Reprezentacja Polski siatkarek między meczem 1/8 finału z Portugalią a ćwierćfinałem z Holandią ma dwa dni wolnego. Wczoraj zawodniczki Stefano Lavariniego miały zajęcia w siłowni, a także w hali treningowej. Dziś zameldowały się już z powrotem w szczęśliwej dla nich hali Sinan Erdem, gdzie wygrały sześć dotychczasowych meczów.
- Wczoraj był krótki trening, przygotowujący już pod system grania przeciwnika. Dzisiaj trochę bardziej koncentrowaliśmy się na nas. Dostaliśmy salę o godz. 14 [czasu tureckiego], co jest dosyć dobrym rozwiązaniem. Poranek mieliśmy wolny, jedno wideo. Potem będzie wolne popołudnie plus jeszcze jedno wideo - opisuje przygotowania Polek do meczu Krystian Pachliński, asystent Lavariniego.
Ważny komunikat przed kluczowym spotkaniem. "Nie ma poważnych problemów"
Sztab Włocha ma dokładnie zaplanowane godziny przed czwartkowym spotkaniem. Siatkarki czeka wczesna pobudka, muszą być gotowe na poranny rozruch już o godz. 9.
- Ci, którzy grają o godz. 16, mają dzień krótszy, szybszy. Ale już nieraz graliśmy na tym turnieju o tej porze. To nie jest problem, jeśli chodzi o adaptację - zaznacza Pachliński.
W środę w hali Sinan Erdem tuż po Polkach trening rozpoczęły Holenderki. To z nimi "Biało-Czerwone" zmierzą się w najważniejszym spotkaniu sezonu. Za kadencji Lavariniego cztery razy dochodziły do ćwierćfinału najważniejszych turniejów - mistrzostw świata, Europy i igrzysk olimpijskich - ale za każdym razem przegrywały.
Co ważne, do jutrzejszego spotkania mają przystąpić w najmocniejszym składzie. Po problemach ze zdrowiem Aleksandry Szczygłowskiej, ostatecznie wycofanej ze składu, tak poważnych kłopotów w drużynie już nie ma, choć w oczy rzucały się taśmy oklejające ramiona Moniki Lampkowskiej czy Mai Koput. A Magdalena Stysiak przy okazji meczu z Portugalią zanotowała bolesne uderzenie kolanem w słupek.
- Sezon jest długi i nie ma tu pewnie osoby, której coś nie boli. Natomiast z moich informacji wynika - z tego, co wiem i obserwuję - że nie ma poważnych problemów i wszyscy są gotowi na sto procent - podkreśla Pachliński.
Asystent Lavariniego przestrzega. Wcale nie będzie łatwo
Polskie siatkarki w poprzednich latach odpadały w ćwierćfinale turniejów z potęgami. Turcja, Włochy i Serbia sięgały po wygranej z Polską po złoto, Amerykanki zakończyły igrzyska ze srebrem. Tym razem rywalkami będą Holenderki - brązowe medalistki mistrzostw Europy sprzed trzech lat, ale też zespół notowany niżej niż "Biało-Czerwone".
Polskie siatkarki w wypowiedziach przed meczem podkreślają, że mocno wierzą w zwycięstwo i czują się faworytkami - tak mówiła w rozmowie z Interia Sport choćby Alicja Grabka. Sztab szykuje się jednak na trudne spotkanie.
- Zawsze podchodzimy z szacunkiem do rywala, bez względu na to, z kim gramy. Mimo że w ostatnich latach pokonywaliśmy Holndię, wcale nie uważamy, że tak samo musi być i tym razem. W wielu wypowiedziach dało się odczuć, że ta nasza droga do półfinału jest łatwiejsza. Ok, zgadzam się, jest łatwiejsza, ale nie jest łatwa - przestrzega Pachliński.
Mecz z Holandią rozpocznie się w czwartek o godz. 15 czasu polskiego - w Stambule będzie wtedy już godz. 16. Transmisja na antenach Polsatu Sport i na Polsat Box Go, relacja tekstowa w Interia Sport.
Ze Stambułu Damian Gołąb










![Polska - Serbia siatkówka kobiet. O której mecz o brąz ME? [TRANSMISJA]](https://i.iplsc.com/000N9ATKR1T1RRH8-C401.webp)




