W środę 24 czerwca zainaugurowano drugie turnieje fazy zasadniczej siatkarskiej Ligi Narodów, te są równolegle rozgrywane w Gliwicach, Lublanie i Orleanie. Drugie zwycięstwo przed polską publicznością odnotowali podopieczni Nikoli Grbicia, którzy ponownie rozegrali pięciosetowy bój, tym razem po tie-breaku pokonali Turków. Dla "Biało-Czerwonych" triumfy nad teoretycznie słabszymi rywalami przed własną publicznością są o tyle istotne, że w trzecim turnieju w Chicago zagrają z prawdziwymi potęgami, tam o regularne punktowanie będzie o wiele trudniej.
Nasi reprezentanci w Stanach Zjednoczonych (ten turniej rozegrają w dniach 15-19 lipca) w pierwszym meczu zmierzą się z aktualnymi wicemistrzami świata, czyli Bułgarami. Rywale Polaków obecnie przebywają w Lublanie, tam na "dzień dobry" pokonali po tie-breaku Włochów, rewanżując się tym samym za przegrany w ubiegłym roku finał globalnego czempionatu. I pokazali, że wciąż są niewygodnym rywalem.
Czwartkowy mecz Polaków rozpoczął się o godz. 20, pół godziny później w stolicy Słowenii na parkiet wybiegli Bułgarzy, którym przyszło zmierzyć się z gospodarzami turnieju. I tak jak w starciu "Biało-Czerwonych" z Turkami, również tutaj byliśmy świadkami pięciosetowego widowiska.
Liga Narodów siatkarzy. Pięć setów w meczu Słowenia - Bułgaria
Słoweńcy również udanie zainaugurowali zmagania w Lublanie, w środę pokonali 3:1 Kanadę. Ich starcie z Bułgarami zapowiadało się bardzo emocjonująco i faktycznie takie było, jako pierwsi na dwupunktowe prowadzenie wyszli wicemistrzowie świata (5:3). Gospodarze przez długi czas gonili wynik i w końcu doprowadzili do wyrównania (15:15). Końcówka i tak należała do Bułgarów, którzy triumfowali 25:19.
W drugim secie role się odwróciły, to Słoweńcy jako pierwsi wyszli na kilkupunktowe prowadzenie. Bułgarze podobnie jak ich rywale w pierwszej partii ostatecznie wyrównali, ale w kluczowych akcjach górą i tak byli ich rywale, gospodarze wygrali 25:21. Słoweńcy nie poszli jednak za ciosem, w trzeciej partii wicemistrzowie świata wręcz deklasowali gospodarzy, zakończyło się wynikiem 25:17.
Dopingowani przez publiczność w Lublanie podopieczni Fabio Soliego w kolejnej partii podnieśli poziom gry, ale mieli problem z utrzymaniem go na przestrzeni całego seta. W końcówce było nerwowo, Bułgarzy prowadzili już 20:16. Słoweńców stać było na jeszcze jeden zryw i odwrócenie losów tej odsłony meczu, wygrali 26:24. A w tie-breaku zdeklasowali wicemistrzów świata, ci ugrali zaledwie sześć punktów, co na takim poziomie jest rzadko spotykane. Słoweńcy wygrali 3:2 (19:25, 25:21, 17:25, 26:24, 15:6), odnosząc drugie zwycięstwo w Lublanie.













