Kubańczycy to rewelacja turnieju w Gdańsku. Najpierw po wyrównanym boju pokonali Bułgarię, potem sprawili sensację, pokonując Polskę. Postawili się też mistrzom olimpijskim z Francji, przegrywając z nimi po tie-breaku. To wszystko sprawiło, że awans do turnieju finałowego Ligi Narodów stał się dla drużyny z Karaibów niezwykle realny.
Trzeba było tylko przypieczętować wyjazd do Chin... zwycięstwem z chińskimi siatkarzami. Drużyna prowadzona przez Vitala Heynena gry w Ningbo była pewna jeszcze przed początkiem Ligi Narodów, w Gdańsku potrafiła chwilami zaskoczyć wyżej notowane drużyny, ale ostatecznie przegrywała tu mecz za meczem. W pierwszym secie od początku nie była w stanie dotrzymać kroku rywalom, szybko musiała odrabiać pięciopunktową stratę.
Z czasem udało się ją zmniejszyć do dwóch "oczek", przegrywała tylko 18:20, ale dogonić Kubańczyków już się nie udało. Drużyna z Karaibów wygrała 25:20, a liderem kubańskiej ofensywy był Marlon Yant.
Wieści dla siatkarzy przed Polska - Francja. Grbić już postanowił
Liga Narodów siatkarzy. Kubańczycy mieli problem, niespodziewany tie-break
W drugiej partii pewni siebie Kubańczycy mieli już jednak problemy. Chińczycy zaskoczyli ich zagrywką, a po asie serwisowym Bin Wanga prowadzili już 20:17. Tyle że faworyci mimo wszystko ich dopadli. Doprowadzili do remisu 21:21. W końcówce niespodziewanie Chińczycy się jednak wybronili, wykorzystali piłkę setową, co zawdzięczają również Heynenowi - poprosił o challenge, który potwierdził, że Kubańczycy dotknęli piłkę w bloku. Chiny wygrały 25:23, a Heynen triumfował.
Na trzecią partię faworyci wyszli już jednak bardziej skoncentrowani. Tym razem zagrywka była ich atutem, po świetnych serwisach Miguela Lopeza prowadzili 13:9. Z czasem ta przewaga jeszcze wzrosła i skończyło się siatkarskim nokautem 25:15.
Kubańczykom pozostało postawić kropkę nad "i", by zagwarantować sobie miejsce wśród najlepszych. Czwarty set początkowo przebiegał pod ich dyktando. Yant dobił do granicy 20 zdobytych punktów, przewaga jego drużyny oscylowała wokół pięciu "oczek". Z czasem zaczęły się jednak problemy. Chińczycy nie tylko ich dogonili, ale też objęli prowadzenie 20:19. A potem sensacyjnie wygrali 25:22 i doprowadzili do tie-breaka.
W nim Kubańczycy rozpoczęli nerwowo. Kiedy Yant nadział się na blok, rywale mieli dwa punkty przewagi. Przy stanie 10:7 trener Kuby wykorzystał ostatnią przerwę. Ale po chwili Chiny miały już cztery punkty przewagi, potem trzy piłki meczowe przy stanie 14:11. Kubańczycy doprowadzili jednak do gry na przewagi. Mieli nawet piłkę meczową, ostatecznie przegrali 17:19, a w całym meczu 2:3.
Turniej Ligi Narodów w Ergo Arenie zakończą dwa spotkania - Bułgaria zagra z Iranem, a Polska z Francją. Dwie ostatnie drużyny są już pewne gry w turnieju finałowym.
Z Ergo Areny Damian Gołąb













