Polskie siatkarki wygrały komplet spotkań na mistrzostwach Europy 2026. "Biało - Czerwone" czekają na swój ćwierćfinałowy mecz z Holenderkami, który rozegrany zostanie w czwartek (3 września) o godz. 15:00 czasu polskiego.
Fazę ćwierćfinałową rozpoczęto w środę (2 września). W pierwszym meczu rozgrywanym w czeskim Brnie Serbki nie dały żadnych szans Greczynkom i triumfowały 3:0 (25:17, 25:17, 25:18). Polki i Holenderki zdecydowanie bardziej interesował drugi pojedynek dnia. W nim na parkiecie zmierzyły się Włoszki i Szwedki. Jeden z tych zespołów to właśnie potencjalny przeciwnik "Biało - Czerwonych" lub "Oranje" w walce o finał ME.
Faworytkami spotkania i to zdecydowanymi były Włoszki. Urzędujące mistrzynie olimpijskie i mistrzynie świata wygrały na tegorocznych ME wszystkie sześć spotkań. Podopieczne Julio Velasco straciły zaledwie jednego seta. Ponadto Włoszki i Szwedki mierzyły się ze sobą w fazie grupowej i było to jednostronne widowisko (25:18, 25:23, 25:14).
Sensacja w pierwszym secie. Świetny mecz Isabelle Haak
Włoszki na starcie meczu szybko wypracowały sobie kilkupunktowe prowadzenie. Na tablicy wyników było 6:2, a później 11:6. Od tego momentu coś zacięło się w grze podopiecznych Velasco. Skandynawki zaczęły odrabiać systematycznie straty i doprowadziły do remisu (14:14), a potem po prostych błędach rywalek wyszły nawet na prowadzenie (18:16). W szwedzkim ataku błyszczała Isabelle Haak, która w pierwszej odsłonie zdobyła łącznie 11 punktów. Po jej atakach na tablicy wyników było już 23:19. Ostatecznie Szwedki utrzymały przewagę i które triumfowały 25:21. W ostatniej akcji mocno zaserwowała Haak, a chwilę później z przechodzącej piłki seta skończyła Linda Andersson. Tak więc ćwierćfinał rozpoczął się od gigantycznej niespodzianki.
Zacięta walka w drugim i trzecim secie. Włoszki odrabiają straty
Druga odsłona spotkania rozpoczęła się od prowadzenia Szwedek 3:0. Włoszki odrobiły jednak szybko straty (4:4) i zaczęły budować przewagę (9:7). Szwedki jednak ponownie pokazały, że nie ma dla nich straconych piłek i potrafiły ponownie wrócić na prowadzenie (13:12). Przez środkową część seta mieliśmy więc grę punkt za punkt. Taktyka Szwedek była prosta - niemal wszystkie piłki do Haak. Z kolei we włoskiej drużynie rytm złapała Paola Egonu.
Przy stanie 20:18 dla Włoszek o czas poprosił szkoleniowiec Szwedek - Lorenzo Micelli. To odmieniło grę zespołu ze Skandynawii, który zdobył trzy punkty z rzędu i wyszedł na prowadzenie (21:20), które jeszcze podwyższył (23:21). Trener Velasco przy tym wyniku poprosił o czas dla swojego zespołu. Wówczas dwa świetnie w obronie grała Myriam Sylla, a Egonu zakończyła dwa ataki z prawego skrzydła (23:23). Mieliśmy w końcówce grę na przewagi, ale to Włoszki wykorzystały drugą piłkę setową, triumfując 26:24. Na lewym skrzydle nie do zatrzymania była Ekaterina Antropova, która w końcówce zdobyła kilka cennych punktów.
Trzecia odsłona pojedynku w Brnie rozpoczęła się po myśli Włoszek, które rozpoczęły od prowadzenia 6:2. I na pewno były o wiele bardziej skuteczne niż w pierwszych dwóch setach. W pewnym momencie było już 10:4 na tablicy wyników. Z kolei Szwedki popełniały sporo błędów w prostych sytuacjach. Przy stanie 12:6 zdobyły trzy punkty z rzędu, ale później ponownie rywalki im odskoczyły. W polu serwisowym imponowała jednak Antropova. Skandynawki nie składały jednak broni i dzięki siostrom Haak dogoniły rywalki na jedno "oczko" (17:16). Mimo iż Włoszki ponownie odskoczyły na trzy punkty (19:16) to mieliśmy ponownie zaciętą końcówkę. Isabelle Haak doprowadziła do remisu (21:21), ale cztery kolejne punkty zdobyły Włoszki i to one wygrały 25:21.
Czwarty set był tym ostatnim. Włoszki dopięły swego
Czwarty set na samym początku niezwykle wyrównany. Żaden z zespołów nie wypracował sobie większej przewagi na starcie, jak to miało miejsce w poprzednich odsłonach. Włoszki wyszły na prowadzenie 10:7. Duża w tym zasługa Antropovej, która świetnie spisywała się na lewym skrzydle. Przy tym stanie trener Szwedek poprosił o czas dla swojego zespołu. Nie był on jednak tak zbawienny, jak to miało miejsce w drugim secie.
Wydawało się, że tym razem Włoszki spokojnie wygrają seta i zameldują się w półfinale. Nic z tych rzeczy. Szwedki po cichu odrobiły straty. W jednym ustawieniu zdobyły cztery "oczka" i wyszły na pierwsze prowadzenie w secie (21:20), a następnie je podwyższyły (22:20). Świetnie na lewym skrzydle spisywała się Hanna Hellvig.
Gra jednego i drugiego zespołu mocno falowała. Potem trzy punkty w jednym ustawieniu zdobyły Włoszki. Szczególnie istotne było zablokowanie Isabelle Haak, dzięki któremu Włoszki wróciły na prowadzenie (23:22). Chwilę później Egonu z trudnej piłki trafiła w końcową linię i miały one dwie piłki meczowe. Pierwszej nie wykorzystały, ale drugą już tak. Tym samym Włoszki wygrały 25:23 i awansowały do najlepszej czwórki ME.
Kolejny świetny mecz rozegrała Isabelle Haak, która w całym spotkaniu zdobyła aż 42 punkty. We włoskich szeregach najskuteczniejsze były Egonu (27 pkt) i Antropova (22 pkt).
Półfinały ME zaplanowano na sobotę (5 września) i rozegrane zostaną w Stambule. Włoszki swoje rywalki poznają w czwartek.









![ME siatkarzy: Polska - Portugalia. O której i gdzie oglądać? [TRANSMISJA]](https://i.iplsc.com/000N9GX8R5FPAAK0-C401.webp)



