Zdecydowanie nie tak swój udział w turnieju finałowym Ligi Narodów wyobrażała sobie siatkarska reprezentacja Francji. Ta ma za sobą w końcu udaną fazę zasadniczą rozgrywek, bowiem zakończyła ten etap na wysokiej trzeciej lokacie. Ta pozwoliła im awansować do decydujących zmagań i mierzyć się z teoretycznie słabszą drużyną, gdyż na ich drodze znalazła się drużyna z miejsca szóstego.
Nią okazała się Słowenia, która jest w trakcie małej rewolucji kadrowej. W zespole nie ma zawodników, którzy stanowili o sile zespołu z Alenem Pajenkiem czy Dejanem Vinciciem na czele. Ci zdecydowali się na zakończenie swoich reprezentacyjnych karier. W dodatku na stanowisku szkoleniowca od niedawna jest Włoch, Fabio Soli.
Finalnie jednak dwukrotni mistrzowie olimpijscy sensacyjnie polegli Słoweńcom i zakończyli swój w turnieju finałowym Ligi Narodów już na etapie ćwierćfinału. Spotkanie to tuż po meczu podsumował jeden z kluczowych graczy ekipy Soliego, Rok Mozić.
- Zagraliśmy bez presji. Może nie był to nasz najlepszy mecz, ale poza drugim setem, który wysoko przegraliśmy do 15, pozostawaliśmy w grze. Nie chcemy się zatrzymywać, choć awans do czwórki Ligi Narodów to niesamowity wynik dla nas - powiedział.
Do tego kilka słów dorzucił wspomniany już włoski szkoleniowiec kadry. Ten przyznał, że jest bardzo dumny ze swojej drużyny.
Francuzi złamali regulamin, tuż po porażce
Dla porównania po stronie Francji przed mikrofonem pojawił się jedynie Benjamin Toniutti, kapitan reprezentacji dwukrotnych mistrzów olimpijskich. Stało się tak, bowiem cały zespół poza właśnie rozgrywającym błyskawicznie udał się do szatni, czym... złamał regulamin.
Zasady są jasne, że po każdym spotkaniu Ligi Narodów krótkiego wywiadu dla jednego z zagranicznych nadawców powinno udzielić dwóch przedstawicieli każdej z nacji, zazwyczaj zawodnik i członek sztabu szkoleniowego. Francuzi nie wywiązali się jednak z tego obowiązku.















