Dwa zwycięstwa reprezentacji Polski w dwóch pierwszych meczach mistrzostw Europy nie uspokoiły sytuacji wokół kadry. Wręcz przeciwnie, rozpętały dyskusję nad tym, jak drużyna jest przygotowana do najważniejszego turnieju w sezonie, skoro była o włos od straty punktu z Łotwą, najniżej notowaną drużyną grupy A.
Same siatkarki po spotkaniu ze Słowenią przekonywały, że o męczarniach z Łotyszkami najlepiej jak najszybciej zapomnieć. - Wierzę, że sukces rodzi się w bólach - stwierdziła w rozmowie z Interia Sport Alicja Grabka.
A poprzeczka szła w górę. Słowenia zaczęła turniej od efektownego zwtcięstwa z Niemcami, potem postawiła się Turcji. To był jasny sygnał, że włączy się do walki o wysokie miejsca w grupie A - kluczowe dla rozstawienia w fazie pucharowej.
Świetny początek Polek, potem musiały gonić. Magdalena Stysiak nie zawiodła
Tymczasem drużyna Stefano Lavariniego znów musiała sobie radzić bez Aleksandry Szczygłowskiej, która zmaga się z problemami żołądkowymi. Na pozycji libero zastąpiła ją Justyna Łysiak. Więcej zmian w podstawowym składzie nie było, choć dzień wcześniej w meczu z Łotwą selekcjoner wypróbował łącznie aż 12 zawodniczek.
Podstawowa szóstka przystąpiła do meczu ze sporą energią - a to na jej brak Polki narzekały dzień wcześniej. Szybko zdobyły punkt blokiem, asem serwisowym popisała się Katarzyna Wenerska, rywalki miały też problemy z zagrywką Magdaleny Stysiak. Polki prowadziły więc już 9:4, potem 12:7.
Słowenki próbowały napędzać się udanymi akcjami, ale tym razem przestojów po polskiej stronie nie było. Przewaga wzrosła przy zagrywkach Mai Koput. Słowenki po swoich błędach oddały Polsce aż dziewięć punktów. W końcówce to była już dominacja "Biało-Czerwonych", które wygrały 25:14.
W drugim secie Słowenki niemal od razu zdobyły punkt blokiem i utrzymywały się na prowadzeniu. Po asie serwisowym Loreny Lorber Fijok wygrywały już 10:7. Polki miały problemy ze skutecznością w ataku, przy czterech punktach straty Lavarini przerwał grę, ale wkrótce rywalki wygrywały już 14:8.
Polki ruszyły jednak w pogoń. Dopadły rywalki przy stanie 17:17. Co prawda potem przegrały dwie akcje, a Słowenki próbowały pilnować tej minimalnej przewagi, ale po kontrataku wykończonym przez Piasecką był remis 22:22. Partię rozstrzygnęła gra na przewagi. Końcówka należała do Stysiak, która zdobyła w tym secie aż dziewięć punktów atakiem - w tym ten ostatni, dający zwycięstwo 28:26.
Polki przypilnowały zwycięstwa. Komplet punktów w mistrzostwach Europy
W trzecim secie przewagę zyskały Polki, uciekły rywalkom na cztery punkty po sprytnym zagraniu Stysiak. Po chwili "Biało-Czerwone" wygrywały już 9:4. Efektowną "kiwką" z drugiej piłki popisała się Wenerska, ale rywalki jeszcze nie złożyły broni. Kiedy kontratak wykończyła Fatoumatta Sillah, Polska wygrywała już tylko 12:11.
"Biało-Czerwone" szybko wygrały jednak dwie akcje z rzędu i znów miały nieco większą zaliczkę nad rywalkami. Po kontrataku wykończonym przez Stysiak - i ważnej interwencji w obronie Łysiak - Polska prowadziła 18:14. Od tej pory siatkarki Lavariniego już dominowały. Zamknęły mecz w trzech setach, wygrały ostatnią partię 25:18.
Środa to dla reprezentacji Polski dzień przerwy. Do rywalizacji wrócą w czwartek meczem z Niemcami. Słowenia już w środę gra z reprezentacją Łotwy.
Ze Stambułu Damian Gołąb
Była objawieniem MŚ, zaczęła w rezerwie. Polska siatkarka w pełnej gotowości
Polska: Stysiak, Koput, Piasecka, Wenerska, Jurczyk, Lampkowska - Łysiak (libero) oraz Szczurowska, Grabka, Czyrniańska, Damaske
Słowenia: Pucelj, Planinsec, Sillah, Pavlović Mori, Lorber Fijok, Milosić - Donko (libero) oraz Koren, Godec, Filipić, Cvijić















