Kapitalnie w aktualnym sezonie reprezentacyjnym spisują się polscy siatkarze. Ekipa prowadzona przez Nikolę Grbicia po raz drugi z rzędu zwyciężyła Ligę Narodów, a następnie skupiła się na przygotowaniach do najważniejszej imprezy tej kampanii - mistrzostw Europy. Po zgrupowaniu w Zakopanem nasi gracze w końcu mogli sprawdzić aktualną dyspozycję, a wszystko przy okazji 23. Memoriału Huberta Jerzego Wagnera.
"Na dzień dobry" nasi gracze zmierzyli się z niedawnymi brązowymi medalistami VNL - Słoweńcami. I ci zaczęli bardzo dobrze. Polacy mieli problem z przyjęciem, a do tego dochodziła średnia wystawa (1:4). Całe szczęście z czasem się rozkręcali. Kapitalnym blokiem popisał się Wilfredo Leon - 7:8. Całkiem nieźle w meczu wszedł Bartłomiej Bołądź. Po jego asie serwisowym tablica wyników wskazywała 11:11.
Spotkanie było bardzo wyrównane, o czym świadczą stosunkowo długie akcje. W odpowiednim momencie asem popisał się również wspomniany już Leon. Przed najważniejszym momentem był remis - 21:21. Wtedy "Biało-Czerwoni" zdołali doprowadzić do dwóch piłek setowych, lecz żadnej nie udało się wykorzystać (24:24). Po chwili jednak mieli szansę numer trzy. I zagrywka Leona zamknęła sprawę - 26:24. Należało docenić postawę Bołądzia - aż 10 punktów było jego autorstwa.
Polacy ograni, potem kapitalne zmiany. I ten Bołądź
Kolejna partia zaczęła się niezwykle podobnie do poprzedniej. Słoweńcy prezentowali się naprawdę dobrze. W ataku dał o sobie znać Nik Mujanović, co sprawiło, że jego ekipa prowadziła 5:1. Kapitalnie dysponowany był jednak wspomniany Bołądź. 31-latek poza atakiem dokładał punkty również zagrywką (5:7). Kilka akcji później dwukrotnie blokiem popisał się Marcin Komenda (9:10).
Uros Planisić wykorzystywał jednak fakt, że swój moment miał Mujanović. Utalentowany atakujący właściwie się nie mylił, dzięki czemu podopieczni Fabio Soliego wygrywali 16:14. Mimo prób zawodnicy Nikoli Grbicia nie mogli dogonić rywali. Atakował Rok Mozić (20:17), a następnie zagrywki nie zdołał przyjąć Leon (19:23). Finalnie przewagi z rąk nie wypuścili. Wygrali 25:21 i w ten sposób doprowadzili do remisu w setach.
W trzecim secie na boisku nie było już Wilfredo Leona, a w jego miejsce pojawił się Kamil Semeniuk. I co ciekawe, wreszcie set rozpoczął się na naszą korzyść. Po błędzie Słoweńców prowadziliśmy 4:0. W pewnym momencie było nawet 6:1. Polacy nie spuszczali z tonu, a znakomicie w mecz wszedł Semeniuk. Po sprytnej kiwce przyjmującego przewaga wynosiła cztery "oczka" - 10:6. Dwa punkty ze środka siatki dołożył również Jakub Nowak (14:10).
Niezawodny dalej był Kamil Semeniuk. Poza atakami często skutecznie ustawiał się w defensywie, co pozwalało na wyprowadzenie kontrataków. Z tego korzystał Bołądź - 19:12. W międzyczasie w miejsce Tomasza Fornala na boisku pojawił się Artur Szalpuk. I po dwóch nieudanych atakach w końcu się przełamał - było 22:17. Ostatecznie seta zwyciężyliśmy 25:19.
Thriller w meczu ze Słowenią. O wszystkim decydował tie-break
Wydawało się, że nasi gracze będą kontynuowali taką grę i będą dążyć do wygranej w tym meczu. Słoweńcy jednak broni nie składali, co potwierdzała gra punkt za punkt (4:4, 6:6). Bardzo dobrze na zagrywce prezentował się Rok Bracko. Po dwóch asach serwisowych jego zespół prowadził 10:9.
Mimo gorszego momentu trzy ważne punkty zdobył Szalpuk. Dzięki temu Polacy prowadzili - 15:14. Sytuacja zmieniała się jednak jak w kalejdoskopie. Po dobrym fragmencie naszej kadry do głosu dochodzili rywale. I w ten sposób po bloku na Bołądziu wygrywali 18:15. Przed decydującym momentem seta Słowenia prowadziła już 20:16. Po kilku chwilach rywale mieli aż cztery piłki setowe. Wtedy show dał Jakub Majchrzak. Dwa asy serwisowe sprawiły, że było 23:24. Niestety atak skończył Mujanović, co oznaczało tie-breaka.
W nim zaczęło się dobrze. Prowadzenie 3:0 i solidna przewaga. Kolejny raz asa posłał nam Bracko (3:2). Błąd z prawego skrzydła popełnił Mujanović - było 5:2. Kadra Grbicia nie zatrzymywała się, a znakomity serwis posłał Szalpuk (8:4). Do tego doszedł blok Majchrzaka - 11:6. I takiego buforu punktowego "Biało-Czerwoni" nie oddali. Wygrali 15:11, a co za tym idzie całe spotkanie 3:2.
Przed Polakami jeszcze dwa spotkania w ramach Memoriału Huberta Jerzego Wagnera - z USA (sobota) oraz Francją (niedziela).












![Kuriozalny błąd bramkarza. "Podarował' Lewandowskiemu zwycięstwo. [WIDEO]](https://i.iplsc.com/000NE33CA3LTAXXS-C401.webp)




