Przyjechał i został bohaterem Polaków. Po tym pytaniu Leon aż się uśmiał
Polscy siatkarze w dobrym stylu pokonali Niemców w Lidze Narodów. W wygranej pomógł wracający do kadry Wilfredo Leon, który zdobył 17 punktów i pomógł "Biało-Czerwonym" zareagować na porażkę w pierwszej partii. - W ostatnich trzech setach to była nasza dominacja - nie ma wątpliwości przyjmujący reprezentacji Polski. Ale na pytanie o to, czy kadra jest blisko optymalnej formy, tylko się uśmiechnął.

Trzeci mecz polskich siatkarzy w Gliwicach i trzecie zwycięstwo. Tym razem jednak znacznie bardziej efektowne niż te z Belgią i Turcją, wyszarpane przez "Biało-Czerwonych" w tie-breakach.
W spotkaniu z Niemcami kadrę wzmocniło dwóch zawodników, którzy dzień wcześniej przyjechali ze Spały - Wilfredo Leon i Jakub Popiwczak. Obaj spisali się bardzo dobrze, ale najwięcej oczu było zwróconych na Leona.
- Jak to wyglądało? Bardzo dobrze - oprócz pierwszego seta, którego straciliśmy. Ale jednak trzeba się cieszyć, mamy trzy punkty. Wróciliśmy do naszej gry i myślę, że to jest najważniejsze. W ostatnich trzech setach to była nasza dominacja - podkreśla Leon.
Wilfredo Leon jednym z bohaterów polskiej drużyny. Po meczu z Niemcami stawia sprawę jasno
Pierwsza partia faktycznie nie do końca wyszła bowiem drużynie Nikoli Grbicia. Od sześciu spotkań regularnie przegrywają inauguracyjnego seta i nie odmienił tego nawet Leon.
- Od drugiego seta byliśmy bardziej sfokusowani na tym, co chcieliśmy zrobić, na każdym elemencie. Dzisiaj akurat trafił nam się dzień z dużą liczbą dotknięć piłki w bloku i dobra zagrywka - zauważa as polskiej kadry.
Leon zanotował dwa asy serwisowe, po jednej z jego zagrywek piłka poleciała z prędkością ponad 129 km/h. A Niemcy mieli duże problemy z przyjęciem takich serwisów. Siatkarz pokazał, że nawet kilka tygodni bez siatkówki nie wybiło go z rytmu - w końcu mecz w Gliwicach był jego debiutem w kadrze w tym sezonie.
- Taka robota, taka pasja. Uwielbiam to, co robię. Czy tęskniłem? Zdecydowanie tak - kwituje Leon z uśmiechem.
Szeroki uśmiech Wilfredo Leona. "Nie no, gdzie"
Jeszcze szerzej przyjmujący uśmiechał się po pytaniu, czy kadra jest już blisko optymalnej formy.
- Nie no, gdzie, jesteśmy mega daleko jeszcze. Ale jakoś się czujemy. Jesteśmy za to bardzo zadowleni z tego występu. To był dla mnie pierwszy mecz tutaj w Gliwicach i nie ukrywam, że łatwo nie jest. Pierwszy raz podbijałem piłkę, pierwszy raz w tej hali. Atmosfera od razu niesamowita, jestem zadowolony - ocenia Leon.
Szansa na drugi występ w niedzielę w meczu z Argentyną. Ostatnie spotkanie polskiej kadry w Gliwicach rozpocznie się o godz. 20, transmisja na antenach Polsatu Sport, relacja tekstowa na Interia Sport.
Z Gliwic Damian Gołąb













![Niemcy odwrócili mecz z Serbią. Wielki powrót po przegranych setach [WIDEO]](https://i.iplsc.com/000N2DMKJWY2F0RS-C401.webp)

