcja władz kubańskiej siatkówki na skargi, jakie składali na sposób leczenia zawodniczki po kontuzji barku.
Vargas dochodziła do formy po operacji w ośrodku w Hawanie, ale rodzice zdecydowali się zabrać ją do rodzinnego Cienfuegos.
"Kuba niszczy karierę Vargas"
Efektu dyskwalifikacji można było się spodziewać. Zawodniczka opuściła ojczyznę, podpisując kontrakt z Volero Zurich. W ten sposób Kuba straciła największy talent od lat - siatkarkę, która dziś jest uznawana za jedną z najlepszych na świecie.
Melissa Vargas grała w Czechach, debiutowała jako 13-latka. Potem wybrała drogę Wilfredo Leona
Vargas wkroczyła w ten sposób na ścieżkę wydeptaną przez kilku innych kubańskich siatkarzy, którym władze nie zezwalały na grę za granicą. Wilfredo Leon, Joandry Leal, Osmany Juantorena - lista jest długa. Przypadek Vargas najbardziej przypomina jednak Leona, który dziś reprezentuje Polskę.
Siatkarka od początku była bowiem uznawana za niespotykany wręcz talent. W dorosłej reprezentacji zadebiutowała już w wieku 13 lat - była więc nawet o rok młodsza niż debiutujący w kadrze Leon. Jeszcze przed 15. urodzinami została najlepszą punktującą zawodniczką seniorskiego Pucharu Panamerykańskiego.
Wydawało się jednak, że Kuba zdoła uchować u siebie taką perłę. W 2015 r., w ramach współpracy z rządem Czech, zezwoliła Vargas na grę w czeskim klubie VK Prostejov, skąd siatkarka wróciła na Karaiby. Europa oferowała jej jednak możliwości, o których trudno było zapomnieć.
"Po latach doświadczeń w Europie widzę swoją sportową przyszłość w roli profesjonalnej siatkarki"

Ostatecznie w Szwajcarii jednak nie grała. Parol zagięło na nią Fenerbahce Stambuł, w którym występuje od 2018 r. Zaliczyła także krótki epizod w Chinach. Mierząca 194 cm zawodniczka po emigracji z Kuby stała się też łakomym kąskiem dla europejskich reprezentacji. Zupełnie jak Leon.
Gwiazdor polskiej kadry również był rozchwytywany - oprócz Polski w swoich szeregach widzieli go również Rosjanie. Leon, który polskie obywatelstwo uzyskał w 2015 r., mimo zakusów ze Wschodu decyzji jednak nie zmienił.
O Vargas zabiegali z kolei Serbowie. Atakująca przyjęła obywatelstwo tego kraju w 2019 r., do gry w tamtejszej kadrze namawiał ją selekcjoner Serbii i klubowy trener Zoran Terzić. Ale i Turkowie nie próżnowali. W 2021 r. Vargas wybrała propozycję znad Bosforu, przyjęła tureckie obywatelstwo i po dwóch latach karencji mogła dołączyć do nowej reprezentacji.
Polskie siatkarki muszą znaleźć sposób na Melissę Vargas. Belgijki już to prawie zrobiły
Obecny sezon jest więc pierwszym, w którym Vargas gra w Turcji. I od razu poprowadziła ją do sukcesu. Turczynki wygrały już pierwszy turniej z siatkarką pochodzącą z Kuby w składzie - tegoroczną Ligę Narodów. W finale pokonały Chiny, a Vargas została wybrana MVP rozgrywek. To pierwszy złoty medal Turcji w historii poważnych siatkarskich imprez - wcześniej triumfowała jedynie w mało prestiżowych Igrzyskach Śródziemnomorskich i Lidze Europejskiej.
Vargas w drużynę znakomicie wkomponował nowy trener Turczynek Daniele Santarelli. Uczynił z nią podstawową atakującą, przestawiając na pozycję przyjmującej dotychczasową gwiazdę drużyny Ebrar Karakurt. - Melissa to dla nas ważna atakująca - nie ma wątpliwości włoski szkoleniowiec.
Vargas stała się też idolką tureckich kibiców, którzy to właśnie jej zagrania fetują najgłośniej. W czasie mistrzostw Europy jest najlepiej punktującą zawodniczką Turcji niemal w każdym meczu. Łącznie zdobyła już 110 punktów.
To na Vargas wielką uwagę będą musiały zwrócić w środę polskie siatkarki. Przykład dały im jednak Belgijki. W 1/8 finału reprezentantka Turcji miała niespodziewane problemy - rywalki zablokowały aż osiem jej ataków. - Vargas to też jest człowiek - skomentowała po meczu Magdalena Stysiak, atakująca polskiej kadry.
Mecz Polska - Turcja w środę o godz. 17. Transmisja w Polsacie Sport, relacje tekstowe online w Interii.
Z Brukseli Damian Gołąb











