Sensacja w Lidze Narodów siatkarzy. Mistrzowie olimpijscy na kolanach
Reprezentacja Francji w pierwszym meczu siatkarskiej Ligi Narodów stoczyła pięciosetowy bój z Włochami, ostatecznie górą w tym starciu byli "Trójkolorowi". Mistrzowie olimpijscy podbudowani tym zwycięstwem w drugim meczu zmierzyli się w Ottawie z Kanadyjczykami. W tym starciu doszło do sensacji, faworyci ulegli gospodarzom, przez co spadną w rankingu FIVB.

Francuscy siatkarze przed rokiem wprawdzie zajęli trzecie miejsce w fazie zasadniczej Ligi Narodów, ale z turniejem finałowym pożegnali się już na etapie ćwierćfinału po porażce ze Słoweńcami. Teraz "Trójkolorowi" chcą powetować sobie te niepowodzenia, tegoroczne zmagania zaczęli zresztą od mocnego uderzenia, bo w pierwszym meczu pokonali aktualnych mistrzów świata, czyli Włochów.
Mistrzowie olimpijscy swoje mecze rozgrywają w Ottawie, tam w drugiej rundzie spotkań w nocy z czwartku na piątek czasu polskiego zmierzyli się z gospodarzami turnieju, czyli Kanadyjczykami, którzy na inaugurację ulegli po tie-breaku Niemcom. Dość nieoczekiwanie "Trójkolorowi" fatalnie weszli w spotkanie, rywale szybko wyszli na czteropunktowe prowadzenie (5:1). Francuzom nie udało się już odwrócić losów seta, przegrali 20:25.
Początek drugiej odsłony meczu był wyrównany, Francuzom udawało się nawet wychodzić na prowadzenie, ale nie byli w stanie wywalczyć przewagi większej niż jeden punkt. Kanadyjczycy z kolei rozkręcali się z akcji na akcję, od stanu 8:8 to oni częściej dochodzili do głosu. A gdy prowadzili już 19:13 stało się jasne, że ich rywalom ciężko będzie odrobić straty. Tak też się stało, gospodarze turnieju w Ottawie wygrali 25:18 i znaleźli się o krok od wygrania całego meczu.
Liga Narodów. Sensacyjna porażka francuskich siatkarzy
Trzecia partia rozpoczęła się lepiej dla Kanadyjczyków, po ataku Stephena Maara prowadzili 2:0. I konsekwentnie trzymali Francuzów na dystans, po ataku Erica Loeppky'ego byli trzy "oczka" do przodu (7:4). Gospodarze w dalszym ciągu świetnie grali blokiem, dwoili się i troili w obronie, ale mistrzowie olimpijscy też podwyższali poziom, co zaowocowało doprowadzeniem do stanu 7:7. A gdy Simon Magnin popracował w kolejnej akcji blokiem, wyszli na prowadzenie.
Gra stała się wyrównana, w pewnym momencie wydawało się nawet, że Kanadyjczycy łapią "zadyszkę". Po zatrzymaniu Trevora Clevenota blokiem ponownie jednak wypracowali dwa punkty przewagi (14:12), wywierając presję na Francuzach. Ci w końcówce odrobili jednak straty i doprowadzili do gry punkt za punkt, a po autowym ataku Maara znaleźli się o krok od zwycięstwa (23:21). "Kropkę nad i" postawił atakiem ze środka Magnin, pieczętując zwycięstwo 25:21.
Łupem Francuzów padły też trzy pierwsze punkty kolejnej partii, wydawało się, że mistrzowie olimpijscy na dobre odzyskali kontrolę nad meczem. Kanadyjczykom udało się jednak doprowadzić do remisu, od stanu 11:11 z kolei to oni byli na prowadzeniu. Po ataku Loeppky'ego z lewej strony było 17:15 dla gospodarzy, po chwili punktem odpowiedział Boyer. "Trójkolorowi" musieli jednak jeszcze chwilę poczekać na doprowadzenie do wyrównania, ta sztuka udała się po zatrzymaniu blokiem Loeppky'ego (18:18). A gdy Maar posłał piłkę na aut, Francuzi pierwszy raz od dawna wyszli na prowadzenie (20:19).
Końcówka seta była wyrównana, w kluczowych momentach lepiej poradzili sobie Kanadyjczycy, którzy wygrali 27:25, ostatni punkt w meczu w dość zaskakujących okolicznościach zdobył Maar, który świetnie odnalazł się przy siatce i przebił przechodzącą piłkę na drugą stronę. Gospodarze turnieju wygrali 3:1 (25:20, 25:18, 21:25, 27:25), sprawiając tym samym ogromną sensację.
Francuzi z kolei nie dość, że za ten mecz nie zainkasowali żadnych punktów do tabeli Ligi Narodów, to jeszcze stracą 12.14 pkt w rankingu FIVB, a to oznacza, że z czwartej pozycji w tym zestawieniu spadają na piątą, za Amerykanów. Na tym nie koniec zmian w rankingu, Kanadyjczykom dodano 12.14 pkt, co pozwala im na awans z 11. na 8. pozycję.












