Nieoczekiwana gwiazda polskiej kadry. Została rzucona na głęboką wodę
Katarzyna Wenerska była rewelacją tegorocznej Ligi Narodów siatkarek. Tak znakomicie kreowała grę polskiej drużyny, że ta osiągnęła sukces, jakiego w żeńskiej siatkówce w naszym kraju nie było od 55 lat. Biało-Czerwone wywalczyły brązowe medale Ligi Narodów, a 30-latka wyrosła na jedną z najlepszych rozgrywających tej imprezy.

Katarzyna Wenerska przez wiele lat grał na zapleczu siatkarskiej ekstraklasy. Na ten najwyższy poziom trafiła dosyć późno, ale już po pierwszym sezonie gry trafiła do reprezentacji Polski. Została wówczas powołana w trybie awaryjnym przez Jacka Nawrockiego.
Największy wpływ na jej dalszą karierę miał jednak - jaka sama przyznała - Stephane Antiga. To on ściągnął Wenerską do Developresu Rzeszów. Tam rozgrywająca rozwinęła skrzydła. Miała możliwość występów w Lidze Mistrzów.
Nowa gwiazda polskiej kadry. Została rzucona na głęboką wodę
Do tej pory w reprezentacji Polski grała epizody. Teraz została jedną z głównych aktorek.
Tomasz Kalemba, Interia Sport: Jaka jest tajemnica sukcesu waszej kadry, bo przecież na takie wyniki czekaliśmy dziesięciolecia?
Katarzyna Wenerska: - Trudno powiedzieć, ale myślę, że po prostu stałyśmy się prawdziwym zespołem. W ubiegłym roku Liga Narodów nam nie wypaliła, ale potem przyszły udane mistrzostwa świata. I one chyba były dla nas takim kopniakiem. Uwierzyłyśmy wówczas w to, że możemy grać na równi z najlepszymi. I w tym roku to zaprocentowało brązem Ligi Narodów.
Rzeczywiście w ubiegłym roku dotknęłyście tych najlepszych, ale w tym roku stałyście już ich postrachem?
- No tak. I mam nadzieję, że to zostanie z nami jak najdłużej, bo w tym sezonie mamy jeszcze o co walczyć, a ten medal jest - mam taką nadzieję - dobrym początkiem.
Dla pani to życiowy sukces i wielka chwila. Pod nieobecność Joanny Wołosz, godnie ją zastąpiła. To był też pierwszy tak duży turniej dla pani, w którym prowadziła pani grę kadry.
- Rzeczywiście. Aśka bardzo dobrze prowadziła naszą grę w ubiegłym sezonie. Nie było zatem takiej potrzeby, bym grała nieco więcej. W tym roku zostałam jednak rzucona ba głęboką wodę. Cieszę się jednak, że udało mi się podołać temu wyzwaniu. Wejść w buty Asi Wołosz na pewno nie jest łatwo. Tym bardziej cieszy ten medal.
Grałam przecież w Świeciu na zapleczu najwyższej klasy rozgrywkowej. Mogłam tylko pomarzyć o grze w reprezentacji, nie mówiąc o medalach takich imprez. Tym bardziej cieszę się, że jestem w takim miejscu
Wspólna praca na zgrupowaniach jeszcze w ubiegłym sezonie z jedną z najlepszych rozgrywających świata pomogła pani, czy raczej tak doskonałą dyspozycję wypracowała pani w klubie?
- Wszystko to ma ze sobą związek. W kadrze pracuję przecież ze znakomitym sztabem i najlepszymi zawodniczkami w Polsce. To musi przynosić efekty. To ma też duży wpływ na to, jak ta gra później wygląda. Oczywiście to jest też ciężka praca w klubie.
Katarzyna Wenerska o grze w reprezentacji Polski mogła tylko pomarzyć
Jeszcze kilka lat temu o tym, by wywalczyć medal światowej imprezy z kadrą, mogła pani tylko pomarzyć?
- To prawda. Grałam przecież w Świeciu na zapleczu najwyższej klasy rozgrywkowej. Mogłam tylko pomarzyć o grze w reprezentacji, nie mówiąc o medalach takich imprez. Tym bardziej cieszę się, że jestem w takim miejscu.
Kto pani pomógł dotrzeć do tego miejsca?
- Po pierwszym sezonie gry w Tauron Lidze wypatrzył mnie trener Stephane Antiga. Tak naprawdę ten mój sportowy awans zaczął się właśnie od tego szkoleniowca. Potem przyszło powołanie do kadry od trenera Jacka Nawrockiego i wtedy wszystko poszło. Największe wsparcie mam od rodziny. Są dla mnie bardzo ważni. To oni mi najwięcej pomagają w tych najtrudniejszych momentach, bo wiadomo, że życie sportowca nie jest usłane tylko sukcesami.
Apetyt rośnie w miarę jedzenia. Przed kadrą teraz mistrzostwa Europy, a potem kwalifikacje olimpijskie. Wybiegacie już myślami do tych zawodów?
- Nie mam zbyt wiele czasu, bo zaraz są mistrzostwa Europy, a tuż po nich kwalifikacje olimpijskie. Dla nas wywalczenie awansu na igrzyska jest priorytetem. Mam nadzieję, że ten sukces w Lidze Narodów da nam jeszcze większy luz w grze i najlepsze ekipy na świecie będą musiały na nas uważać. Lepiej nie mogłyśmy zacząć sezonu reprezentacyjnego.
Tyle że teraz wzrosną wobec was oczekiwania kibiców?
- Na pewno teraz będzie inaczej i rzeczywiście oczekiwania kibiców będą większe. Wierzę jednak w to, że sobie z tym poradzimy.
Rozmawiał - Tomasz Kalemba, Interia Sport










![20 punktów Bartosza Gomułki nie wystarczyło. Polska ulega Słowenii [WIDEO]](https://i.iplsc.com/000MWZB3MPSUUSDJ-C401.webp)


