Sensacja sezonu atakuje Ligę Narodów. W kraju są bohaterami
W ubiegłym roku sprawili sensację i zdobyli srebrny medal mistrzostw świata, wyprzedzając między innymi Polskę. W tym sezonie siatkarze reprezentacji budzą się w nowej rzeczywistości - teraz to oni będą musieli radzić sobie z rolą faworyta. "Im poziom będzie wyższy, tym większa będzie presja. Presja to pozytywna emocja" - przekonuje jednak ich trener Gianlorenzo Blengini. Dziś o jego drużyna rozpoczyna rywalizację w Lidze Narodów meczem z Belgią. Bułgarom tego lata przyświeca jednak inny, jeszcze ważniejszy cel.

To było lato, na jakie siatkarska Bułgaria czekała kilkanaście lat. Ubiegły sezon siatkarze z tego kraju rozpoczynali w trzeciej dziesiątce rankingu FIVB, a skończyli w finale mistrzostw świata na Filipinach. Ostatecznie ulegli w nim Włochom, ale w pełni wykorzystali sprzyjającą drabinkę turnieju, po drodze sprawiając kilka niespodzianek.
W kraju siatkarze zostali wręcz bohaterami narodowymi. Po powrocie do Sofii przejechali odkrytym autobusem przez stolicę, zostali przyjęci przez prezydenta i parlamentarzystów. W tym sezonie Bułgarzy chcą postawić kolejny krok w rozwoju swojej kadry. Dlatego zaczynają Ligę Narodów w najmocniejszym składzie - z braćmi Aleksandarem i Simeonem Nikołowem oraz środkowym Aleksem Grozdanowem. Pierwszym przeciwnikiem Bułgarii będzie Belgia.
Rozmowa z Gianlorenzo Blenignim, trenerem reprezentacji Bułgarii
Damian Gołąb, Interia Sport: Jak ocenia pan swój zespół przed startem sezonu? To dla was nowy rozdział po wicemistrzostwie świata z ubiegłego roku.
Gianlorenzo Blengini, trener reprezentacji Bułgarii: Pierwsza sprawa: po ostatnim lecie musimy zrozumieć, że sekretem jest to, by nic się nie zmieniło. Bardzo łatwo to powiedzieć, choć może nie tak łatwo zrozumieć. Kluczem do naszych wyników jest wiele rzeczy, ale możemy myśleć tylko o tych, którymi sami zarządzamy. To przede wszystkim nasze podejście do pracy, które pcha nas do przodu. Po ostatnich wynikach wszyscy mówią: jesteście silni, jesteście dobrym zespołem. I w takiej sytuacji jest dużo trudniej naciskać. Wcześniej robiliśmy to, by udowodnić, że jesteśmy dobrzy. Kiedy wszyscy tak mówią, musisz sam zdecydować, czy będziesz dalej naciskać. I nie zmieniać podejścia mimo dobrych wyników.
Pana praca będzie więc trudniejsza niż w poprzednich sezonach?
- Oczywiście. Ale nie tylko moja - trudniejsza będzie też praca zawodników, choć w ich głowach sytuacja powinna być jasna. Ale mamy też pewne klucze do tego, by rozumieli tę ideę: że nie mogą zmieniać swojego podejścia. Mamy w tym sezonie więcej zawodników zdolnych do rywalizacji, do naciskania, podnoszenia poziomu. Moi siatkarze wiedzą, że kiedy któryś z nich przestaje naciskać, od razu jest ktoś gotowy wskoczyć w jego miejsce.
Przed rokiem po srebrnym medalu mistrzostw świata pan i pana siatkarze zostaliście w Bułgarii wręcz bohaterami narodowymi. Kiedy dotarło do was, czego tak właściwie dokonaliście?
- W czasie tak długiego turnieju, jak mistrzostwa świata, nie masz czasu, by zatrzymać się i myśleć o tym, co dzieje się dookoła. Musisz skupiać się na tym, co najważniejsze, na pracy, obserwowaniu, czy balans w drużynie się zgadza. Na sprawach mentalnych, fizycznych, taktycznych.
Po turnieju potrzeba zaś trochę czasu, by poczuć, czego się dokonało. Ale kiedy przyjeżdżasz do kraju i widzisz to, co tam się dzieje - to są naprawdę niezapomniane momenty.
Polscy siatkarze nokautują na starcie Ligi Narodów. Debiutanci zdali egzamin
Sensacyjni wicemistrzowie świata walczą o igrzyska olimpijskie. W kraju już są bohaterami
Czuje pan, że w tym sezonie na reprezentacji Bułgarii ciąży większa presja niż wcześniej?
- Zaczynam uświadamiać sobie, jak zarządzać zespołem w takiej sytuacji. Kiedy zarządzasz ludźmi, każdego dnia musisz być gotowy na zmiany. Ludzie się zmieniają - ich emocje, kondycja, rzeczy niezwiązane z siatkówką. I jako trener musisz być gotowy, by zaadaptować się do nowej sytuacji. Presja jest tym, czego szukasz. Kiedy starasz się rywalizować z najlepszymi, wiesz, że im poziom będzie wyższy, tym większa będzie presja. Presja to pozytywna emocja, która pcha cię do rozwoju.
Liga Narodów będzie dla was ważna, ale największym wyzwaniem są pewnie mistrzostwa Europy, których Bułgaria będzie współgospodarzem?
- Tak, ale jak mówiłem: musimy skupić się na tym, co zależy w pełni od nas. Możemy kontrolować to, jak będziemy grać, jakie mamy nastawienie, jak wykonujemy naszą pracę. O to możemy zadbać. Musimy skupić energię, by wykorzystać ją w trakcie treningów i meczów. Dla mnie najważniejszą sprawą jest oddanie naszym kibicom tego, co oni dali nam przed rokiem, kiedy wróciliśmy z Filipin. To było niewiarygodne, niezapomniane. Jesteśmy dumni i wdzięczni. Cieszę się, że ludzie mogli dotknąć moich zawodników, a siatkarze mogli to przeżyć. Zwłaszcza najmłodsi - czekały na nich dzieci, dla których byli bohaterami. Ale musimy skupić się na naszym celach: i tych taktycznych, i na rywalizacji o awans na igrzyska olimpijskie. W tej kwestii szczególnie istotny jest ranking FIVB.
A w nim sporo można zyskać w Lidze Narodów.
- I w Lidze Narodów, i na mistrzostwach Europy. Oczywiście chcemy pokazać się naszym kibicom, ale musimy koncentrować się na każdym meczu.
Droga do Los Angeles zaczyna się dla nas właśnie teraz, to nasz cel od pierwszego dnia. I prowadzi przez ranking FIVB.
Liczy się każde spotkanie. Kiedy przyjechałem do Bułgarii, była 23. w rankingu FIVB. Teraz jesteśmy na dziewiątym miejscu. Będzie więc trudniej zdobywać punkty do rankingu. A przecież w ubiegłym sezonie byliśmy drużyną, która zdobyła ich najwięcej ze wszystkich drużyn. Było jednak łatwiej, bo kiedy jesteś niżej, łatwiej je zdobywać, a trudniej tracić. Teraz jesteśmy w odwrotnej sytuacji. Nie będzie tak łatwo utrzymać pozycję. Dla mnie to jest jednak właśnie cel na ten sezon.
Rozmawiał Damian Gołąb










![Mundial: Belgia - Hiszpania. O której i gdzie oglądać? [TRANSMISJA]](https://i.iplsc.com/000N0M9VODQLTDEU-C401.webp)



